Dziennikarz roku?

Nagrodę i tytuł “Dziennikarza Roku 2008” otrzymał w akcji miesięcznika “Press” Bogdan Rymanowski.

Nie ukrywam, że mnie to nieco (nie za bardzo, o czym niżej) zaskoczyło, choć pan redaktor – jak to można wyczytać w podlinkowanym haśle z Wikipedii – nagród nabrał już cały worek, więc mu właściwie tej tylko brakowało. Dlaczego nie jest to wybór satysfakcjonujący człowieka myślącego – trafnie wyjaśnił w dzisiejszej “Wyborczej” (tekst: Niedziennikarz roku) Piotr Pacewicz. W podobnym duchu wypowiedział się w swoim blogu (Sprawy personalne) Daniel Passent. Obaj panowie pominęli jednak w swych rozważaniach pewien kłopotliwy program, który mnie osobiście uwiera daleko bardziej, niż kontrowersyjne odznaczenie mojego imiennika…

Uwiera mnie otóż to, że wyboru dokonało środowisko, i to w sposób, który w pełni zasługuje na miano demokratycznego. Oznacza to, że wybór ów więcej i ciekawszych rzeczy mówi o wybierających, niż o wybranym. A mówiąc krótko i jasno: świadczy to o degrengoladzie polskiego dziennikarstwa. Rozumiem, że tzw. przeciętny odbiorca informacji i publicystyki będzie szukał w takim konkursie kogoś, z czyją twórczością styka się najczęściej; eo ipso, ograniczy kandydatów do osób występujących w telewizji. Rozumiem, że największe szanse będzie miał spośród tych ludzi ten, który podpuszcza rozmówców, by jeden powiedział drugiemu coś niemiłego, następnie zaś ograniczy swoje “dziennikarstwo” do głębokiego pytania “co pan na to?” – bo to jest patentowy sposób na udawanie przed idiotami własnej obiektywności. Zresztą, dla typowego widza nie będzie różnicy między prezenterem a dziennikarzem; gotowa jest uznać za żurnalistę nawet konferansjera z głupawego teleturnieju.

Ale fachowcy, dziennikarze…

Ci nie powinni ulegać takiemu sposobowi myślenia. Bo muszą wiedzieć z autopsji, że najważniejszymi dziennikarzami, najbardziej godnymi nagród są nie katujące głupawych polityków “telewizyjne pistolety”, czy dostarczyciele sensacji z gatunku “krew i sperma” – ale spokojni i wnikliwi, erudycyjni komentatorzy z własnym wyraźnym zdaniem: jak Jacek Żakowski, Ernest Skalski, Janina Paradowska. Czy mistrzowie swojego gatunku: jak Teresa Torańska w reportażo-wywiadzie, Aleksander Jerzy Wieczorkowski czy KTT w felietonie.

A jeszcze bardziej – redaktorzy, organizatorzy pracy zespołu. Znam takich, którzy sami piszą coś dwa-trzy razy do roku, a ich działy należą do najważniejszych w znakomitych pismach (przykład: Andrzej Gorzym, szef nauki w “Polityce”, czy nieco tylko częściej od niego piszący i równie znakomity szef nauki w “Wyborczej” dr Sławomir Zagórski). Ważni są także – i notorycznie niedoceniani – redaktorzy naczelni, jak świetny naczelny “Filmu” Jacek Rakowiecki, czy niedawno zmarły twórca “Polityki” i “Dziś”, Mieczysław Rakowski. Ważni są także charyzmatyczni liderzy środowiska, jak Stefan Bratkowski.

Jeśli więc środowisko wybiera tak, jak wybiera – to znaczy, że uległo degrengoladzie. Oby to nie była gangrena. A werdykt mnie – jak mówiłem – niezbyt zaskakuje, bo proces tej degrengolady jest od dawna widoczny…

Reklamy

8 uwag do wpisu “Dziennikarz roku?

  1. A warsztat dziennikarza na dziś powinien obejmować naukę jazdy figurowej na lodzie (grubym i cienkim), zajęcia z wokalizy, podstawy baletu, dance i hip-hopu oraz koniecznie zajęcia z rymowanego rap-disco-polo.

    Polubienie

  2. <strong?Bogdanie: Po dłuższym zastanowieniu przyznaję Ci rację. Faktycznie, z tej całej czeredy publicystów (bo jednak nie dziennikarzy), Janke wydaje się być najbardziej… akceptowalny? Trudność ze znalezieniem odpowiedniego słowa od razu podsunęła mi znany cytat:

    Jeden tam tylko jest porządny człowiek: prokurator; ale i ten, prawdę mówiąc, świnia.

    Polubienie

  3. Prawdę mówiąc nie wiem, czy Janke jest lepszy od Rymanowskiego. Wydaje mi się, że są porównywalni, ale z drugiej strony mam na niego alergię i automatycznie zmieniam stację, jak tylko go słyszę.

    Natomiast sprawa ma ciąg dalszy i TVN 24 ciągnie temat. Moim zdaniem bezsensownie, bo takie działania tylko potwierdzą słuszność opinii Pacewicza.

    Polubienie

  4. Rzeczywiście – tak się składa, że wszyscy oni (włącznie z niżej podpisanym) mają w życiorysie jakiś tam liaison z „Polityką”. Większość też z „GW”. Oczywiście, oznacza to tyle, że to są świetne tytuły, które potrafią zgromadzić najlepsze pióra. Zanegujemy to? Ośmieli się ktoś przy zdrowych zmysłach porównać z tymi tytułami „Gazetę Polską” albo „Nasz Dziennik”?
    Ale przecież nie o to zupełnie chodzi – tylko o rodzaj wyróżnianej twórczości. Już bym wolał osobiście Jankego; opcja mi obca, wręcz nieznośna, ale chłop z warsztatem i dorobkiem. I wszechstronny.

    Polubienie

  5. czyli jedynymi uprawnionymi do otrzymywania nagród, są ludzie związani z Polityką tudzież GW? ach, to zapewne pure coincidence :>

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.