Siema! Nara!

shake_hand2Słowa, których użyłem w tytule, niegdyś mnie okropnie irytowały. Są – tak myślałem – prostackie, utworzone w dodatku w sposób sprzeczny z duchem języka polskiego. Ale dziś irytują mnie daleko mniej; dostrzegłem w nich pewien zawadiacki – może nawet trochę faktycznie knajacki żart. No i dziś ten żart w odbiorze dominuje; szczególnie, gdy tego języka używają rasowi inteligenci. Zwłaszcza od momentu, gdy jeden z moich przyjaciół zwrócił mi uwagę, że tak się wita/żegna i nawzajem pacyfikuje młodzież neutralna światopoglądowo. Natomiast -powiedział …

Osoby szczególnie wrażliwe na WC proszone są o nieczytanie dalej; proszę pamiętać, że ostrzegałem!

 

…więc natomiast osoby, związane z Radyjem i ogólnie KK witają się i żegnają okrzykiem:

Pochwa! Pochwa!

8 thoughts on “Siema! Nara!

  1. Tyle się ciekawych rzeczy dzieje, a Gospodarz taki milczący. Czyżby na urlopie ?

  2. ” Moja madera!” wrzasneła radosnie nastolatka, rzucając sie radośnie na szyję – swojej mamie! Autentyk z wczoraj!

  3. DKA MMORG Maniaak!

    Nie Wiem Szanowny Kolego kim jestes, i czy jestes wlasnie tym ubranym eleganckie ubranie, jezdzacym drogim samochodem cwaniakiem mi mkombinatorem.
    Miale stycznosc z tzw. buzinessmanam z Polski i wlasnie takie odnioslem wrazenie w wiekszosci orzypadkow, dlatego taki jest moj wywod a nie inny. Jezeli Waszmosc Pana czyms urazilem, to prosze przyjac moje przeprosiny i prosbe o wybaczenie!
    Mimo wszystko pzowalam sobie zakonczyc ten wpis w sposob nastepoujacy
    NARA RODAKU Z KRAJU NAD WISLA !!!!!

  4. Nie lubię zajefajności i jej oboczności, bo zbytnio kojarzy mi się ze słowem j…ć, które przywędrowało ze wschodu, niewykluczone że aż z Turcji, bo podobno większość mocnych słów stamtąd przylazła.

    Ale skrótowość bywa zabawna. Kojarzy mi się raczej z wojskiem i tymi wszelakimi czoem-telu-rale czy czoem-telu-dencie. Dlatego bawi mnie nasz wrocławski Wrocek, używany w naszym mieście poufale i z sympatią. Na a „pochwalony” w wersji skrótowej to dowcip do powtarzania szeptem raczej… Choć wrednie zabawny!

    Pozdrowienia i powodzenia

  5. Nie no, ta końcówka to po prostu żart, wic, dowcip…🙂
    „Siema, nara” to słowa z młodzieżowego języka, kolega trochę młodszy ode mnie (koło czterdziestki) mówił „spoko”- to nie razi, jeżeli traktujemy to z przymrużeniem oka, z uśmiechem. W tekstach na swoim blogu używam często języka trochę swobodniejszego (fajnie, no, super…) – to mój blog i kto chce, niech czyta, kto nie…
    Ten komentarz też zacząłem (nie no…) w sposób, za który moja polonistka palnęłaby mi dłuższe kazanie na temat poszanowania pięknego polskiego języka.
    Zdarzają się też „odchylenia” w drugą stronę. Kolega z kopalni „Morcinek”, Michał, nadsztygar w oddziale maszynowym, opowiadał mi zdarzenie z kierownikiem oddziału wydobywczego, na nocnej zmianie. Kierownik był znany z niskiej znajomości spraw maszynowych oraz z wyszukanego języka. Kiedy Michał tłumaczył mu, że jest awaria przenośnika i trzeba wymienić wałek szybkobieżny w przekładni, usłyszał flegmatyczną odpowiedź: „Ten termin jest dla mnie obcy…”

  6. Uwielbiam czytać powieści dla młodzieży z czasów wczesnego i średniego PRL. Bahdaj, Nienacki, Niziurski. Zawsze coś mnie rozbawi, a już język i powitania/pożegnania w szczególności.
    Pamiętam dialog z powieści „Stawiam na Tolka Banana”:
    — I jak tam było?
    — Fajowo, mamo.
    — No jak ty się wyrażasz!
    Bawi mnie to strasznie, choć może trzeba by płakać, jak się weźmie pod uwagę, jak teraz dziecko musi się wyrazić, żeby rodzicieli zbulwersować.
    Chyba mniej więcej w tamtych czasach żegnano się „ciao”. Moja babcia próbowała czasem tak młodzieżowo mówić, tyle że już w moim pokoleniu chyba nikt tego nie rozumiał.

  7. Siema Gospodarzu Blogu!

    To w istocie zawadiackie, powiedzialby nawet luzackie, jesli w slad za tym nie idzie chamstwo, wulgaryzm. Ja spotkalem sie jednak jeszcze w innych nazwijmy to srodowiskowych okolicznosciach tj. taki jezyk prostacki/slangowy uzywany jest w srodowisku cwaniakow kombinatorow niejednokrotnie ubranych w drogie ubrania koszule i krawaty i poruszajaych sie drogimi samochodami z ochrona osobista. Spotkalem sie z czyms taki stosunkowo nie tak dawno. Powiem wiecej Ci jegomosciowie sa bardzo wysoko w szczeblach nazwijmy to umownie lwadzy.
    Co do Raydja Ma Ryja nie chce sie wypowiadac, bowiem uwazam, ze sa ciekawsze momenty i osoby i sytuiacje, o ktoryuch mozna wymieniac poglad niz o zdewocialych bereciarzach ze swedzacym POCHWA.
    No to NARA Przyjacielu!

Możliwość komentowania jest wyłączona.