Jak się matematycy niegdyś za łby brali…

Doszedłem do wniosku, że trzeba się – obowiązkowo! – odwołać do przeszłości. Byłem przed przeszło półwieczem świadkiem wielu zabawnych i kształcących (jak sądzę) wydarzeń w naszym życiu matematycznym. Ważną rolę odegrali w nich liczni świetni i szeroko dziś znani matematycy polscy; ważną, co nie znaczy poważną: chodzi bowiem o różne psikusy i zabawy intelektualne – i być może z tej własnie przyczyny moi dawni koledzy, dziś wielce szanowani profesorowie i członkowie różnych Akademii jakoś o tych wspaniałych czasach niechętnie mówią. Prawdę powiedziawszy, nie mówią o tym wcale, w każdym razie publicznie. No to postanowiłem ich wyręczyć. Bez nazwisk – ale opowiem tu parę niezłych historyjek…

Zacznę od pojedynków. Posłuchajcie zatem mojej opowieści…

Reklamy

4 myśli na temat “Jak się matematycy niegdyś za łby brali…

  1. Panie Bogdanie w gawędę najprawdopodobniej wkradł się błąd. Równanie 1/x + 1/y + 1/z = 1 ma w liczbach całkowitych nieskończenie wiele rozwiązań np.:
    1) x = 3 y = 3 z = 3,
    2) x = 2 v = -1 z = 1,
    3) x = 2 y = -2 z = 1,
    4) x = 3 y = -3 z = 1 itd.

    Na filmie pojawiło się równanie x/y + y/z + z/x = 1 i tutaj to rozwiązań nie ma (mi Pan dał zadanie akurat przed sesją :))

    Polubienie

      1. Oczywiście. Albo musi być tak, jak na planszy – albo do omawianego równania trzeba dodać drugie: x*y*z = 1 i wtedy jest dobrze. W tej postaci problem zresztą jest przytoczony w pokazanym artykule z rozwiązaniem. „Połknąłem” ten drugi warunek: bum! To łomot, z jakim biję się w piersi. Gwoli ekspiacji – wierszyk: kto i bada i liczy/myśliciel to wielki/mylić się zwykł jednakże/matematyk wszelki. A liczba liter w każdym słowie, to 3,1415926535896…. Natomiast historia dziejów tego równania jest autentyczna (siemanko, Werner…)

        Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.