Podzwonne dla „Trybuny”

trybuna “Trybuna” – jedyna lewicowa codzienna polska gazeta – padła. Już wczoraj jej po prostu nie było w kioskach, dziś ogłoszono komunikat o “czasowym zamknięciu” bankruta. Ale od dłuższego czasu widać było, że to się musi źle skończyć: nędzny papier, kiepski druk, kilka stron, żadnych ogłoszeń…

Prawica zapewne zaciera ręce: jeszcze jeden bastion “lewactwa” (czy te typy, które używają tego słowa, w ogóle mają pojęcie o czym mówią?) leży w gruzach. Ja – oczywiście – ubolewam. Kiedyś nawet sporo tam pisywałem o nauce i jej problemach, ale do gazety mam sentyment zupełnie od tego mojego pisania niezależny. Byłem jej czytelnikiem od pierwszego do ostatniego numeru, z pełną akceptacją i zrozumieniem dla jej okropnej korekty (a faktycznie: kompletnego braku takowej z braku pieniędzy) i wszystkich niedoskonałości technicznych. To była – na miarę swoich możliwości finansowych – bardzo dobra gazeta.

O czym jednak świadczy ten upadek przede wszystkim? A no o tym,  że działacze SLD są po prostu głupi. Wszystkie pieniądze, jakimi dysponowali (a mieli niemałe, bo przecież za wejście do Sejmu – zwłaszcza w miarę liczne – kasa jest całkiem godziwa) powinni przekazać po prostu “Trybunie”, zapominając o wszelkich reklamach ulicznych, imprezach masowych, gadżetach wyborczych itp. Dla partii politycznej, szczególnie biednej i opozycyjnej, nie powinno być ważniejszej sprawy od własnej gazety. Myślenie zaś o tym, że taka gazeta przyniesie dochód, zwłaszcza szybko – jest mrzonką. Dziś trzeba po prostu zamrozić co najmniej kilkadziesiąt milionów dolarów na ładnych parę lat, znaleźć utalentowanego redaktora – i jeszcze na dodatek zrobiwszy to, nie wtrącać się w żaden sposób do redagowania gazety.

Ale na takie rozwiązanie trzeba mieć klasę. Dzisiejsze SLD klasy niestety nie ma. Czy będzie jakaś Nowa Lewica?

Reklamy

7 uwag do wpisu “Podzwonne dla „Trybuny”

  1. Gdyby było tak, jak przedmówca twierdzi to SLD miałoby, mimo klerykalnych ciągów, lepsze wyniki.
    I to rozdrobnienie tez daje sporo do myślenia, szczególnie co do umiejętności dogadywania się tychże ugrupowań.
    Uniżoność wobec krk jest podyktowane chęcią zdobycia poparcia społecznego, strachem, że i to nikłe poparcie zniknie. Ponadto, moim zdaniem, nie o zwalczanie krk chodzi ale ustawienie spraw wiary tam, gdzie jest ich miejsce, hierarchów kościelnych także.
    Ale nie tylko na zdecydowanej postawie antyklerykalnej powinien być oparty program lewicy. A nie pojawia się nic nowego ani nikt, kto potrafiłby pchnąć lewicę do przodu. Wzór Hiszpanii się nie przyjął, może trzeba sięgnąć do źródeł francuskich?

    Polubienie

  2. Zapotrzebowanie na partię lewicową jest. Lewicową. Nędzne wyniki SLD oraz różnych partii lewicowymi się mieniących wynikają zarówno z rozdrobnienia, jak też z fałszywej lewicowości. Jakaż to lewica, która przez ostatnie 20 lat popiera działania KK? To tak, jakby powstała partia deklarująca gorący katolicyzm i zaczęła KK zwalczać.

    Polubienie

  3. Myślę, że w Polsce brak społecznego zapotrzebowania na partię lewicową. Zachłyśnięcie się neoliberalizmem ciągle trwa. Upadek „Trybuny” jest jednym z dowodów. Mieczysław Rakowski niemal żebrał aby trzymać „Dziś”, redaktor Domański boryka się cały czas z utrzymaniem „Przeglądu”. Tabloidyzacja życia trwa, ludzie są bardziej zainteresowani kolorową szmirą niż poważną dyskusją nad tym, co nas wszystkich dotyczy. Prawicy udało się skutecznie obrzydzić jakiekolwiek zainteresowanie lewicowymi wartościami. Rozproszone i niszowe ugrupowania, z etykietką „lewicowości”, pod znakiem Marksa i Żiżka, nie wnoszą nic nowego do życia publicznego.

    Polubienie

  4. Ja bym nie czekał na Nową Lewicę, tylko na jakąkolwiek lewicę. Bo SLD to jest oaza liberalnego gospodarczo katolicyzmu, nie lewica. Jedna Senyszyn wiosny nie czyni. Więcej lewicowości się u Zielonych chyba znajdzie.

    Polubienie

  5. Nie jestem wprawdzie fanem SLD i lewicy, ale upadek „Trybuny” uważam za zubożenie różnorodności „kodu genetycznego”. A Dębskiego za bardzo rozsądnego człowieka.

    Polubienie

  6. Jeśli dobrze rozumiem ruchy na lewicy, ‚Krytyka Polityczna’ zmierza do wypracowania jakichś zrębów ‚Nowej Lewicy’. Ale KP ma jakiekolwiek szanse, by dotrzeć do szerokich mas – wątpię.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.