Królowa Bona umarła

usbsafeguard[1] Tytułowy zwrot oznacza w żargonie dawnych żurnalistów informację, która niekoniecznie musi być świeża. Tak stare repy dziennikarskie mówiły niegdyś ironicznie młodym adeptom zawodu studząc im rozpalone głowy, kiedy z rozgorączkowanym obliczem przynosili do redakcji jakąś uznaną przez siebie za sensacyjną wiadomość.
A jednak, a jednak… Czasami warto jednak poinformować PT Publiczność, że zacna królowa Bona nie żyje. Bowiem nie wszyscy zgoła muszą o tym wiedzieć; zaryzykowałbym nawet twierdzenie, że niemal każdy fakt tej kategorii – także w odniesieniu do zejścia z tego świata zacnej pani Sforza – bywa dziś znany coraz mniejszej liczbie ludzi. Krótko mówiąc, obawiam się, że głupiejemy na potęgę.

Ale nie o tym dziś, lecz o dwóch faktach (zdziwią się Państwo, zgoła nie mającym nijakiego związku z polityką), o których sam się dopiero co dowiedziałem. Zapewne świadczy to źle wyłącznie o mnie, zapewne wielu Czytelników wykrzyknie właśnie w moim kierunku owo zdanie o niezbyt zdaje się sympatycznej królowej – ale jednak podzielę się z wami, o szanowni, tą świeżo zdobytą wiedzą. Z założeniem, że skoro ja ją – jak się teraz mówi – dopiero co “posiadłem”, to być może pewnej liczbie Czytelników tez będzie ona użyteczna.

Owa wiedza, to dwa adresy internetowe. Adres pierwszy: Europeana. Miejsce nadzwyczaj ciekawe już dziś, a jeszcze bardziej obiecujące na przyszłość: jest mianowicie to repozytorium tekstów, obrazów i dźwięków, związanych z szeroko pojmowaną kulturą i dziedzictwem cywilizacyjnym Europy. Każdą z tych rzeczy można bądź obejrzeć w przeglądarce, bądź pobrać bezpłatnie na własny dysk (muzykę w formacie mp3, rzecz jasna).

Ściślej, Europeana.eu to pomysły i inspiracje. Portal zawiera na dziś 6 milionów obiektów cyfrowych.

  • Obrazy – malarstwo, rysunki, mapy, fotografie i zdjęcia obiektów muzealnych
  • Teksty – książki, czasopisma, dzienniki i rękopisy
  • Dokumenty dźwiękowe – muzyka i słowo mówione z wałków, taśm, płyt i nagrań radiowych
  • Filmy wideo – filmy i telewizyjne serwisy informacyjne

Niektóre z nich są sławne na całym świecie, inne ukryte w skarbcach europejskich:

  • muzeów i galerii
  • archiwów
  • bibliotek
  • kolekcji audiowizualnych

– do wszystkich tych składnic Europeana stanowi niejako bramę. Bardzo zachęcam do pobuszowania po jej stronach – jest to tym łatwiejsze, że w opcjach językowych (na głównej stronie po prawej u góry) można po prostu ustawić język interfejsu na polski.

I drugi adres, z którego rekomenduję Państwu pobrać bardzo fajny i użyteczny programik. Nazywa się on USB safeguard (obecnie wersja 1.3) i chroni nasze pendrive’y (nie większe jednak, niż 16 GB!) przed wścibskim okiem. Należy go po prostu skopiować na pendrive’a (na zwykłym dysku po próbie uruchomienia sam się o to upomni) i stamtąd odpalić. Zażąda wówczas wyboru hasła i zaproponuje, by je zachować w zwykłym pliku tekstowym w innym miejscu; raczej należy na to pójść, bo w razie czego będzie katastrofa. Po wyborze hasła program wyświetli box, do którego przeciągamy pojedyncze pliki lub całe katalogi; możemy przy tym zalecić bezpieczne (metodą governement shredding, bardzo skuteczną)  skasowanie szyfrowanego pliku. I to wszystko: szyfrowany plik po prostu zniknie, rozpłynie się w powietrzu i ktokolwiek się dobierze do naszego pendrive’a nawet się nie domyśli, że on tam jest – bo żeby się do niego dostać trzeba otworzyć box wybranym hasłem. Plik programu ma raptem 736 kb, zaś szyfruje 256-bitowym szyfrem AES, więc całkiem, całkiem…

Bardzo polecam, w szczególności na okoliczność niepomyślnego dla demokracji wyniku wyborów (no, może nie tych najbliższych, ale kolejnych) i ewentualnej reziobryzacji.

PS. Oczywiście wiem, że takich programów jest na pęczki, ale ten jest po pierwsze niesamowicie prościutki, po drugie – absolutny malec. I w ogóle jakoś mi się spodobał.

Reklamy

8 uwag do wpisu “Królowa Bona umarła

    • Ba, TrueCrypt to jest jedno z najlepszych, darmowych narzędzi do szyfrowania plików, folderów, partycji, z kilkoma algorytmami szyfrowania i wieloma dodatkowymi opcjami – na przykład tworzenie ukrytych, wirtualnych dysków „piętrowo” – po podaniu hasła dostajemy dostęp do części danych nie wiedząc, że jest jeszcze drugie dno… Do szyfrowania ważnych danych – jak najbardziej („pędraki” też obsługuje).

      Polubienie

  1. Szyfrowanie danych na pendrive jest oczywiście dobrym pomysłem – taką przenośną pamięć łatwo zgubić, czy zapomnieć (sam kilka razy zostawiłem prywatnego „pędraka” w pracy, wetkniętego w USB…). Wtedy znalazca ma wszystkie nasze pliki „na talerzu”… I nie chodzi nawet o plany przewrotów czy kampanii wyborczych; często mamy tam prywatne pisma, e-maile (pendrive dobrze nadaje się do archiwizacji) czy zdjęcia, których nie chcielibyśmy upubliczniać.
    Pisałem kiedyś o podobnym programie, Rohos Mini Drive, też używał algorytmu AES 256. Jest to szyfrowanie praktycznie nie do złamania niezależnie od metody, pod warunkiem, że jako hasła nie użyjemy „qwerty”, imienia żony ani psa.

    Polubienie

  2. Im wiecej w Polscen sluzb specjalnych tym mniej bedzie dostepnych takich i innych programikow.Ktos mowi o wolnosci prasy i wogole mediow, a tu prosze! nawet i cenzurka sie znajdzie!A moze Polacy w okreslonych srodowiskach nie dorosli jeszcze dl takich i innych programikow? Z pewnoscia sa tacy, ktorzy nie chca dorosnac – co dzisiaj widac przy okazji wyborow. Oporni na nauke i doksztalcanie ( prsepraszam doskonalenie rpofesjonalne ) politycy gladza baranka nie pojmuja, ze w tym momencie gladzi swoj swego i jeszcze mowi, ze dawno cos takiego ladnego nie widzial. Takiemu przedmiotowe blogosfery bylyby wysoce zalecane dla samodoksztalcenia, ale czy on sam tego chce?
    Bardzo dobry material.Dziekuje gospodarzu blogu. Daje wiele do myslenia i nasuwa wiele ciekawych asocjacji.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.