Jak usprawnić polską dyplomację?

Jechałem dzisiaj z domu na naszą regularną cotygodniową zbiórkę w „Studiu Opinii”. Jestem człowiekiem dobrze zorganizowanym, więc wyszedłem z domu ze sporym zapasem czasu: nie znoszę niepunktualności, u siebie jeszcze chyba bardziej niż u innych. No i w połowie drogi autobus zatrzymała policja, kierując go na trasę zastępczą – która naturalnie natychmiast się śmiertelnie zakorkowała. Z początku nie wiedziałem o co chodzi: nad głową warczały mi policyjne śmigłowce, na każdym skrzyżowaniu stały błyskające „kogutami” radiowozy, po ulicach snuły się zaaferowane patrole z nisko zawieszonymi glockami na biodrach…

– Ki diabeł? – spytałem sąsiada w autobusie. – Coś pan, z byka spadł? – odparł uprzejmie – bidon przyjechał…

– Jaki bidon? – nie rozumiałem.

– No ten kowboj – stwierdził z wyższością znawcy problemów polityki międzynarodowej sąsiad – no, wiceprezydent USA. Wieńce składa i do Kaczora jedzie…

Przyznam, że cholera mnie zatrzęsła. O ile wiem, żadnego gościa w tym kraju jeszcze nigdy nie uszkodzono; nikt nawet nie dostał paru „jopów”, jesteśmy grzeczni. Zabijamy tylko z rzadka własnych prezydentów i tylko ich obrzucamy jajami albo walimy mutrą w skroń, obcym nic nie grozi.  Kowbojów dość lubimy w dodatku. Paraliżowanie zatem na parę godzin stolicy – co kosztuje monstrualne pieniądze i złości ludzi bez potrzeby – jest totalnym idiotyzmem.

No, ale może to wymogi obiektywne, ta cała heca; nie będę się upierał. Zamiast dwudziestu minut dotarcie do siedziby „Studia” zajęło mi ponad godzinę, przy okazji kilka kilometrów dmuchnąłem piechotą – samo zdrowie w końcu. No i miałem czas pomyśleć.

I wymyśliłem coś takiego: zbudujmy 50 km od Warszawy siedzibę Pana Prezydenta i Pana Premiera. Takie – nazwijmy to – Odwiedzowisko. Ze sporym hotelem dyplomatycznej klasy Lux, żeby się nawet zmieścił namiot Kadafiego albo cały harem ś. p. pana Sukarno.  Zbudujmy z Warszawy do owego Odwiedzowiska nawet autostradę; niechaj będzie nawet zamknięta dla zwykłych śmiertelników, i tak się społecznie opłaci. Urzędowych Gości będziemy tam wozili limuzynami, albo i nawet śmigłowcem wprost z lotniska. Na miejscu wybudujmy pomnik; niechaj to będzie Pała Uniwersalna, z krzyżami, gwiazdami Dawida, sierpem i młotem, symbolami męczeństwa sybiraków i co tam jeszcze komu do zżartego wódą łba przyjdzie; chodzi o to, by nasi Oficjele i Goście mogli sobie poskładać w jednym miejscu wieńce na dowolną okoliczność. Mogą tam mieć również własną telewizję, która by transmitowała wszystko na Specjalnie Uroczystym Kanale.

Grunt, by mi w Warszawie dupy nie zawracali.

Reklamy

9 myśli na temat “Jak usprawnić polską dyplomację?

  1. Przeżyłem kilka kataklizmów zwanych przejazdami VIPów przez Trójmiasto. Ach, gdyby one (te wipy 🙂 ) mogły usłyszeć jakie serdeczne życzenia ludzie im słali 🙂

    Uwaga nie na temat:
    Panie Bogdanie, Pana blog w wersji mobilnej (konkretnie na ajfonie) jest rewelacyjny! Nie widziałem jeszcze witryny zrobionej tak czytelnie, precyzyjnie i ładnie. Chociażby dla Pana blogu w tej wersji warto mieć ajfona 😉

    1. Miło słyszeć (też mam ajfona i lubię go), ale to zaleta szablonu, nie moja. Zresztą aplikacja WordPressa na IPhone’a jest dość nędzna: u mnie nie wyświetla obrazków, tylko kody html. Chyba ją spaprali. Inna rzecz obrazek na Safari.

  2. Takie życie. Może potrzeba mniej tego narodowego zdenerwowania a więcej stoickiej postawy? Wszak to problem wszystkich stolic i w Londynie czy Paryżu też ulice zamykają na potęgę.

  3. pamiętam jak byłem kiedyś nad morzem i obok we Władysławowie. Bush się opalał na Helu i czekając na pociąg powrotny usłyszałem komunikat, że wszystkie pociągi z powodu jego wizyty zostały odwołane. Bezpieczeństwo przede wszystkim 🙂

  4. Podoba mi się ta wizja. Najlepszy jest Specjalnie Uroczysty Kanał.
    Kanał jak kanał, Wajda mógłby film nakręcić…

  5. Może i my jesteśmy grzeczni ale:
    a) ranga gościa wymaga takiej, a nie innej ochrony,
    b) dowództwo ochrony szanownego gościa może sobie zażyczyć takich, a nie innych środków bezpieczeństwa.

    Bo nie ma np. pewności, że odwiedzą nas jacys goście. Ali Agca też nie był Włochem.

    Niestety taki to los tej czy innej stolicy. U nas jeszcze dochodzi niewydolna, od lat kiepsko rozwijana sieć dróg i ulic. Trzeba się z tym liczyć albo po prostu zmienić miejsce zamieszkania (to tak, jak z tymi wszystkimi mieszczuchami, którym przeszkadza wielkomiejski hałas).

    No i mam XXIw, na takie okazje można sobie zestawić telekonferencję — co prawda to nie to samo co spotkanie twarzą w twarz, ale i taka możliwość istnieje.

    r.

  6. Pomysł świetny, tylko chyba da się zrealizować taniej jeszcze: przecież prezydent ma już do dyspozycji jakieś miejsca. Przypominam sobie Hel. Więc może tylko dobudować co tam trzeba, drogę, pomnik. Nawet jak się nie da odwiedzin skutecznie od ludzi odizolować, to przecież i tak zdenerwuje się znacznie mniejszą część populacji niż robiąc zamieszanie w Warszawie.

  7. A po drugiej stronie stolicy zbudujmy protestowisko na manifestacje! Wszystko tam będzie pancerne, na wypadek górniczych rozruchów, będzie budynek rządowy, żeby było skąd wychodzić do protestujących (a też i gdzie się schować).
    Po trzeciej stronie chętnie widziałbym jeszcze poligon na kibolskie ustawki, skoro chcą, niech sobie urywają głowy, byle z daleka od ludzi chcących spokoju.

Możliwość komentowania jest wyłączona.