Platforma mi coraz bardziej podpada…

Kilka przecieków i informacji z ostatnich dni spowodowało, że na mym wytwornym obliczu zagościł grymas niesmaku. Tak się składa niestety, że wszystkie te wieści dotyczą pomysłów lub ludzi Platformy Obywatelskiej.

Po pierwsze zatem – Jarosław Gowin. Jego pomysły w sprawie in vitro (których istota polega na tym, by jak najgłębiej wleźć – nie powiem gdzie – Kościołowi) budzą żywą grozę. Dla mnie p. Gowin jest klasycznym modelem biblijnego faryzeusza – zakłamany, spozowany, w sumie dość obrzydliwy. O ile tacy „politycy” jak pp. Kaczyńscy, Gosiewski, Ziobro, Wassermann, Kurski czy środowisko Rydzyka budzą we mnie niechęć posuniętą do – nie ukrywajmy – dość intensywnych uczuć brzydkich, o tyle Gowin właśnie mnie po prostu brzydzi. Wprawdzie jeden z moich serdecznych przyjaciół tłumaczy mi, że to tylko taka wysublimowana gra polityczna Platformy, w której Gowin jest czymś w rodzaju harcownika „bo ktoś musi podlizać się klechom, żeby Platforma miała alibi”, to ja jednak wyjaśnienie to odrzucam. Daję słowo: choć Palikot zachowuje się dość nieciekawie, to jego brak kindersztuby jest daleko bardziej akceptowalny, niż wszawe zakłamanie Gowina.

A propos Palikota; napisałem „zachowuje się dość nieciekawie”. Nie mam tu na myśli, naturalnie, jego wypowiedzi w sprawie pani b. minister Gęsickiej: babsko zełgało żeby się podlizać Kaczorom i dostało należnego kopa w należne miejsce. Alkoholowy biznesmen nie spodobał mi się w oskarżeniu Brata Jarosława o homoseksualizm; i chodzi o to, iż nieprawdą jest, że to obraża pana JK, który obchodzi mnie tyle, co zeszłoroczny śnieg. Ta wypowiedź  – na co nikt nie zwrócił uwagi – obraża gejów! Jaki – do wielkiej cholery – może mieć wpływ na ocenę polityka to z kim, kiedy i w jakiej pozycji on kopuluje? A jeżeli z kozą na przykład, to co: będzie to miało znaczenie dla naszych stosunków z Ukrainą?

Dalej. Zmilczałem tu bezczelne kretyństwo pod tytułem „dezubekizacja”, ale przy okazji wracam do tematu. Mściwe pozbawienie byłych funkcjonariuszy (oraz ich rodzin!) – i w zamierzeniu współpracowników – tajnej policji jest ruchem obrzydliwców; nie mówię już o dopisaniu to tej ustawy – wbrew logice i sensowi – członków WRON. I ruchem idiotów zarazem: kto teraz – poza durniami, autentycznymi sukinsynami i sadystami – zechce wstąpić w szeregi jakiejkolwiek formacji policyjnej, jeśli pomyśli, że nie tylko on sam, ale jego wdowa i dzieci, będa za to – być może – sekowani? Ustroje i partie rządzące się wszak zmieniają… Czyście się, panowie platformersi, zastanowili, że to destrukcja Państwa, tak przez was jakoby szanowanego?

Następna sprawa: lustracja. Niby pomysł wyrwania zębów parszywcom z Instytutu Popularyzacji Nienawiści jest niezły. Ale gołym okiem widać, że Platformie chodzi głównie o (słuszne zresztą nad wyraz) pozbycie się ludzi, którzy tym ponurym gangiem kierują. Otwarcie archiwów dotyczących polityków jest ostatecznie do przyjęcia; kto chce się bawić w ministra czy premiera – niech cierpi, pies z nim tańcował. Ale jakiej racji mój przygłup-sąsiad ma się dowiedzieć, że czterdzieści lat temu obespałem pięć czy dziesięć koleżanek z pracy, przegrałem któregoś wieczora dwie pensje w pokera, schlałem się w trupa wraz z kilkunastoma wyższymi oficerami wojska, albo coś w tym rodzaju? Wszystko to święta prawda, przyznaję – i nie mam najmniejszych wyrzutów sumienia, było całkiem miło – ale, pytam usilnie: kogo to, q, ma prawo obchodzić?

Lustrację – mili moi – należy zakończyć, akta SB i innych policji tajnych czy jawnych zabetonować na 50 lat, IPN rozpędzić – i tyle.

Przy okazji: pomysł nie platformerski, tylko kaczyprezi: ustawa o kombatantach, czy też weteranach. Weteranem jest wedle tego projektu bandzior i ubecki dezerter, morderca Żydów, Ogień. Nie byłby weteranem – gdyby nie zginął nad Odrą – mój wuj, oficer ułanów i Kedywu AK, zabójca szefa warszawskiego Arbeitsamtu, który po Powstaniu przepłynąwszy Wisłę wstąpił do 1. Brygady Kawalerii Ludowego (tak jest!) Wojska Polskiego i brał udział w ostatniej historycznej szarży kawaleryjskiej na Wale Pomorskim. Bo on, rozumiecie, działał na rzecz „nowego okupanta”. Platforma ma z tym tyle wspólnego, że nie zaprotestowała przeciw tej jawnej grandzie.

Podpadliście mi, chłopaki. I tak bym na was nie głosował, ale nie byłem wam wrogi. Ale teraz…

Reklamy

11 uwag do wpisu “Platforma mi coraz bardziej podpada…

  1. Mi też platformersi podpadli, nie wszystkim, o czym tu mowa, ale większością.

    Poza pomysłem otwartych akt. Należy przyjąć, że nie wszystko, co tam napisano jest prawdziwe, ale to nasza historia i na pewno na spaleniu nic nie zyskamy, niczego się nie dowiemy i nie nauczymy. Jestem młodym człowiekiem, na tyle, że nie ma mnie w archiwum, jak podejrzewam. Może dlatego nie mogę zrozumieć autora, który boi się, że ktoś tam a ktoś tam dowie się, że byłem pijany tu i tu. Jesteśmy tylko ludźmi, mamy swoje słabości, wiele osób popełniało błędy i zapewne ogromnie trudne decyzje i ich ślady są w tych aktach. Nie obędzie się bez oskarżeń, publicznego wytykania palcami, ale może pomoże to naszemu społeczeństwu dojrzeć, zrozumieć, że wiele osób się myliło, popełniało błędy, że to normalne. Może nauczymy się nie tylko w publicznej przestrzeni, ale też prywatnej – działać w sposób bardziej przyjazny dla drugiego człowieka, nie wytykając mu cyt. „że czterdzieści lat temu obespałem pięć czy dziesięć koleżanek z pracy, przegrałem któregoś wieczora dwie pensje w pokera, schlałem się w trupa wraz z kilkunastoma wyższymi oficerami wojska”.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.