Win 7

win7-496x349 Niespodzianka: zamiast zachwycić się wyrokiem Trybunału Praw Człowieka w sprawie krzyży (zachwycam się niniejszym zwięźle) i zakpić sobie z wezwania B16 do czegoś w rodzaju świętej wojny, zamiast wyszydzić objęcie prezesury TVP przez jakiegoś młokosa z podejrzanym rodowodem, na milę cuchnącym macierowiczowskimi służbami niespecjalnymi – napiszę dziś o Windows 7. Mam Ultimate, zainstalowałem, niżej pierwsze wrażenia.

No więc tak: instalacja – na XP – przebiega bezawaryjnie (trwała około godziny). Nic nie trzeba grzebać w BIOS-ie, wystarczy wybrać “Niestandardowa” po kliknięciu setup spod XP, i idzie. Po drodze przestartuje się kilka razy (chyba tylko dwa), zryje dysk systemowy do zera (trzeba ponownie instalować wszystkie programy, co i dobrze, bo przy okazji robi się porządek i wyrzuca śmiecie) – i po wszystkim. Przy okazji nowy system wykrył mi kamerę (Logitech QuickCam PRO 9000) i pobrał automatycznie najnowsze oprogramowanie, wykrył też skaner (Plustek Opti Slim 2420+) i… nie zainstalował sterowników, bo ich nie znalazł. Napisałem do Plusteka, ale odpowiedzieli – nie przesadnie uprzejmie – że nie przewidują robienia sterownika do tego modelu; niemniej nieszczęścia nie było, bo pobrałem wersję dla Visty i zaskoczyło, wszystko gra. Z przyjemnych rzeczy jest w systemie natywna obsługa iPhone’a – wprawdzie można tylko pogrzebać w katalogu ze zdjęciami, ale dobre i to.

Po dwóch dniach trudno o precyzję opinii, więc tylko drobnostki. System jest szybki i efektowny, aczkolwiek musiałem sobie desktop dostosowywać nietypowo, bo wszystkie typowe kompozycje są raczej paskudne; co jak co, ale grafików Microsoft ma wyraźnie gorszych od Apple’a, gust zaś mają oni taki więcej… disnejowski, czyli kiczowaty.

Dużo ciekawych i nieźle pomyślanych rozwiązań z dziedziny bezpieczeństwa. Niewątpliwie większa ergonomia, niż w XP, ale trzeba się troszkę przyzwyczaić. Niestety, w systemie nie ma własnego programu do montażu wideo – dociągnięty w ramach pakietu Live jest niestety dużo mniej wygodny i ma mniejsze możliwości, niż poczciwy Movie Maker 2.1. Raz mi się już udało wszystko zawiesić, co spowodował napęd DVD, a raczej włożona do niego brudnawa płyta; musiałem robić gorący restart, bo stanęło kompletnie wszystko.

W sumie – w sensie trudności przejścia ze starego systemu na nowy – łatwizna i w gruncie rzeczy trzeba będzie bardzo niewielu nowych nawyków. Wygląda na to, że przejście się opłaci. Po dwóch dniach – polecam. Tylko cena – zabójcza…

Advertisements

8 thoughts on “Win 7

  1. Zimny restart to jest jak sie komputer wylaczy ( 0 na p on) i wlaczy ponownie.
    Goracy jak sie restart wykona programowo (bez wylaczania zasilania)
    Hard reset to znaczy restart wymuszony. Przez elektyczne zwarcie wejscia „reset on”
    I to jest rodzaj restartu goracego.

    Ps. Porada darmowa, bez gwarancji.
    Choc zgodna z prawda.

    1. Za „moich” czasów zimnym startem nazywano pełen reset komputera, włącznie z zerowaniem pamięci i stanu rejestrów sprzętowych oraz ich testem — bez znaczenia, czy zainicjowane wyłączeniem i włączeniem komputera, czy programowo poprzez zainicjowanie odpowiedniej procedury w ROM.
      Ciepły start zaś powracał jedynie do początkowego stanu programu nadrzędnego (zwykle załadowanego systemu operacyjnego). Sądzę jednak, że dokładne znaczenie tych terminów zależy od użytkowanej architektury (nic to, że praktycznie została tylko jedna).

  2. Panie Bogdanie,
    jeśli chodzi o montowanie wideo, to może warto spróbować Sony Vegas? Co prawda nie jest to darmowe oprogramowanie, ale nie jest też przesadnie drogie – najtańsza licencja kosztuje około 75pln (przy zakupie bezpośrednio u producenta, za dolary – co przy powszechności kart kredytowych nie jest już niczym trudnym).
    Możliwości tego programu są znacznie większe niż Windows Movie Makera.
    W razie pytań lub wątpliwości, zapraszam do kontaktu.

  3. Zabójcza cena? Z tego, co wiem licencja do czerwca jest darmowa.

    Po zakupie nowego komputera również pracowałem na 7, ale od kilku dni testuje Linuxa – najnowszą dystrybucję Ubuntu. Zatwardziałemu „windziarzowi” ciężko się jest przestawić na Linuxa, ale jeśli się kiedyś uda, to przynajmniej więcej niezależności. 😉

    Aha, i jeszcze jedno: co Pan nazywa „gorącym restartem”? Czyżby odcięcie komputera od sieci elektrycznej? Pytam, bo sam coś takiego nazywam dokładnie antonimicznym wyrażeniem: zimny restart. 🙂

    1. 1. Mówię o oficjalnej cenie, po której komercyjny system jest legalnie sprzedawany w Polsce; nie o cenie wersji testowej, która przerwie działanie w określonym terminie. W mojej opinii wszystkie ceny są o jakieś 50% za duże.
      2. Zapewne mówimy o tym samym: o przyciśnięciu RESET na obudowie. Po angielsku to hard reset, twardy restart, i prawdopodobnie to właśnie jest określenie poprawne.

    1. Tylko jeden przykład: możliwość szyfrowania (tylko w wersji Ultimate) dostępu do poszczególnych dysków. Podobno także znacznie udoskonalony firewall.

      1. Czyli nic szczególnego. Szyfrowanie dysków było już dostępne w Viście. A najlepszy firewall nie pomoże, jeśli użytkownik nie potrafi go stosować.
        Nie będę reklamował linuksa, bo po takiej inwestycji jego instalacja jest mało prawdopodobna 😉

Możliwość komentowania jest wyłączona.