Nowy gatunek małpy

Sygnalizuję: w ostatnim numerze „Forum” świetny tekst o teorii ewolucji, która jakoś nie może do końca pokonać religijnej ortodoksji i zwykłego matołectwa. Ale nie o tym dzisiaj będzie (w każdym razie: nie bezpośrednio), tylko o nowym gatunku małpy, który powstaje na naszych oczach…

Ten gatunek małpy wyewoluowuje… z człowieka (bowiem losowe mutacje niekiedy prowadzą  do uwstecznienia pewnych cech). Będzie zatem nie od rzeczy nazwać go homo simplex postsapiens. Otóż ów człowiek uproszczony już niemyślący ma różne cechy charakterystyczne dominujące, których uwzględnienie  zapewne pozwoliłyby na dalsze podziały klasyfikacyjne, w rodzaju homo simplex postsapiens kibol, homo simplex postsapiens politicus etc. – alem nie Linneusz, więc radości intelektualnej we mnie taka robótka nie wywołuje.

Teraz zajmę się zatem jednym tylko podgatunkiem rzeczonej małpy czyli piszącą i gadająca, ogólnie – komunikującą się z innymi. Onże podgatunek uważa, że forma pisania i mowy – w tym reguły gramatyki, reguły stylu, akcentowania, wymowy, a i ortografia – nadaje się w zasadzie tylko do potłuczenia o kant odbytnicy. Ważna jest treść, ważne jest tylko to, by jedna małpa rozumiała druga małpę. Stąd – coraz częstsze, co dowodzi wspomnianej na początku tych rozważań regresji – porozumiewanie się głosowe niemal wyłącznie za pomocą intonacji oraz dwóch tylko słów, rzeczownika i czasownika (nie wymieniam, bo ogólnie znane); stąd połykanie głosek, transakcentacje wszelakie i inne bełkoty (wbrew pozorom, nie jest to cecha wyłącznie kibola, ale także wielu tzw. reporterów telewizyjnych). To samo dotyczy języka pisanego – w którym mamy nagminnie „czym bardziej”, zamiast „im bardziej”, „mi” pomylone z „mnie”, różne durne skróty i tak dalej.

Co tracą wyznawcy teorii „treść ponad formę, zawsze i wszędzie”?

Tracą przyjemność smakowania wykwintności stylu. Tracą wiele znaczeń słów i ich kombinacji, które dla nieco innej małpy – takiej jak niżej podpisany – są istotne, nasza międzygatunkowa komunikacja staje się tedy utrudniona, czasami zaś wręcz niemożliwa.

Zyskują – wyłącznie w komunikacji między przedstawicielami własnego gatunku – czas. Ba, ale na cóż go obracają? Na pospieszne łyknięcie kolejnego ohydnego hamburgera albo walnięcie browaru z gwinta? Znów zyskują tym samym ów czas; może poświęcą go na obejrzenie jakichś Gwiazd tańczących na lodzie?

Poruszyłem temat – rzekę. Można dorzucić do tego samego worka tę małpę, która nie przestrzega reguł zachowania społecznego i – dla przykładu – leje publicznie u mnie na podwórku w kącie, otrząsając potem bez żenady ptaka; tę zatytą małpę, która żre drugie śniadanie w biurze i nie wstaje na widok interesanta, by go grzecznie powitać, a przeciwnie – po pięciu minutach charknie „czego?”; tę małpę, która prowadzi kiosk „Ruchu” i co rusz go zamyka, bo „nie będzie dla byle pierdziela siedziała cały dzień”…

Dużo jest  tych małp.

Pogódźmy się z tym, że to już jest rzeczywiście nowy podgatunek. Mam zresztą poważne wątpliwości, czy jest to podgatunek gatunku homo; zmiany zaszły już tak daleko, ze nazwa hominid byłaby właściwsza; w każdym razie w stosunku do licznych okazów.

I wiecie co? Może byśmy zalegalizowali użycie w stosunku do niego strzelby? Wszak to już nie człowiek…

Advertisements

7 myśli na temat “Nowy gatunek małpy

  1. Pozwolę sobie przeprowadzić niedługą, ale nieco głębszą analizę zagadnienia i zaproponować przyczynę tego negatywnego zjawiska. A, wiadomo, od znajomości przyczyny droga bliższa do rozwiązania problemu.
    Otóż, moim zdaniem, wszyscy ci, negatywnie oceniani przez nas homonidzi, zaistnieli ponieważ zostali „wyprodukowani” przez naszą cywilizację. Odpad poprodukcyjny?
    Nie wystarczy zauważyć, że są. Nie wzięli się z niczego. Może więc ktoś zaniedbał ich wychowania na ludzi? A może spełniają jakąś istotną rolę w ewolucji naszej kultury? Testują odporność na przetrwanie uznawanych przez nas wartości? Wszystko jest ewolucją i tylko ewolucją.
    Powinniśmy nie tylko ubolewać, że tak jest, ale pomyśleć jak zapobiegać temu stanowi. I w tym kierunku skierować choćby część naszej uwagi.

    Ale z resztą tekstu się zgadzam. 🙂 Mnie też to boli. Pozdrawiam.

  2. […] Bo styl językowy to nie błahostka, to jest styl samego życia”.

    Witold Doroszewski

  3. Ja bym pozwolił sobie na małą uwagę. Nie wiem, czy nie byłoby poprawniej ,,homo simplex postsapiensis”. Co do samego wpisu, sądzę, że lepiej te małpy ignorować – w granicach rozsądku oczywiście.

  4. Załóżmy Panie miś, że za dwa, może trzy, a może dziesięć lat, skretyniejesz Pan ze starości.
    Wiem, wiem, że trudno porównać to np. z „homo simplex postsapiens kibol”.
    Tylko pytanie – też do odstrzału by się to kwalifikowało?

Możliwość komentowania jest wyłączona.