Smutna sprawa

Wybuchła afera wokół senatora Piesiewicza. Nie mam zamiaru opisywać istoty sprawy, ani podawać – jak kolejni durnie – linku do wiadomego filmiku. Pragnę powiedzieć jedno: nie znam zainteresowanego, ale jest mi go serdecznie żal. Nie dlatego jednak mam dla niego ciepły stosunek, że ma w swej przeszłości piękną kartę działacza społecznego i znaczący dorobek adwokacki. I nie dlatego, że napisał kilkanaście doskonałych scenariuszy filmowych. Dlatego, że nie znam człowieka, który nie ma w życiorysie ciemniejszych kart; każdy z nas zrobił bowiem bez wątpienia w życiu coś, czego by chętnie nie powtórzył i o czym wolałby zapomnieć.

W szczególności nie umiem w sobie wzbudzić oburzenia na chodzenie po własnym prywatnym mieszkaniu w smokingu, na golasa, czy w damskich łachach – tak, jak nie umiem się oburzać na korzystanie z usług pań wiadomego zawodu (ani na postępowanie tych pań zresztą). Nic z tego nie jest przyczyną krzywdy innych ludzi, a tylko to się liczy. Więcej powiem: wiem, że korzystanie z różnych specyfików jest karalne; ale to też mnie nie mierzi. Sam mam we wszystkich wymienionych tu kwestiach raczej mocno konwencjonalne upodobania, ale to moja sprawa; znam ludzi, którzy palili w mojej obecności coś, co z pewnością nie było papierosem i konsumowali coś, co z pewnością nie było mąką. Uważam, że postępują nieroztropnie, niektórym to nawet po przyjacielsku powiedziałem – ale to wszystko.

Potępiam natomiast z całą mocą tych pełnych hipokryzji świntuchów, którzy materiał upublicznili i tchórzliwie kryją się za jednym z najdurniejszych sloganów, iż “wszak wyborca ma prawo wszystko wiedzieć o swoim polityku”, czy też innej osobie publicznej. Nie; nie ma takiego prawa.

Uważam, że tabloid, który rzecz opublikował, powinien zostać poddany ostracyzmowi. Uważam tę gazetę za obrzydliwą szmatę. Nie zdziwiłbym się, gdyby niektórzy jej “dziennikarze” czytając takie teksty – zaślinieni walili konia. Co, oczywiście, także jest ich sprawą.

Reklamy

25 uwag do wpisu “Smutna sprawa

  1. @tierralatina
    „Gdzie w moim rodzinnym 3miescie regularnie odbywaja sie imprezy, w trakcie ktorych w _publicznych_ lokalach “kreski” wciagaja sobie znani politycy z prawa i lewa, kadra uniwersytecka, artysci i inne osoby znane z TV.”

    Chyba trochę koloryzujesz.

    Polubienie

  2. Ta sprawa ma dwa zupelnie rozne aspekty. Polityczny i prawny. Jestem bowiem w stanie zaakceptowac fakt, ze to koniec politycznej kariery Piesiewicza. Nie dlatego, ze ubral sie w sukienke i wciagal sobie w domu „kreski”, ale tylko dlatego ze byl nieostrozny i ulegl szantazowi.

    Natomiast totalnym absurdem jest to, ze doroslemu facetowi grozi kara wiezienia za cos co robil we wlasnym domu, nikomu innemu nie szkodzac. Ze na ten temat wypowiada sie prokurator krajowy, dodajac jeszcze ze to „powazna sprawa”.
    Jest to czysta, obrzydliwa hipokryzja w kraju gdzie kokaina w ostatnich latach stala sie bardzo popularna. Gdzie w moim rodzinnym 3miescie regularnie odbywaja sie imprezy, w trakcie ktorych w _publicznych_ lokalach „kreski” wciagaja sobie znani politycy z prawa i lewa, kadra uniwersytecka, artysci i inne osoby znane z TV. Gdzie od lat funkcjonuja Ci sami dealerzy, ktorzy dawno przestali sie kryc ze swoim biznesem.

    Polubienie

  3. Ja uważam,ze nikomu w życie prywatne nie powinno się zaglądać-niech sobie każdy robi co chce.

    Ale jeżeli ktoś wchodzi w politykę
    i mówi mi co mam robić i jak mam żyć
    -to ja mam prawo wiedzieć jakim on jest człowiekiem -nawet prywatnie,a może tym bardziej prywatnie.

    Polubienie

  4. tak, niewątpliwie to WCIĄŻ dyskusja o mediach ( meNdiach?). W swoim nierozgarnięciu widzę tylko jedną przewinę senatora – zły dobór gości. Dalej to już wszystko smutna konsekwencja.
    Ma prawo mieć poglądy, ma prawo życ. Dorosły człowiek. Świecki…

    Polubienie

  5. Po drodze. Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów proponuje jak niżej:

    W związku ze skandaliczną wypowiedzią profesora, byłego ministra edukacji i obecnego europosła, Ryszarda Legutki, o inicjatywie wrocławskich uczniów uwolnienia przestrzeni szkolnej od krzyży:

    Tak naprawdę chodzi o zadymę. Rozpuszczeni smarkacze czują się kompletnie bezkarni. To jest typowa szczeniacka zadyma. Młodzi mają to, co najbardziej lubią: jest zadyma, oni są bezkarni, a przy tym mają poczucie, że walczą ze strasznym smokiem, którego sami sobie wymyśliliśmy. Wymyślamy sobie fikcyjne zagrożenia i później z nimi walczymy. To jest moda. Tak jak kiedyś modne były spodnie o takiej lub innej długości, to teraz w modzie są zadymy o prawa dla homoseksualistów, krzyże w szkołach. Ubolewam nad rolą nauczycieli. W normalnych warunkach nauczyciele powinni ostro zareagować, ale będą się bali.

    proponujemy, by w geście protestu przeciwko aroganckiemu językowi, w swej retoryce nawiązującemu do najgorszych wzorców „wychowawczych”, przypomnieć, że istnieją w Polsce szerokie środowiska popierające działania uczniów z Wrocławia.

    W związku z tym, proponujemy Ci, byś wysłał/a na mailowy adres profesora Legutki:

    ryszardantoni.legutko@europarl.europa.eu

    oraz dał DW (do wiadomości, CC) Prezydium Europejskich Konserwatystów i Reformatorów, do której to grupy profesor Legutko należy:
    timothy.kirkhope@europarl.europa.eu
    jan.zahradil@europarl.europa.eu
    lajos.bokros@europarl.europa.eu
    derkjan.eppink@europarl.europa.eu
    valdemar.tomasevski@europarl.europa.eu

    list o poniższej treści, lub osobiście zredagował/a podobny protest (nie musi być tłumaczony). Może tysiące listów uświadomią posłowi, że powinien brać odpowiedzialność za swoje słowa:

    Panie Profesorze,
    jako obywatel/obywatelka III Rzeczpospolitej Polskiej, czuję się obrażony/a i zaniepokojony/a Pana słowami na temat uczniów chcących uwolnić przestrzeń szkoły publicznej od znaków religijnych. Pana słowa o „szczeniackiej zadymie” i „rozpuszczonych smarkaczach” są koszmarnym dowodem na istnienie poważnego problemu w strukturach polskiej edukacji. Jaki autorytet Szkoły może zbudować minister edukacji (co prawda były, ale to zobowiązuje do końca życia), którego język jest językiem lekceważenia i konfliktu z młodzieżą? Przypominam też Panu Profesorowi, że uczniowie w swoim proteście wspierali się stosownym wyrokiem Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, którego autorytet próbuje Pan w ten sposób pośrednio podważyć.

    Niniejszym wyrażam swoje oburzenie i żądam publicznych przeprosin trójki wrocławskich uczniów, którzy swoim postępowaniem udowadniają, że odwaga cywilna i poczucie sprawiedliwości wciąż są żywe w naszym Narodzie.

    Z poważaniem
    ……………………………..

    Polubienie

  6. Czyli gospodarzu to co człek mówi publicznie to dla ciebie jedno a prywatne życie co inne go. Twoje prawo. Ale to śliska ścieżka zwłaszcza dla polityka. Czy to wciąga kokainę, bije żonę, molestuje nieletnie/nieletnich świat zazwyczaj w końcu mówi „sprawdzam”. I zamiast autorytetu wychodzi „autorytet”.

    Polubienie

  7. Nic dodać, nic ująć… lubimy taplać się w cudzych grzechach i nieszczęściu. Cieszymy się, że nie nas to dotknęło. Myślimy nawet (niektórzy), jak przywołana w tabloidzie bohaterka:

    – Krzysiek zagrał ze mną nieczysto, więc mi go nie żal.

    Smutna sprawa.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.