Pomysł w sprawie tarczy

Część komentujących możliwość rezygnacji USA z budowy osławionej tarczy antyrakietowej w Polsce ubolewa, że coś takiego zmniejszyłoby nasze bezpieczeństwo. Bo – powiadają oni – jeśli Amerykanie będą mieli u nas swoją bazę, to Ruscy ( o nich tu przecież chodzi) dwa razy się zastanowią, zanim walną nam jakąś pigułę. Słynny art. 5 umowy NATO, zobowiązujący strony do uznawania ataku na któregokolwiek z członków Paktu za atak na wszystkich pozostałych – owe głośne „wszyscy za jednego” – to mało, mówią ci komentatorzy. Amerykanie mogą taki warunek olać; napadu na swoich nie oleją na pewno…

Nie dałbym za to głowy. W końcu, w sytuacji zagrożenia wojną światową, życie jakichś tam 100 średniej rangi oficerów i podoficerów, to nie jest coś aż tak znaczącego, by prezydent USA tym się specjalnie przejmował. I – moim zdaniem – zupełnie słusznie. Tak więc jeśli nawet obecność tarczy w Polsce zwiększyłaby nasze bezpieczeństwo, to z pewnością zupełnie minimalnie. Natomiast zagrożenie atakiem odwetowym – czy prewencyjnym – ze strony islamskich terrorystów wzrosłoby znacznie.

No i oto jest nowy rewelacyjny pomysł. Przez wrodzoną mi skromność nie przyznam się do jego autorstwa; proszę jednak, czytajcie dalej.

Otóż zamiast tarczy obsługiwanej przez 100 średniej rangi kowbojów zbudujmy w Polsce super- hiperluksusowy tysiącosobowy ośrodek wypoczynkowo-rehabilitacyjno-kopulacyjny dla najwyższej generalicji NATO, ze szczególnym uwzględnieniem co najmniej trzygwiazdkowych generałów armii USA. Ale również takichże Niemców, Francuzów i kogo tam jeszcze, włącznie z Turczynami. To z pewnością będzie tańsze od budowy wyrzutni i kupowania baterii „Patriotów”, a w dodatku da ciekawą – i zapewne doskonale płatną – pracę okolicznej ludności. A i ludności napływowej, specjalnie płci nadobnej, też się takie rozwiązanie pewno nada. Mało tego: budowa bazy rakietowej to takie pieniądze, że opłaci się nam – dla zwiększenia frekwencji – dopłacić każdemu generałowi do pobytu 5000 baksów kieszonkowego (które on  i tak natychmiast przekaże za odpowiednie usługi miejscowej i napływowej ludności). I jeszcze powinniśmy wyjść na swoje. Frekwencja będzie w tych warunkach stuprocentowa; a Ruskie już nie dwa, ale dwadzieścia razy się zastanowią czy opłaca się kasować kwiat sojuszniczej generalicji.

A jeżeli zaproponujemy przyjazd również ich generałom i marszałkom? To co, w swoich będą ładować?

Rozważcie to, kochani stratedzy polityczni.

Advertisements

3 thoughts on “Pomysł w sprawie tarczy

  1. Mnie dziwi, że ktokolwiek może jeszcze poważnie wyciągać na wierzch argument „w Amerykańców nie walną”. Ubiegłoroczne walki w Gruzji dowiodły jasno, że jeśli zechcą, to Rosjanie mogą bezkarnie walić obok amerykańskich żołnierzy. Jakoś nie przeszkadzała im w atakach obecność doradców wojskowych z USA, a jedyny protest, jaki odnotowałem, to był zabór mienia przekazanego Gruzji przez US Army.

Możliwość komentowania jest wyłączona.