Koniec Kaczora

Wydaje mi się, że nadszedł wreszcie upragniony koniec – a w każdym razie zapowiadam: jest to ewidentny początek końca. To, co powiedział Kaczor-Z-Niezawiązanymi-Butami o Niesiołowskim – powinno skończyć po prostu jego samego. Ten ostatni seans nienawiści i bredni jest już ponad ludzką wytrzymałość. Wykrzywiona wściekłością gęba Pana Prezesa machającego kolejnemu przeciwnikowi tłustym paluchem budzi już tylko zażenowanie i obrzydzenie; jest po prostu nieestetyczna i niesmaczna.Gdy dodamy do tego aferę z kolejnym antypatycznym i dość obrzydliwym wizualnie tłuściochem Karskim i tym jakimś drugim bubkiem z pisuaru, którzy zdemolowali ponoć po pijaku jakieś wózki golfowe na Cyprze (a propos, panowie dziennikarze: czemu nikt z was nie spytał, co tam te ponure indywidua w ogóle robiły i za czyje pieniądze?) – to mamy komplet. Już żadne „treningi medialne” nie pomogą: game is over.

Jeśli ta abominacyjna banda prostaków i pokurczów mentalnych się z tego dziwnym trafem jakoś jeszcze pozbiera, to naprawdę nie będzie po co funkcjonować w tym kraiku. Z mojego punktu widzenia to ostatni test tej populacji. Prawdę mówiąc, nie spodziewam się, żeby ona go zaliczyła; mam o rodakach nader kiepskie zdanie. Ale dla mnie temat PiS jest ostatecznie skończony. Nie przepadam za babraniem się w szambie. Nie mam zamiaru komentować już żadnych kolejnych idiotyzmów i chamstw tej, pożal się boże, kaczej opozycji. Fuj.

Advertisements

13 myśli na temat “Koniec Kaczora

  1. Pozwolę sobie, Panie Bogdanie, zupełnie się z Panem nie zgodzić. Na miano antysemity trzeba sobie umieć zasłużyć. Trzeba wykonać jakieś minimum pracy umysłowej i donać przynajmniej przynajmniej kalekiej próby uzasadnienia swego umysłowo ułomnego stanowiska. Ba, trzeba mieć w ogóle jakiekolwiek stanowisko i potrafić je reprezentować. Henry Ford był antysemitą. Staszic był antysemitą. Kilku łebskich chłopaków z Ochrany którzy po nocach biedzili się nad „Protokołami Mędrców Syjonu” byli antysemitami. Antysemici byli zawsze i wszędzie bo taka już brzydka strona naszej ludzkiej natury.
    Przypisywanie powyższej czkawce atrybutu antysemityzmu jest jednak niepotrzebnym jak sądzę nobilitowaniem życia roślinnego. To tak jakby psu, który obszczał cokół pomnika Kanta przypisać krytyczną postawę wobec imperatywu moralnego.
    Podzielając pański wstręt nie podzielam Pańskiego oburzenia. Zjawisko roślinne nie zasługuje na podejmowanie dyskursu. Najwyżej na współczucie ze względu na to „coś tam” co mu się zrobiło na grubym karku.

  2. Jak czytam takie komentarze, jak ta antysemicka plwocina powyżej, to zaczynam żałować, że w żaden sposób nie mogę się do Żydów zapisać. Głównie dlatego, że aby Żydem zostać, trzeba zdaje się w coś (podobnego zresztą do katolicyzmu) wierzyć – a ja jestem wrednym wolnomyślicielskim ateistą do samego szpiku. Poza tym – znów o ile wiem – trzeba przy tym wykonać jakiś zabieg, skądinąd podobno higieniczny, ale chyba niemiły. Więc odpada. Ale mentalnie i emocjonalnie – gdy czytam coś takiego – jestem Żydem. Ich bin ein Berliner – pamiętasz, antysemicka swołocz? Zrozumiałeś coś z tego?

  3. to znaczy ze mowic prawde o anty-polskim parszywym zydzie to zle ?

Możliwość komentowania jest wyłączona.