Glossa w sprawie popularyzacji nauki

Nauka w mediach nadal ma nienajlepszy okres. Wprawdzie czas, w którym seryjnie likwidowano działy nauki w dziennikach i oficjalnie mówiono, że te sprawy „z uwagi na nikłe zainteresowanie reklamodawców nie są naszym priorytetem”, pomalutku chyba mija, ale samo rozumienie pojęcia „nauka” nieco się zmieniło – i to w złym kierunku. Nie mówię o jawnych idiotyzmach, jakim było choćby lawinowe wręcz rozpowszechnienie informacji o tym, że władze jednej z dzielnic warszawskich do analizy wypadkowości na jakimś skrzyżowaniu użyły… różdżkarza i kazały tam w rezultacie wystawić jakies „ekrany przeciw ciekom wodnym”; rozpowszechniano tę wieść całkowicie poważnie i bezkrytycznie i nikt nie zaryzykował żądania postawienia kretynów przed sądem za marnotrawienie grosza publicznego. Mówię o czymś zupełnie innym; dalej przykład.

Istnieje nadal – ku mojemu niejakiemu zdziwieniu – serwis naukowy PAP. Niegdyś świetny Biuletyn Naukowo-Techniczny PAP, którego redaktorem przez wiele lat był doskonały dziennikarz Tadeusz Jacewicz, pisał dokładnie o tym, co ja rozumiem pod pojęciem „nauka” (z lekkim przechyłem w kierunku techniki – zrozumiałym z uwagi na inżynierskie wykształcenie Jacewicza); dzisiejszy serwis zajmuje się natomiast takimi oto tematami:

  • Sarkofag gen. Sikorskiego i krypta św. Leonarda
  • Rewolucja róż 2003 roku
  • 22 listopada 1918 r. – Lwów w polskich rękach
  • Pogrzeb gen. Sikorskiego w 1993 r.
  • 75. rocznica Wielkiego Głodu na Ukrainie
  • IPN wydał nieznane dokumenty o Wielkim Głodzie na Ukrainie
  • 21 listopada – Józef Piłsudski spotyka się z Harrym Kesslerem
  • Oświadczenie pracowników Centrum Astronomii UMK w sprawie agentów SB
  • Konferencja „Polacy – badacze Syberii” w Irkucku
  • 20 listopada 1918 r. – Pomoc dla walczącego miasta

To wybór tematów z dwóch dni; oczywiście, były i inne – głównie poświęcone jubileuszom, sprawom organizacyjnym, z tematyki zaś merytorycznej przede wszystkim zdrowiu, medycynie i szeroko rozumianej biologii. Ogólne wrażenie jednak jest takie: nachalna propaganda kaczyńskiej „polityki historycznej”, czyli – jak to przed laty niezbyt elegancko, ale trafnie określano – wyrywanie piór z d*** Orła Białego, upowszechnianie „osiągnięć” IPN i temu podobne. Martyrologia, nacjonalizm i trochę podlizywania się sędziwym uczonym, których nazwiska odnotowuje się nie z tytułu ich osiągnięć badawczych, ale przede wszystkim z racji osiagnięcia matuzalemowego wieku.

Pozostawię to bez komentarza; powiem tyle tylko, że działalność serwisu naukowego PAP nie jest bynajmniej wyjątkiem. W gazetach i czasopismach jest dość podobnie. Rozumiem, co prawda, że jedną z przyczyn jest zatrudnianie dziś w działach nauki – i w ogóle w redakcjach – głównie absolwentów tej pomyłki dydaktycznej, jaką są (w kontekście wykonywania rzemiosła żurnalistycznego) studia dziennikarskie czy politologiczne i brak w zawodzie inżynierów, matematyków, fizyków, chemików – ale to tylko jedna z przyczyn. Warto się nad tym pochylić, bo za chwilę bedziemy mieli społeczeństwo składające się wyłacznie z bałwanów chodzących do wróżek i różdżkarzy.

Reklamy

11 uwag do wpisu “Glossa w sprawie popularyzacji nauki

  1. Wczoraj /może 2 dni temu/ „ważny” portal internetowy zamieścił informację o fenomenalnym spadku meteorytu w Kanadzie. (Uważam że był to spadek, a nie tylko zjawisko meteorowe). Nie czepiał bym się, bo to przecież o to chodzi. Ale umieszczenie tego niusa w dziale …”Michałki”, to chyba nieporozumienie. Jeśli taki fenomen natury (piękna rejestracja video) zasługiwał na umieszczenie w miejscu godnym, ale dla propagowania osiągnięć podlaskich szeptunek, to co można powiedzieć o redaktorze takiej strony…?
    Od zarania dziejów słucham do poduszki I pr PR. Tam już nie z roku na rok, ale z tygodnia na tydzień jest coraz gorzej – ostatnio ( od przeszło roku) programy naukowe ( teraz 1 – 2 razy w miesiącu) polegają na nieprzygotowanej paplaninie o zasadach pisowni przedrostka „nie”, o znaczeniu imion własnych, lub o innych podobnych, jakże „ważnych” dla ludzkości problemach.
    W kontekście tego wszystkiego o czym traktuje wpis w blogu Pana Bogdana Misia, trwanie Wiktora Niedzickiego na reducie jest trudnym do wytłumaczenia, zastanawiającym, a nawet wielce podejrzanym fenomenem, godnym podjęcia poważnych badań …naukowych.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.