Tajemnice języka męskiego, czyli o zabawach matematyków

Alegoria arytmetyki
Alegoria arytmetyki

Matematycy – wielokrotnie się zetknąłem z taką opinią – bywają uważani za drętwiaków bez poczucia humoru. W ogóle dominuje stereotyp albo mało ciekawej pani „psorki”, sypiącej „gałami” za nieodrobione lekcje, albo łysego faceta w białym kitlu, który coś tam sobie dłubie przy laptopie, z roztargnieniem wodząc wzrokiem po suficie. Oczywiście – jest to ocena najzupełniej mylna; zaczynając od opinii o urodzie matematyczek, która bywa nieziemska (kilka razy uległem i poległem, więc coś wiem na ten temat…), kończąc zaś na nieporozumieniu z humorem. Oczywiście, tzw. szary człowiek czasami uzna matematyka za dziwaka, bo po prostu jednego i drugiego bawi zazwyczaj coś innego…

Dziś próbka zabaw środowiskowych. Dowcip tym razem polega na tym, że do najzupełniej absurdalnego przedmiotu – jakim jest język, złożony z samych tzw. rymów męskich – zastosowano przed laty całkiem poważny i absolutnie poprawny aparat naukowy. W wyniku uzyskano poprawne twierdzenia, cokolwiek idiotyczne, całkowicie bezużyteczne – i przez to bardzo (dla mnie) śmieszne. Szczegóły w kolejnej gawędzie…

I jeszcze małe uzupełnienie. Oto wierszyk – poświęcony bardzo popularnej wśród matematyków grze w brydża – w którym użyto wyłącznie języka męskiego:

Mój rzekł
Dwa trefl
Ja mam
Pięć lew

As, król
Nic w pik
Więc gram
A niech:

Sześć trefl!
… No jak?
Bez trzech…

Skoro zaś się już zaczęło żartować, opowieść taka: w pewnym momencie doszliśmy z kolegami do wniosku, że liczba płci u ludzi – jak wiadomo, równa 2 – jest śmiesznie mała. O ile byłoby ciekawiej, gdyby liczba ta była jakąś dowolną liczbą naturalną, powiedzmy – n. Z katolickiego punktu widzenia małżeństwo musiałoby w takim zbiorze istot być zdefiniowane jako związek (naturalnie: sakramentalny!) dokładnie n istot, z których każda miałaby inną płeć; prawda? W tej sytuacji związek k istot o różnych płciach, gdzie k<n byłby, naturalnie, rodzajem masturbacji. Powstaje pytanie: ile różnych rodzajów masturbacji istnieje w świecie istot n-płciowych i jak je sklasyfikować?

Rozpatrzmy teraz sytuację, w której w związku k istot (tym razem k nie musi być mniejsze od n) s płci powtarza się p razy każda; naturalnie, każdy taki związek jest pewnego rodzaju homoseksualizmem, nazwijmy go (n,k,s,p)-gejstwem.  Jak widać, mamy tu do czynienia geometrycznie z punktami kratowymi (współrzędne są całkowite!) w pewnej przestrzeni czterowymiarowej; rzecz zaczyna być zatem – jak mawiają matematycy – nietrywialna. Dokładna analiza ilościowa tej sytuacji wcale nie jest łatwa…

A jak zastanowią się państwo nad problemami rozwodów (rzędu r) w powiązaniu z separacjami! A jak pomyślą państwo o możliwości wprowadzenia alimentów stopnia w! Ileż ciekawych pojęć da się w tej teorii wprowadzić!

Toż zawrotu głowy można dostać. Nieprawdaż?

Advertisements

4 myśli na temat “Tajemnice języka męskiego, czyli o zabawach matematyków

  1. Panie Bogdanie, a jak w języku „męskim” wyrazić liczbę 0, w kontekście dzisiejszej gawędy? Kombinuję i nie wychodzi 🙂

  2. Co do prawdziwości stwierdzenia, że „liczba płci u ludzi – jak wiadomo, równa 2 – jest śmiesznie mała” miałabym niejakie wątpliwości. Otóż w zamierzchłych czasach, gdy istnieli jeszcze rzemieślnicy, na szyldzie zakładu krawieckiego w miasteczku, gdzie wówczas mieszkałam, stało jak wół: KRAWIEC DAMSKI , MĘSKI I WOJSKOWY.
    Pozdrawiam, T.

Możliwość komentowania jest wyłączona.