Sami się rodzą

pkin[1] Ostatnio dwaj panowie – jeden prominent z obozu rządzącego, drugi z Dużego Pałacu – wypowiedzieli się w tym samym duchu na temat – zdałoby się – dawno już przebrzmiały. Obaj otóż chcieliby wyburzyć warszawski Pałac Kultury i Nauki, który jednemu nich kojarzy się wręcz z murem berlińskim…

Cóż ja mogę w tej kwestii powiedzieć? To chyba, że w tym budynku, na piętrach 7-10, spędziłem kawał życia akademickiego. Tu studiowałem (od III roku), tu uczestniczyłem w legendarnym seminarium prof. Mazura, tu potem byłem Jego asystentem i sam prowadziłem zajęcia… Tu ścigałem się na XXX piętro, tu piłem kawę w “Panowskiej”, tu zażerałem się solanką i pielmieniami w „Trojce” tu spotkałem najważniejsze – do dziś – osoby w moim życiu.

Tu oglądałem Janka Świderskiego jako Romulusa w Dramatycznym; tu klaskałem Zbyszkowi Zapasiewiczowi, tu oglądałem świetne filmy w kinie “Wiedza”, tu słuchałem orkiestry Glenna Millera, Raya Charlesa, Marleny Dietrich… A także Chóru Aleksandrowa.

Tu także, na II piętrze, było studio S-2 Telewizji Polskiej, w którym robiłem mój pierwszy program studyjny – i kilkadziesiąt następnych.

Tu byłem – jako obsługa telewizyjna – na trzech zjazdach PZPR; co zaś tam widziałem – to już moja sprawa;  i tu na własne uszy słyszałem słynne „sztandar PZPR – wyprowadzić!”…

Tu byłem gościem na wszystkich – co do jednego – Targach Komputerowych. I na większości targów Książki.

I teraz ci dwaj panowie chcą mi to wszystko spieprzyć. Co o tym myślę? Chyba jasne. Przypomnijcie sobie, kogo nie sieją. i wróćcie do tytułu.

Reklamy

10 uwag do wpisu “Sami się rodzą

  1. Pamiętam czyjąś krytykę, po powrocie z Nowego Jorku: „Dlaczego [PKiN] jest taki mały, brudny i tylko jeden”. I w kierunku tej krytyki chętnie bym poszedł — szorować, modernizować, budować inne, nowe budynki (zresztą pod tym ostatnim względem Warszawa się zmienia) — jak najbardziej. Burzyć? Po co?

    PS.
    Co do brzydactwa i potwora — PKiN nigdy mnie nie raził. Nie twierdzę, że mój ideał, ale widuję (i to w centrum Warszawy) budynki dużo brzydsze, których nikt nie chce burzyć, bo są słusznie kapitalistyczne.

    Polubienie

  2. Obydwaj ci panowie to wyjatkowi prostacy. Czy w Rzymie nie powinni zburzyc Coloseum a w Egipcie rozebrac piramidy? Bywalem w Palacu na koncertach, w teatrach, kinach, targach i na plywalni. Jast to wyjatkowo zasluzona placowka.

    Dzicz ktora rzadzi przez ostatnie 20 lat nie wybudowala nic ale przepieprzaja osiagniecia PRL i szczekaja na PRL. Najwyzszy czas by zaczac mowic o osignieciach tego 20 leacia. Ja to widze tak; przelajdaczenie majatku naarodowego i zaciagniecie $180 mld Euro dlugu zagraniczanego plus 640 mld zl dlugu wewnetrznego.

    Polubienie

  3. Wszyscy polkneli przynete.

    Nic nie zburza, po prostu chca zwrocic na siebie uwage i trafic na pierwsze strony gazet (no publicity is bad publicity).
    Warszawie potrzeba kogos kto by znalazl sposob na korki albo zadbal o to, by bylo wiecej miejsc w przedszkolach.

    Tyel, ze za to nie trafia sie na pierwsze strony gazet.

    Polubienie

  4. Nie bardzo rozumiem to oburzenie. Dlaczego to paskudne brzydactwo nie miałoby być zburzone, by zrobić miejsce czemuś fajnemu? Tęsknota do czasów młodości i pamięć miejsc i zdarzeń zostanie, czy Pałac będzie stał czy nie. Zostawmy tylko te bzdury (okupacja krzyżacka…) i politykę z boku i ponyslmy racjonalnie. Jeśli jest pomysł (dobry) na to miejsce to czemu mamy bronić tego architektonicznego potwora.

    Polubienie

    • Załóżmy, że uważam warszawską Kolumnę Zygmunta za „paskudne brzydactwo” (mam takie prawo) i bardzo źle oceniam rządy tego króla (to akurat prawda). Czy to uzasadnia żądanie jej wyburzenia i wykopania na jej miejscu stawu?

      Polubienie

    • Bo: po pierwsze, są tacy, co myślą inaczej. Nawet jeśli stanowią mniejszość (w co mocno wątpię) to ich upodobania muszą być szanowane. Po drugie: wydawanie pieniędzy (gigantycznych) na niszczenie czegokolwiek, co jest i służy ludziom, jest monstrualną brednią. Po trzecie: uznaliśmy to-to za zabytek, więc nie róbmy sobie co chwila z gęby cholewy.
      Przy okazji: nie byłem entuzjastą Pałacu w roku 1956, kiedy to przyjechał do Warszawy mój amerykański tata i powiedział: czego się czepiasz, jak byś zobaczył nasz gmach ONZ, to dopiero byś miał ochotę zwymiotować… Oburzyłem się wówczas okrutnie, tym bardziej że ojciec powiedział, że inteligent nie ma prawa oglądać telewizji, bo dla durniów – a mnie to wtedy fascynowało. Po przeszło półwieczu oświadczam: w obu wypadkach stary miał rację. Z tym, że gmach ONZ mi się jednak spodobał także.

      Polubienie

  5. E tam, odwagi. To jest tylko rzucanie haseł w tłum – oni przecież niczego nie potrafią zbudować, a jedynie burzyć. I teraz to też tylko przepychanki przedwyborcze: „dobrze czy źle, zajedno – byle o nas mówili”.

    Polubienie

  6. Ja PKiN pamiętam właściwie tylko z tego, że kupiłem tam jako dziecko fałszywe dolary (taki wydzierany notesik), po ten hołd kapitalizmowi stała kilometrowa kolejka.
    Zazdroszczę zaś głównie targów komputerowych i książkowych.

    Ad meritum: jeśli chcemy zburzyć Pałac jako symbol komunizmu, to trzeba być konsekwentnym i zburzyć również zamek w Malborku jako symbol krzyżackiej okupacji. I wiele innych zbytków-zabytków. Ciekawym, czy wspomnianym panom starczy odwagi na bycie konsekwentnym?

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.