Telewizja: nie wszystko rozumiem

Studio TVDintojra na Woronicza trwa i obserwuję ją ze stałą ciekawością. Niektórych rzeczy jednak nie rozumiem, z których najważniejsza jest ta, że Minister Skarbu jest w wypadku telewizji jako spółki jednoosobowym walnym zgromadzeniem udziałowców; coś takiego ma zgodnie z prawem – o ile wiem – niesamowite uprawnienia, włącznie z dokonywaniem dowolnych zmian w składzie zarządu. Dlaczego z tego nie korzysta? Jedyne wytłumaczenie – to założenie, iż zależy mu na ostateczym skompromitowaniu działających władz; ale przecież byłoby to zupełnie absurdalne!Nie ulega kwestii, że praprzyczyna tego, co się tam na warszawskim Górnym Mokotowie wyprawia, to działania Jarosława Kaczyńskiego, który liczył, że za oferowanie paru mniej znaczących a nieźle płatnych posad koalicjantom (przypomnijmy: Farfał rozdzielał kawę na telewizyjne bufety, na tym polegała mniej więcej jego „działalność władcza”) będzie miał telewizję do dyspozycji. Naciął się – nie po raz pierwszy i z pewnością nie ostatni.

Ale i Platforma też bardzo poważnie odpowiada za ten skandal. Gdyby się idiotycznie nie upierała przy sformułowaniach opracowanej przez p. Katarasińską i s-kę ustawy medialnej (w moim mniemaniu beznadziejnej, jak już tu pisałem) i poszła od razu na współpracę z SLD – nic by nie pomogło weto Kaczora II, już by było „po ptokach”. A teraz, biorąc pod uwagę przebieg – i nieuniknioną długotrwałość – procesu legislacyjnego, będzie trzeba wielu miesięcy na doprowadzenie sytuacji do porządku, czyli spuszczenie wszystkich członków KRRiTV, rad nadzorczych i zarządów TV i Radia do kibla, gdzie ich miejsce.

Dziś bublicyści (tu nie ma literówki) „Rzepy” i w ogóle prawicy straszą, że za chwilę wejdą na Woronicza „ludzie Czarzastego”. Czyli – kto mianowicie? Od kogo są gorsi? Od faszystów? Antysemitów? Może sfanatyzowanych wyznawców Bat’ki z Torunia? Może spłuczek Ziobry czy innego Gosia? Tych bowiem na Woronicza chyba nie brakuje…

A mnie się wydaje, że i „ludzie Czarzastego” już też nie pomogą, choć byliby z pewnością profesjonalnie nieskończenie wręcz lepsi od tych wszystkich farfałów. O, z jaką przyjemnością zobaczyłbym na Woronicza o 20 lat młodszego Macieja Szczepańskiego… Ależ by – zasłużone – drzazgi poleciały!

Co piszę z niejaką goryczą. A w ogóle: najlepszego na nowy roczek.

Advertisements

8 thoughts on “Telewizja: nie wszystko rozumiem

  1. Apps, czy to nie jest zbyt okrutne? Przecież „Studium tyranii” Bullocka to strasznie dużo stron ma. Dla kogoś nienawykłego to może być szok, tyle papieru w jednej okładce zobaczyć…

  2. milosti: wróć, jak będziesz odróżniał socjalizm od narodowego socjalizmu. To nie jest trudne. Można spróbować np. myśleć i czytać. Bullock: Studium tyranii mogę polecić na początek. Potem będzie z górki, jak się wprawisz.

  3. A może jest tak, że odwołanie zarządu nie leży w kompetencji Walnego Zgromadzenia (Ministra Skarbu Państwa)?

    Zdarzyło się bowiem, aby dla zabezpieczenia apolityczności TVP, kompetencje dotyczące powoływania / odwoływania / zawieszania członków Zarządu statutowo zostały przeniesione na Radę Nadzorczą?
    Zatem Minister Skarbu Może działać jedynie poprzez Radę Nadzorczą.
    A może jest również tak, że w Radzie Nadzorczej Minister Skarbu Państwa nie ma przewagi (co zresztą jakby wydarzenia potwierdzały) i Walne Zgromadzenia nic nie jest w stanie zrobić?
    A co by Pan napisał, gdyby Minister Skarbu Państwa jako przedstawiciel jednoosobowego właściciela Spółki (Skarb Państwa) miał choćby potencjalną możliwość odwoływania / zawieszania Zarządu?

    Przewrotnie napiszę: BRAWO. Co jak co, ale uregulowania uniezależnienia TVP od Rządu udały się nadspodziewanie dobrze.

    Tylko skąd teraz pretensje (lub delikatniej – niezrozumienie) właśnie do Rządu jeżeli u podstaw tej niezależności, jak sądzę, był konsensus wszystkich sił politycznych?

  4. A po co Czarzasty w TVP, przecież według Wybiórczej Farfał też jest socjalistą, tyle że narodowym.

    1. Jedno muszę powiedzieć: sam nie zawsze zgadzam się z „GW”, ale nazywanie jej Wybiórczą powoduje, że mi się scyzoryk w kieszeni samoczynnie otwiera.

  5. Zakulisowe gry maja większy ciężar gatunkowy (i konsekwencje życiowe) niż największy dramat sceniczny. Przebiegają bez przewidywalnego scenariusza. To żywioł-gra ambicji, żądz i interesów, w których nawet suflerzy służą za statystów.
    Sprzęgnięcie mass mediów z polityka osłabia władzę państwową. Większość ekip rządzących przejechało się na tym wózku. Być może obecni włodarze wycwanili się, więc śpieszą się powoli. Bo, że ułapią tę krowę za dujki-wiadomo. Wiem, ze raczki im latają jak komornikowi przy szacowaniu szafy, ale rozsądek zaleca ostrożność w podchodach do wężowego jaja.
    Jako konsumenta publicznej interesują mnie tylko dwie sprawy; haracz zwany ujmująco abonamentem oraz odmóżdżanie przez Wildsteinów, Pospieszalskich z ferajną.
    Quousque tandem?

Możliwość komentowania jest wyłączona.