Odrażający, wstrętni, źli

Tytuł znanego włoskiego filmu z 1976 roku (nieco zmodyfikowany) przypomniał mi się natychmiast, gdy oglądałem dzisiejszą konferencję Mariusza Kamińskiego. Ten facet ma – nawiasem mówiąc – przedziwne właściwości przemiany: na przykład, jak wygodnie mu być funkcjonariuszem CBA (bo odwołano go z funkcji, ale nie wylano na pysk, więc chce się tam pętać po korytarzach) – to jest; jak niewygodnie (bo funkcjonariuszom nie wolno za dużo gadać, a już zwłaszcza zwoływać z własnej inicjatywy konferencji prasowych) – to nie jest i działa jedynie jako “obywatel”…

Nie o tym jednak chciałem, ale – w nawiązaniu do tytułu – o jego fizys. Otóż jest to dla mnie jegomość odrażający i śmieszny jednocześnie; i na tym skończmy, bowiem jest to cecha niezmiernie częsta w całym pisuarze, i to jest istota niniejszego wpisu. Zwróciliście uwagę, że oni niemal wszyscy są ohydni? Przecież to jakieś zoo z męskimi pokurczami i damskimi kaszalotami! Patrzeć się na to towarzystwo (słowo dla watahy absolutnie zresztą nieadekwatne, ale tak mi się napisało, więc niech zostanie) nie da, a słuchać już – groza po prostu.

To musi być jakaś cecha genetyczna neoendecji.

A przy okazji wspomnienie: gdy pewien mój znajomy przed laty chciał nieco ostudzić entuzjazm swojej córki do jakiegoś pana (a dziewczę do takiego entuzjazmu było nader skore – cóż począć, lubiła “tę robotę”) mówił do niej: wyobraź go sobie, kotku, na sedesie, jak walczy z zatwardzeniem; zaraz ci przejdzie…

No to wyobraźcie sobie pana…

Boh ty moj, okropność.

Advertisements

6 thoughts on “Odrażający, wstrętni, źli

  1. Bronię Merkel!
    Wczoraj urywkowo oglądałem film dokumentalny poświęcony 50-tce lalki Barbie. Wspomniano, że były też lalki wzorowane na znanych paniach. Jedną z nich była Pani Kanclerz! Jest piękna ta Barbie Merkel. Dużo zresztą ładniejsza od pierwowzoru…

  2. Więcej nieładnych postępków mam na koncie – w przeszłości i obecnie. Niektóre jednak usprawiedliwiam zbożnym celem, jakim niewątpliwie jest dokopanie tym, którzy na to niemiłosiernie zasługują. A w PO znajdzie się więcej podobnych egzemplarzy; do moich negatywnych faworytów należą p. Gowin (uosobienie faryzejstwa, głos nadepniętej żaby), p. Pitera, p. Karpiniuk i kilka innych osób. Do kompletu dołóżmy paru PSL-owców i SLD-owców (choć tu, o dziwo, najwięcej działaczy wygląda jak ludzie), nie mówiąc już o komplecie Samoobrony i LPR. W sumie – polska „klasa polityczna” nadaje się, w każdym razie wizerunkowo, do zarządzania gminą Cipy Wielkie, nie zaś nowoczesnym państwem europejskim. Porównajmy ich z klasą Angeli Merkel czy Toniego Blaira!

    1. Ale to o klasie politycznej Pan pisał czy o wyglądzie?
      Jeśli o wyglądzie, to chyba nie do końca rozumiem zachwyt nad Angelą Merkel. Może się nie znam…

      1. O bardzo szeroko pojmowanym wyglądzie, o tym „czymś”, co ma lady i gentleman, a czego nie ma zwykły łyk. O sposobie ruszania, wiązania krawata, doborze butów do garnituru, skłonie głowy przy uścisku ręki. Nie o urodzie. Brzydki jak śmierć de Gaulle – to była sama klasa; piękna panna Mussolini – to dno. Można mieć także znamiona klasy… we fragmentach; jak pięknie na przykład kłania się i wita Wałęsa, jak dennie robi to jeden i drugi Kaczor…

  3. Panie Bogdanie, to bardzo nieładnie wyśmiewać ludzi za wygląd albo wyśmiewać nazwiska! Po tym koniecznym wstępie przejdę do części nieoficjalnej, w której przyznam Panu rację, dodając własną obserwację, zupełnie okropną, że pan Mariusz ma dla mnie fizjonomię szczurzą! Zbiorowość złożona z Gosiewskiego, Putry, Kaczyńskich czy Kempy prowokuje do wrednych uwag fizjonomicznych oraz całościowych. Oddając sprawiedliwość Platformie należy też wspomnieć, że upadła gwiazda Chlebowski prezentował się dość podobnie…

    Pozdrowienia i powodzenia
    🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.