Niesmaczny cyrk

Zafundowano nam oto kolejne widowisko historyczno-patriotyczno-religijne pod tytułem „Ekshumacja i ponowny pochówek bohatera narodowego generała Sikorskiego”. Widowisko – jak większość tego typu jawnie politycznych spektakli – tyleż w efekcie obrzydliwe, co (w mniemaniu katolicko-narodowej prawicy) nośne propagandowo. Dla ludzi myślących – podobnie jak w wypadku kaczyhecy gruzińskiej – propagandowo przeciwskuteczne.

Spróbujmy rzeczy rozsądzić na zimno.

Nie będę jednakże argumentował i sam rozważał historycznych możliwości. Ciekawych odsyłam do źródłowego opracowania „Gazety Wyborczej”. Od siebie powiem tyle tylko: nazywanie byłego współpracownika walterowego „Studia 2”, Dariusza Baliszewskiego (którego „publicystyka” jest praźródłem całej hecy) „poważnym historykiem” – budzi mój zażenowany uśmiech. Pan B. jest zwykłym goniącym za sensacją żurnalistą z drugiej linii, którego dziwaczne upodobania i fobie wpasowały się przed laty idealnie w tabloidowy gust twórców śp. programu telewizyjnego „Świadkowie”. A teraz, na stare lata, ma swoje pięć minut.

Natomiast entuzjastyczne przypięcie się do sprawy p. Kurtyki i spółki dowodzi tylko jednego: pewna grupa pracowników IPN zrobi absolutnie wszystko, by nie utonąć (na co się wyraźnie zanosi). Włącznie z zaangażowaniem autorytetu Kościoła; ta ostatnia instytucja zresztą nic przeciw temu nie miała, bo to i Dzwon Zygmunta można uruchomić, i wielogodzinna transmisja w TVN24 będzie…

W sumie: cyrk. Żałosne.

Reklamy

10 uwag do wpisu “Niesmaczny cyrk

  1. Milosti:
    Chyba pierwszy raz się z Tobą zgadzam (choć i w znacznej mierze zgadzam się z Gospodarzem) — Wołoszański nie jest profesjonalnym historykiem. Tu dodaję, że w swoim poszukiwaniu historycznych sensacji (Sensacje XX wieku) przygotował grunt pod popularność tezy red. Baliszewskiego.

    Co nie przeszkadza w tym, że jest dobrym showmanem, i że zdecydowanie jest ostrożniejszy w lansowaniu karkołomnych tez.

    Polubienie

  2. Wołoszański stał się autorytetem bo: sam znakomicie poznał temat (historię II Wojny) i nikt mu nie zarzucił nigdy mówienia nieprawdy ani fałszowania faktów; jest po prostu profesjonalnym dziennikarzem-specjalistą, w tej dziedzinie samoukiem. Ponadto jest znakomitym showmanem, z prezencją, świetnym głosem, wyczuciem dramaturgii widowiska i manierami. To wszystko. Ale rzeczywiście – jeśli ktoś nazywa go historykiem, to mocno przesadza. A stał się postacią na dłuuuugo zanim go jakiś kretyn zlustrował.

    Polubienie

  3. Tak samo przesadą jest określanie Wołoszańskiego, który ma chyba wykształcenie prawnicze, mianem „historyka”. Ten przypadek jest też ciekawy, że ten człowiek, czerpiący informacje niewiadomo-skąd (a przez to niemożliwymi do zweryfikowania), stał się autorytem w kwestii historii polski, kiedy ujawniono jego agenturalną przeszłość.

    Polubienie

  4. A kto z nas nim nie jest tak naprawdę? Trzeba być masochistą aby mówić o tym publicznie, i pan to robi i ja i setki tysięcy innych osób. A CBS, ABW i licho wie kto jeszcze… piszą, notują, namierzają. Jednak może wzorem „starych czasów” warto po raz wtóry zostać „męczennikiem”? Dajmy temu spokój bo zapewne racja jest po pańskiej stronie.

    Ja jestem tylko obywatelem, równie wnerwionym jak 38 000 000 innych Polaków, no, może z wyłączeniem tych „cwaniaków” o których piszemy.

    Cholera, szkoda, że nie można sklonować publicystów z tamtych czasów, może ich obecność wpłynęłaby na tych współczesnych „komentatorów”? Taki stary,a w baśnie wierzę, jednak zdecydowanie wolę Baliszewskiego niż jakąś współczesną „Dodę – elektrodę” (skąd to się bierze?)

    Polubienie

  5. @ p. Fryckowski: Daję słowo, nie miałem zamiaru wypominać Baliszewskiemu wieku; tak wyszło po prostu. Może dlatego, że sam jestem od niego sporo starszy, a – jakoś tak – ani cudze, ani moje lata nigdy mnie specjalnie nie obchodziły. Ale fakt, że ktoś się nawet 100 lat skupia na jednym nie oznacza, że ma rację; równie dobrze może znaczyć, że jest maniakiem…

    Polubienie

  6. Mariuszu Fryckowski:
    Każdy ma prawo błądzić, ale czterdziści lat pracy nad sprawą robi na mnie wrażenie. Tymczasem właśnie mija czterdziesta rocznica pierwszej książki Ericha von Danikena o wpływie kosmitów na powstanie ziemskiej cywilizacji.

    Polubienie

  7. Tym sposobem podtrzymano piękną tradycję polskiej archeologii. Kościół dawno tak spektakularnie nic nie zakropił, IPN błysnął uchwyceniem tropu w historycznym gąszczu teorii spiskowych, a żurnalskie popłuczyny otrzymały bodziec do rozdrapywania ran-aby się podłością mogły zabliźniać.
    Tylko, my małostkowi, nie dostrzegamy płynących z ekshumacji korzyści.
    O ile wiewiórki się nie mylą, chodzi o wymuszenie na Brytyjczykach dostępu do ich tajnych archiwów. Ale, czy trzeba w tym celu grać Sikorskim zrywając go do apelu poległych?

    Polubienie

  8. Po tym jak podniecenie związane z teczkami najwidoczniej opadło, i nawet w gminie Pcim Wielki nikt nie gorączkuje się po nocach perspektywą zdemaskowania staruszka jako tajnego współpracownika ORMO w latach 60-tych zeszłego wieku, nekrofilia historyczna stanowi nowy sposób na zaistnienie. Ach ileż zwłok można będzie w sposób medialnie atrakcyjny jeszcze wygrzebać aby uzasadnić konieczność dalszego istnienia instytutu pamięci selektywnej.
    Pomyśleć tylko: Sw. Wojciech (kto dostarczył toporu Prusom?), Sw. Stanislaw (czy Boleslaw był obcym agentem?), Rejtan (szaleniec czy ofiara zamachu?)…
    Kto doniósł na Księdza Sciegiennego? Czy Zydzi nienawidzili Staszica?

    Piękne. Przyszłością naszych dzieci jest przeszłość naszych ojców.

    Polubienie

  9. Z większością poglądów zawartych w tym tekście zgadzam się, jednak mam wątpliwości dotyczące komentarza działań pana Baliszewskiego wokół sprawy Sikorskiego. Zapewniam o tym, że nie wszystko zostało wyjaśnione. Dzisiaj mam wątpliwości nawet co do tego kto leży w trumnie na Wawelu. Gdyby czarny scenariusz Baliszewskiego okazał się prawdą, nawet w ułamku poczynań, zmianie ulec musiałyby podręczniki historyczne. Obawiam się, że efekt śledztwa i to, co zostanie ujawnione opinii publicznej najzwyczajniej zostanie ocenzurowane, a prawdy dowiemy się być może po upływie kolejnych sześćdziesięciu lat.

    I na marginesie…

    Wytykanie wieku nie jest w Pańskim stylu, to zwyczajnie nie przystoi dziennikarzowi, którego tak od lat szanuję. Chciałbym aby to nie uległo zmianie.

    Każdy ma prawo do tego by „błądzić” ale pietnaście lat pracy nad sprawą Generała robi na mnie wrażenie. Jest oczywiście możliwość, że to „cyrk” pod publiczkę, jednak wtedy warto pomówić o dowodach takiego postępowania.

    Pozdrawiam i życzę dużo zdrowia i trzeźwości w celnych ripostach i komentarzach.

    Polubienie

  10. Jeszcze pare trupów spoczywa spokojnie w grobach, Anglicy swoich nie dadzą ruszyć, więc dalsze „badania” nie będą mozliwe – a więc: teoria o spisku sie potwierdzi.
    I o to chodzi w majestacie prawa i kropidła.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.