Niemal nic o polityce

Już mi trochę zbrzydły te reminiscencje po Smoleńsku, powódź i nadchodzące wybory Pierwszego Obywatela. Obejrzałem sobie tedy kilka niezłych filmów, przeczytałem parę książek i jest lepiej. No i kilkoma uwagami o jednym z tych filmów muszę się z PT Czytelnikami podzielić, bo rzecz jest moim zdaniem wyborna – a jak dowodzi pewna rozmowa, nieco kontrowersyjna. Chodzi o film “The Men Who Stare at Goats”, wyreżyserowany przez niejakiego Granta Heslova, bardziej – sądząc po filmografii aktora (63 role w filmach) niż reżysera (8 filmów), kumpla mojego ulubionego dziś gwiazdora filmowego, czyli George’a Clooneya. Oczywiście, Clooney gra jedną z głównych ról – razem z dwoma innymi moimi faworytami, to jest Jeffem Bridgesem (niezapomniany Big Lebowski!) oraz Kevinem Spaceyem.

Że film jest kontrowersyjny – wiedziałem z góry: niemal wszystkie filmy z tym aktorem są takie, nawet te obliczone na czystą komercję. Jeden z moich znajomych (sorry, mam i takich) nie mówi o nim – zwłaszcza jak zrobił gloryfikacyjny film o wielkim dziennikarzu Edzie Murrowie, który zniszczył idola amerykańskiej prawicy, faszyzującego paranoika McCarthy’ego inaczej, jak “ten anarchizujący niemoralny lewak”. W zasadzie ta rekomendacja mi wystarcza, i między innym dlatego nie opuszczam żadnego filmu z panem GC.

Ale on jest ponadto piekielnie inteligentny i ma ten rodzaj abstrakcyjnego poczucia humoru, który mi niezwykle odpowiada.

Nie mam zamiaru streszczać filmu, który – jak mówią – jest tak zwariowany, że musi opowiadać o czymś bliskim prawdy, to jest o specjalnej jednostce armii USA, wykorzystującej (rzekome lub prawdziwe) zdolności paranormalne swoich żołnierzy. Nie o fabułę tu bowiem chodzi, ale o przesłanie; przesłanie, które dla mnie brzmi: świat jako całość jest bez sensu, niemal wszyscy ludzie zaś – szczególnie ci związani z armią – to kompletni idioci albo w najlepszym wypadku zaćpane świry. Przy czym zaćpane świry są oczywiście dużo sympatyczniejsze, a już paradujący z kretyńskim warkoczykiem nawiedzony ekshippies Jeff Bridges – to sam miód.

W każdym razie: scenariusz precyzyjny jak zegarek, aktorstwo najwyższego lotu, zdjęcia wyborne; w sumie – zwariowana dziko inteligentna radocha po same uszy, nieco w klimacie braci Coen. Ludzie, traktujący życie poważnie, powinni unikać tego filmu jak ognia. Podobnie jak ci, których śmieszy jak “dwie gołe baby stuknęły się zadkami w wannie i tak klasnęło, że nie macie pojęcia” (z kogo to cytat, koteczku?)

No i tyle. Aby jednak już tak zupełnie nie obyło się bez polityki krajowej – dwie sprawy. Pierwsza to ta, że w zeszłą środę Alik Wieczorkowski wymyślił i puścił w obieg cudowne określenie na pewną (znaczną, niestety) grupę zwolenników Jarosława K.: “Zjednoczenie Patriotyczne >>Smoleńsk<<”. Oczywiście, nawiązuje to do osławionego “Zjednoczenia Patriotycznego >>Grunwald<<”, ko zaś nie wie, co poeta miał na myśli – niech poczyta w “Wikipedii” choćby; link dołączony.

I druga – stary (jak twierdzi Tadek Drozda) dowcip: Jarosław Kaczyński powiedział: PiS jest jedyną partią, która pragnie dobra Polaków. Polacy dobrze prezesa zrozumieli i przystąpili do chowania swoich dóbr.

A oto trailerek filmu, o którym pisałem:

[YouTube=http://www.youtube.com/watch?v=SreufFevUSw]

Bookmark and Share

WordPress Tags: Murrow,Goats,McCarthy,Bridges,Coen,Wieczorkowski,Jarosław,Zjednoczenie,Smoleńsk,Zjednoczenia,Grunwald,Wikipedii,Drozda,Jarosław,Kaczyński,Polacy,YouTube,świry

Reklamy

17 uwag do wpisu “Niemal nic o polityce

  1. Jutro będzie mógł Gospodarz nabyć do swojej kolekcji filmowej (wraz z gazetą o nazwie „Rzeczpospolita”) płytę DVD z filmem „Solidarni 2010”. Wszystkim którzy interesują się socjologią, psychiatrią i psychologią tłumu, gorąco polecam. Wygląda na to, że Rzeczpospolita ze swoimi czołowymi dziennikarzami, Wildsteinem, Semką, Ziemkiewiczem i innymi będzie wersję Pospieszalskiego promować.
    PS. Założyciel gazety, Ś.P. Dariusz Fikus na pewno przewraca się w grobie.

    Polubienie

    • Darek nie zakładał „Rzepy”, tylko ją objął. Gazeta została założona jako oficjalny dziennik rządowy w roku 1982; w ten sposób ówczesny rząd PRL podjął inicjatywę poselską Edmunda Osmańczyka z roku 1980. Od roku 1991 zaczęto zmieniać formułę z „rządowej” na „niezależną”. Darek został naczelnym w roku 1989 i miał ogromny wkład w przemianę; tyle fakty. A że się w grobie przewraca co mu pisuary z gazety zrobiły, to pewne.

      Polubienie

  2. Podzielam zdanie gospodarza, ze kampania, smolenska targedia,powodz , dorpowadzilo do takiego stanu percepcji, gdzie odczuwa sie juz zmeczenie, niechec a nawet wlasny punkt odnbiesienia jest jakby we mgle.
    Mniej lub bardziej prawdziwe historie zwiazane z amerykanska armia pobudzaja wyobraznie. Jest to nierozserwalnie efektem najwyzszej technologii w kinematografii plus dla aktorska trudna do porownania.
    Ja czestokroc wracm do ogladania takich filmow jak G.I.JANE, BASIC, i A FEW GOOD MEN, Sa to filmy szczegolnie pobudziajace do myslenia nad godnoscia czlowieka, nad zrodlem ksztaltowania sie okreslonych relacji miedyzludzkich i o czyms taki z gruntu pozornym i malo waznym, czyli o instykcie czlowieka w okreslonych ekstremalnych sytuacjach. Polecam te pozycje filmowe z takimi aktorami jak Demi Moore, Jhon Travolta, Connie Nielsen, Samuel Jackson,Tom Cruise,Jack Nicholson. i wielu wielu innychy znakomitych aktorow.

    Polubienie

      • Panie Gospodarzu! Trafniejsze, gdyby sobie wybrał Napoleona. Ten z kolei był zbrodniażem na miarę XIX wieku, ale przy okazji był geniuszem 😉

        A dlaczego właśnie Lincoln? Z uwagi na jego dość pokaźny wzrost? Nie czytałem Pastusiaka, ale coś takiego mi się obiło o uszy.

        Polubienie

  3. Najpierw odpowiadam: cytata jest z „Listów z fiołkiem” K.I.Gałczyńskiego do redaktora Eilego z „Przekroju”, gdy KIG nabija się z socrealizmu, gromiącego abstrakcje. Potem jest jest jeszcze weselej (cytuję z głowy – czyli z niczego, jak palnął pewien partyjny notabl) – „byłem na meczu piłki nożnej i kibice krzyczeli na sędziego. Najpierw krzyczeli „sedzia kalosz”, a potem „sędzia, doić kanarki”. No, żeby kalosz doił kanarki – toż to dopiero jest abstrakcja!!!”
    Kolega one.jack jest trochę wtórny.
    ZP „Grunwadl” też niestety znam nieźle z „własnej autopsji” (jak mawiają współcześni ambitni dziennikarze). Ulęgło się poza Polską, żeby było śmieszniej – bo Chicago. Tam antysemityzm wśród Polonii jest sto razy większy niż nad Wisłą.

    Polubienie

    • Wojtek: dlaczego cię nie ma na Buzzie? Włącz się, całkiem fajne grono się tam zrobiło, w dodatku silnie matematyczno-informatyczne; jest o czym pogadać!

      Polubienie

  4. Odpowiadam na pytanie pierwsze: dowcip o „dwóch gołych babach…” pochodzi moim zdaniem z Gallux Show Olgi Lipińskiej, opowiadał go chyba Kobuszewski (chociaż głowy nie dam, czy nie Leśniak….). Ponieważ dużo było nawiązań do Gałczyńskiego, być może to z jego Teatrzyku Zielona Gęś, ale to czytałem baaardzo dawno temu.

    Polubienie

    • Brawo. Rzeczywiście: Gałczyński, o ile dobrze kojarzę („z głowy czyli z niczego”). „Listy z Fijołkiem”, w „Przekroju”. Ale może i „Zielona Gęś”. W każdym razie: KIG bez wątpliwości.

      Polubienie

    • Po pierwsze: film opowiada o Amerykanach, nie o generale Jaruzelskim. Po drugie, z jakiegoś powodu użyłem w tekście słowa NIEMAL; ja rzadko coś piszę przypadkiem. Po trzecie: nigdzie nie napisałem, że JA się z tym przesłaniem do końca zgadzam. Ono mi się podoba, fakt, ale to zupełnie inna sprawa, nieprawdaż?

      Polubienie

      • Prawdaż. Miałem nadzieję, że zna Pan jakieś pikantne szczegóły odnośnie Pana Generała i coś się Panu wypsnie. Może kiedyś…

        Polubienie

        • Właściwie mogę powiedzieć tylko tyle (przepraszam za słowo, które będzie użyte): a kiedy wy się wszyscy razem i każdy z osobna odp* od Pana Generała? Tak sobie myślę, że chyba pora najwyższa. Ile można demonstrować brak mózgu?

          Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.