Albo to jest kretyństwo, albo ja jestem idiota…

justitia917437,property=poster[1] …nie wykluczone zaś, że jedno i drugie – zwykł był mawiać przed laty jeden z moich najdziwniejszych przyjaciół, słynący z ostrości i kontrowersyjności poglądów i języka. O kobietach mówił na przykład mniej więcej tak: powinno to-to siedzieć w kącie, machać biuścikiem numer minimum trzy, kłapać rzęsami, i żeby mi się, cholera jedna, do rozmowy nie wcinała, bo będą zaraz same nieszczęścia. Gdy zaś nabijaliśmy się zeń z kumplami, bo będąc już w dość słusznym wieku ożenił się – po raz któryś tam – z młódką, która raczej gwarantowała mu solidne rogi niż cokolwiek innego, odpowiedział z całą powagą to ten sam problem, co takie zadanie: co lepsze, zjeść tort z kolegami, czy g* samemu; i ja wolę zdecydowanie konsumpcję zbiorową…

No więc ten dziwny facet używał tytułowego zdania wówczas, gdy czegoś nie rozumiał. Ja też czegoś kompletnie nie rozumiem; a czego – to już na następnej stronie

 

Cytujemy: mediarun.pl:

W końcu wiadomo, na jak mocną krytykę można pozwolić sobie w sieci. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu orzekł, że wulgarny atak nie jest przestępstwem.

Sformułowania, które można by uznać za obraźliwe w powszechnej komunikacji, niekoniecznie naruszają dobra osobiste, jeżeli są użyte na forum internetowym.

Aktywny uczestnik forów internetowych, będąc osobą znaną i rozpoznawalną w tej społeczności, jest w tym znaczeniu i dla tego środowiska osobą publiczną. Tak orzekł Sąd Apelacyjny we Wrocławiu. Internauta, jako osoba publiczna, uczestnicząc w dyskusji i wygłaszając swoje poglądy, wyraża zgodę na ich ocenę i musi się liczyć z tym, że zostaną one poddane krytyce innych użytkowników oraz wykazać większy stopień tolerancji i odporności wobec niepochlebnych opinii, a nawet brutalnych ataków.

Granice dopuszczalnej krytyki w Internecie są bowiem szersze niż w przypadku osób nieuczestniczących w takiej dyskusji. Dokonywanie ocen zachowań i wypowiedzi osób publicznych, o ile oceny te nie wykraczają poza akceptowane społecznie standardy, nie jest działaniem bezprawnym. Co więcej, zdaniem sądu apelacyjnego – analiza społecznie akceptowanych standardów wypowiedzi musi uwzględniać fakt, że język internautów jest dosadny, skrótowy, często odbiega od sposobu komunikacji, jaki obowiązuje w społeczeństwie.

Używanie wulgaryzmów w sieci, które służą podkreśleniu ekspresji wypowiedzi, jest powszechnie akceptowane. (wytł. moje – BM) Sformułowania, które można by uznać za obraźliwe w powszechnej komunikacji, niekoniecznie naruszają dobra osobiste, jeżeli są użyte na forum internetowym.

No i właśnie powtarzam: kompletnie tego wyroku nie rozumiem. Może zatem P. T. Czytelnicy zechcą mi rozjaśnić zniszczony alkoholem i seksem starczy mózg?

Advertisements

10 myśli na temat “Albo to jest kretyństwo, albo ja jestem idiota…

  1. Piotr VaGla Waglowski :
    Robię błędy, nie wiem wszystkiego. Warto o tym pamiętać.

    Dlatego masz całkiem spore grono komentujących, którzy z publikowanych przez Ciebie tekstów wyciągają nowe rzeczy i mają kolejne spostrzeżenia. Komentarze do projektu RSiUN pokazały to naprawdę wyraźnie.

  2. B M:
    Chyba jednak, cholera jasna, przeceniam nadal dziennikarzy…

    Raczej przeciwnie. Nie ma miesiąca, żeby ktoś nie zadziwił mnie niekompetencją, wybiórczym podejściem do tematu czy wręcz pisaniem na zamówienie.

  3. Drogi Bogdanie, niestety w tym przypadku winę ponosi autor dziennikarskiego materiału w Dzienniku Gazeta Prawa. O ile wiem – Prezes Sądu będzie w tej sprawie interweniował. Tekst, z którego przepisywał (na zasadzie głuchego telefonu) ktoś z innych rzetelnych serwisów, zrobił wiele szkód, które teraz będzie trzeba długo odkręcać.
    v.

    1. Piotrze (i wszyscy Bywalcy): niniejszym oświadczam, że w sytuacjach, podobnych do opisanej, zanim się człowiek czymkolwiek zadziwi – powinien zajrzeć na Twoja witrynę. Jednym słowem – cokolwiek nas zastanawia w prawie, wyrokach sądowych itp., zwłaszcza w kontekście sieciowym – najpierw zajrzyjmy do VaGli. Howgh.

      1. Nie można wierzyć w ani jedno moje słowo. Najlepiej samodzielnie sprawdzać dostępne informacje w kilku źródłach. Robię błędy, nie wiem wszystkiego. Warto o tym pamiętać.

    1. Dzięki. Sąd był – okazuje się – przytomny, natomiast Mediarun.pl – niekoniecznie. Cieszę się, że „są jeszcze sędziowie we Wrocławiu”. Do tego stopnia, że uznaję, że jednak druga część tytułu okazała się w jakimś stopniu prawdziwa… Chyba jednak, cholera jasna, przeceniam nadal dziennikarzy…

  4. Też sobie na to bałwaństwo ostrzę zęby, ale myślę o jakimś szerszym tekście „pomnikowym”.

  5. A wie Pan co? Sądziłem, że wpis będzie o projektowanycm pomniku ofiar Katynia pod Chęcinami. Tytuł doskonale pasuje, proszę samemu zerknąć do Sieci, co to za projekt. Dodam tylko tyle: mam nadzieję, że do realizacji z jakichs przyczyn nie dojdzie, o rety.
    Pozdrawiam.

Możliwość komentowania jest wyłączona.