Dalajlama, czyli kłopotliwy numerek

Owóż, najmilsi, nowa się tendencja w polskiej żurnalistyce (niestety, nie tylko) pojawiła. Sympatyczny i mądry Tybetańczyk Lhamo Dhondup, który przybrał potem imię duchowe Dzietsyn Dziambel Ngalang Losang Jeszie Tenzin Gjatso (w skrócie, żeby było dla rodaka dziwniej, bo „od końca”: Tenzin Gjatso), co to uświetnił swa obecnością jubel Lecha Wałęsy, dotychczas występujący jako czternasty dalajlama, stał się z nagła Dalajlamą XIV, niczym Benedykt XVI. Tymczasem: dalajlama, to nie imię (imię dalajlamy przytoczyłem wyżej) tylko taka dziwna nazwa funkcji religijnej. A język polski ma w dodatku tę niemiłą właściwość, że zmiana szyku rzeczownik-przymiotnik powoduje zmianę znaczenia wypowiedzi; kto nie chwyta (coraz mniej ludzi wyczuwa tę różnicę) , niech się zastanowi nad klasycznym przykładem: co innego jest publiczny dom, co innego zaś (rzekłbym filuternie: zgoła) dom publiczny. Niestety, Dalajlama XIV (i poprzednicy) zagościł już także w Wikipedii…

Na marginesie: niejaki Łukasz Warzecha Tenzina Gjatso zmieszał z błotem w naukowym piśmie „Superexpress”, używając typowo pisowskiej pały. Zmasakrował za to pismaka Azrael; warto poczytać… Sama mądrość, Azraelu. Miodzik!

Reklamy

5 uwag do wpisu “Dalajlama, czyli kłopotliwy numerek

  1. Witam znajomego z różnych internetowych konferencji… 🙂 Przypadkiem trafiłem na tę stronę szukając notek o Dalajlamie i bardzo mi miło – jak będę miał czas poczytam więcej, a zapraszam również do siebie 🙂
    A wracając do meritum, czy ktoś może wie, kto pierwszy (jaka gazeta, radio, telewizja) wypuścił w obieg tę przekręconą i niepoprawną formę? Bo mnie ona również irytuje bardzo…

    Polubienie

  2. O panu Warzesze można powiedzieć: każdy pies upodabnia się do swego pana i jego myśli odgaduje.

    Popatrzymy jak będzie szczekał oddany w inne ręce.

    Polubienie

  3. Ha, dziękuję za dobre słowa. Co do ŁW – to mam go na oku do dawna. On jest taki „poprawny politycznie” inaczej. Ktoś mu kiedyś zrobił krzywdę, mówiąc, że jest wybitnym dziennikarzem, i on na swoje (i nasze) nieszczęście, uwierzył w to.

    Pozdrawiam serdecznie!

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.