Potwór spaghetti

spagZ góry przepraszam tych, dla których nie będzie to żadna nowina. Owszem, mogłaby to być nowina w roku, w którym zakładałem tego bloga, to jest przed pięciu laty. W czerwcu tamtego – 2005 – roku narodził się bowiem  pastafarianizm, jak brzmi nazwa nowej, mocno prześmiewczej religii (od włoskiego pasta – makaron).  Niejaki  Bobby Henderson, wówczas 25-latek, wysłał wtedy otwarty list do Board of Education (Rady Edukacji) w stanie Kansas w USA w odpowiedzi na ówczesną debatę, czy należy dać osławionej teorii inteligentnego projektu równouprawnienie względem teorii ewolucji i równy czas w nauczaniu na lekcjach biologii. Zażądał on równego czasu na nauczanie o… Latającym Potworze Spaghetti jako stwórcy wszechświata – takiego samego, jak dla pozostałych wersji teorii inteligentnego projektu oraz ewolucji.

Ów Latający Potwór Spaghetti (to jest właśnie ta maszkara na załączonej grafice)  powstał, naturalnie, na zasadzie draki, ale zdobył w stosunkowo krótkim czasie światową popularność; swoją drogą, ciekaw jestem, czy fakt, iż znalazł on swoje miejsce w Wikipedii – i to w kilkudziesięciu jej wydaniach językowych – stanowi znaną nam skądinąd “obrazę uczuć”, czy też nie? W edycji polskiej stosowne (czy może: niestosowne) hasło pojawiło się względnie niedawno, w sierpniu 2007 roku. 

Kilka wierzeń opisywanej religii bardzo mi trafiło do gustu. Na przykład wiara w istnienie w zaświatach Wulkanu Piwnego, dogmat o tym, że wszystkie dowody ewolucji zostały celowo podłożone ludziom przez Potwora, że ludzie wywodzą się od piratów (w końcu, z małpami mamy tylko 95% wspólnego DNA, z piratami zaś ponad 99,9%!), czy że Potwór stworzył świat pod wpływem alkoholu (tylko to uzasadnia bowiem istnienie PiS-u, Samoobrony, LPR i paru innych, prawda?).

Bardzo mi się podobają także przykazania (wypowiedzi?) Potwora w liczbie ośmiu; są one takie:

  1. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zachowywał się jak jakiś świętoszkowaty, fałszywie pobożny dupek, gdy opisujesz Mą Makaronową Doskonałość. Jeśli niektórzy ludzie nie wierzą we mnie, to trudno, nic się nie stanie. Naprawdę, nie jestem do tego stopnia próżny. Poza tym, nie chodzi o nich, więc nie zmieniaj tematu.
  2. Naprawdę wolałbym, żebyś nie używał Mojego istnienia jako narzędzia do uciskania, ciemiężenia, karania, patroszenia lub bycia złośliwym wobec innych. Nie wymagam składania ofiar, a czystość jest niezbędna jeśli chodzi o wodę pitną, a nie o istoty ludzkie.
  3. Naprawdę wolałbym, żebyś nie oceniał ludzi na podstawie tego, jak wyglądają lub jak się ubierają, jak mówią, lub… Dobra, po prostu bądź miły, OK? I wbij to do swojej tępej głowy: mężczyzna = człowiek. Kobieta = człowiek. To samo = to samo. Nikt nie jest od nikogo lepszy, chyba że mówimy o stylu. I przykro mi, ale to podarowałem kobietom i niektórym facetom, którzy widzą różnicę pomiędzy kolorem morskim a fuksją.
  4. Naprawdę wolałbym, żebyś nie zaspokajał się w sposób, który obraża ciebie albo twojego ochoczego, zgodnego, pełnoletniego i dojrzałego psychicznie partnera. Odnośnie do tych, którzy mogliby protestować – myślę, że odpowiednim wyrażeniem jest „pierdolcie się”, chyba że uznają to za nieprzyzwoite. W tym wypadku mogą wyłączyć raz telewizor i iść dla odmiany na spacer.
  5. Naprawdę wolałbym, żebyś nie sprzeciwiał się fanatycznym, sadystycznym, szowinistycznym i pełnym nienawiści poglądom innych NA CZCZO. Zjedz coś, a potem zabiegaj o pierdoły.
  6. Naprawdę wolałbym, żebyś nie budował za miliony dolarów kościołów/świątyń/meczetów/kaplic dla Mojej Makaronowej Doskonałości, podczas gdy pieniądze lepiej wydać na (wybierz sam):
    1. Skończenie z biedą
    2. Leczenie chorób
    3. Życie w pokoju, namiętną miłość i obniżenie kosztów kablówki
    Może jestem złożonym węglowodanowym wszystkowiedzącym istnieniem, ale w życiu cieszą mnie proste rzeczy. Wiem lepiej. Jestem STWÓRCĄ.
  7. Naprawdę wolałbym, żebyś nie rozpowiadał ludziom wokół, że do ciebie przemawiam. Nie jesteś aż taki interesujący. Wylecz się z siebie. I mówiłem ci, żebyś kochał bliźniego, czy nie pojąłeś aluzji?
  8. Naprawdę wolałbym, żebyś nie czynił bliźniemu, co tobie miłe, jeśli miłe są ci, hm, rzeczy, które wymagają mnóstwa skóry/smaru/wazeliny. Jednak jeśli miłe jest to też tej innej osobie (zgodnie z numerem 4), zajmij się tym, zrób zdjęcia, i do diaska, załóż kondom! Naprawdę, to kawałek gumy. Gdybym nie chciał, żeby było ci przyjemnie, gdy to robisz, dodałbym ci w tym miejscu kolce albo coś.

Dlaczego zaś o tym wszystkim piszę akurat teraz? A no dlatego, że Kościół Wielkiego Potwora Spaghetti założył własną grupę na polskim Facebooku oraz własne forum. Oczywiście, przystąpiłem – do czego i Was zachęcam. Starania zaś kościelnej starszyzny (?) o zarejestrowanie w Polsce – niedawno zaczęte – usilnie popieram.

Reklamy

23 uwagi do wpisu “Potwór spaghetti

    • Bardzo fajny jest ten dyskordianizm. Oto jego święta księga (po polsku) i wykaz stron dyskordiańskich. Dzięki za podrzucenie tematu. A może znacie jeszcze inne religie i kościoły tego rodzaju? Kilkadziesiąt lat temu znany wam zapewne Janusz K-M na wydziale matematyki UW zakładał Zakon Geldystów, witający się kreślonym w powietrzu znakiem dolara (schizmatycy kreślili znak funta); ale to była inicjatywa mocno efemeryczna…

      Polubienie

  1. Wiadomosć rzeczywiście stara, ale zawsze to miło przypomnieć sobie o religii, której wyznawcą kiedyś chiciałem się stać (wulkan piwny to jednak jest argument;]).
    Co do pytania,zawartego w tekście:
    „ciekaw jestem, czy fakt, iż znalazł on swoje miejsce w Wikipedii – i to w kilkudziesięciu jej wydaniach językowych – stanowi znaną nam skądinąd “obrazę uczuć”, czy też nie?”
    To… nie ruzumiem, w jaki sposób istnienie jakiejkolwiek religii, a zatem także jej opisu w encyklopediach, miłoby obrażać czyjekolwiek, na przykład moje, uczucia. Islam funkcjnuje tu na tych samuych zasadach -ma wpis w Wikipedii – i jakoś szat nikt nie rozdziera.

    Polubienie

    • No to wyjaśnię: islam nie jest drwiną czy szyderstwem ani żartem, podobnie judaizm. Zauważcie, że obecność znaków – w zasadzie – gdziekolwiek innych „poważnych” religii nie jest „naruszeniem uczuć”. Podobnie muzułmanie nie wściekają się na obecność krzyża np. w Amsterdamie, tylko na karykaturę Mahometa… To żart jest dla nich groźny.

      Polubienie

      • W Amsterdamie – może i owszem. Ale proszę pojechać do któregokolwiek z krajów muzułmańskich i przejść się ulicą z krzyżykiem zawieszonym na szyi.

        Polubienie

  2. Smakowe. Aż rzucę wszystko mówiącym „obnaża pewne mechanizmy”, ten Potwór znaczy się. Jest dość niezłą bronią w rękach wojujących ateistów, takiego Dawkinsa na przykład. Szkoda tylko, że „draka” zamiast otwierać oczy komu trzeba raczej podżega do palenia stosów.

    Czy dokonuję zbyt śmiałego świętokradztwa stwierdzając, że Jego Makaronowatość wygląda jak krab bez przednich odnóż?

    (panna Magdalena)

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.