Bawię się w biznes

Uważni Czytelnicy zapewne zauważyli, że po prawej stronie tej witryny, tam gdzie Wyjaśnienie, pojawiła się niewielka grafika – ta sama, co obok – reklamująca jakąś księgarnię cyfrową. Otóż jest to moja księgarnia  – internetowa, naturalnie – założona w systemie Nexto (nakłady osobiste: 10 minut pracy i drugie tyle czytania opisów). Chwilowo są tam wyłącznie książki z magazynu głównego organizatora tej sieci sklepów, ale mam nadzieję, że niebawem znajdą się tam także pozycje napisane przez moich przyjaciół, a i przeze mnie. Obejrzyjcie – a jak Wam się spodoba, załóżcie własne tego rodzaju sklepy. W ciągu jakichś dwóch lat powinien to być niezły biznes; wierzę tu Pawłowi Wimmerowi, którego zresztą w tej inicjatywie naśladuję. Ciekawych zaś, dlaczego ten wpis został zaliczony do kategorii polityczne, zapraszam do dalszego czytania.

Zupełnie bez związku ze sprawą księgarni: jeden z moich rarytnych przyjaciół przysłał mi przed chwilą maila z pytaniem: czy twoja Wysoka Inteligencja czuje się już przeproszona? – co, rzecz jasna, nawiązuje do speechu Małego Brata w Krakowie. Odparłem: Moja wysoka inteligencja nie przyjmuje przeprosin od zwykłych łyków, którzy przecie nie są w stanie jej obrazić. Najwyżej zezłościć.

I proponuję przy tym zostać. Przy okazji: zachwycił mnie swoim pomysłem (zapowiedzią publikacji tekstu mowy Kaczyńskiego z kilkugodzinnym wyprzedzeniem) pan Palikot. Jak sobie pomyślę, jak te frajerki od pisania tekstów tam w Krakowie ryły nosem (przecież nie było wyjścia), żeby w ostatniej chwili autentyczną mowę jednak zmienić, to złośliwie zacieram rączęta. Zrobił ich jak dzieci.

A sam wodzuś w drugiej mowie – tej końcowej – pokazał ten sam pyszczek, który już doskonale znamy.

Reklamy

3 uwagi do wpisu “Bawię się w biznes

  1. A propos wodzusia – słuchałem jego spiczu i zastanawiałem się, kiedy pęknie. Zaczął ładnie, od piłki ręcznej, potem przymilał się do młodzieży, aż wreszcie nie wytrzymał i zaczął bajdurzyć o układach. To jak z tym skorpionem, którego bodaj żaba przewoziła przez rzekę – użarł, bo taką ma naturę.

    Polubienie

  2. Własny sklep nie da raczej zbyt dużo zarobić z programu partnerskiego, natomiast ma dwie zalety: można kupować produkty „u siebie”, czyli taniej, bo prowizja idzie do nas, a poza tym można lepiej promować własne produkty cyfrowe, jeśli się je tworzy (to oczywiście opcja dla nielicznych).
    Ja założyłem sklepik głównie z ciekawości, jak to działa, ale mam też szersze plany. Tak czy siak, warto śledzić, co w ebookach piszczy – mają tyle zalet, że widzę wielką ich przyszłość.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.