Sensat, pasjonat, głowa państwa

Wbrew pozorom – to nie będą żadne ataki na Pana Prezydenta. Nic z tych rzeczy. Gdzieżbym śmiał! Wszystkim, którzy cztery słowa tytułu pochopnie połączyli w jeden kontekst, daję stanowczy odpór. Załączony obrazek figuruje tu tylko „dla zmylenia przeciwnika”. Ale… coś je jednak, oczywiście, łączy zapewne – poza ewentualnością, że w upojeniu alkoholowym zacząłem był majaczyć; szansa na nią jest niezbyt wprawdzie duża, ale niezerowa. Więc co te słowa łączy, gin&tonic w nadmiernych ilościach? Ciekawych zapraszam dalej.

Wyjaśniam: słowa te łączy to, że sa nagminnie błędnie używane (tak nagminnie, że nawet niektórzy superliberalni autorzy słowników już zaczynaja owo błędne użycie legalizować, niestety…). Dwa pierwsze zapewne z niechlujstwa, trzecie i czwarte przede wszystkim z lenistwa (Konstutucji się nie przeczytało…), ale być może również w intencji politycznej. Po kolei zatem:

  • SENSAT moi drodzy, to człowiek przesadnie poważny, silący się na uczoność; rozumienie człowiek dopatrujący się we wszystkim sensacji co prawda wdziera się nam w język coraz powszechniej, ale dla ortodoksyjnego miłośnika polszczyzny jest ono nie do przyjęcia. Mnie po prostu bawi.
  • PASJONAT z kolei to człowiek opanowany jakąś pasją, mający wielkie zamiłowanie do czegoś, natomiast najczęściej nazywa się tak dziś człowieka gwałtownego, łatwo wybuchającego gniewem. Można więc być pasjonatem militariów czy znaczków pocztowych, nie można być pasjonatem „w ogóle”. Jeśli się nie chce zachwaszczać języka, naturalnie.
  • A teraz GŁOWA PAŃSTWA. Tak nasi żurnaliści nazywają Pana Prezydenta; niby od bidy można, ale tylko od bidy: Konstytucja tego określenia – z pewnością celowo – nie używa. Prezydent wedle niej jest – zgodnie z art. 126 – „najwyższym przedstawicielem Rzeczypospolitej Polskiej”; i nie znaczy to wcale to samo. „Głowa państwa” ma bowiem domyślnie uprawnienia władcze, którymi nasz Pan Prezydent zgoła konstytucyjnie nie dysponuje (choć obaj z bratem uporczywie udają, że o ty nie wiedzą): nie tylko nie jest – w szczególności – żadnym zwierzchnikiem dla premiera, ale w pewnych obszarach wręcz musi wykonywać jego wolę i wolę rządu (na przykład, w dziedzinie polityki zagranicznej). Więc „głowę państwa” zostawmy jednak dla Obamy i Sarkozy’ego…

PS. Cała Sieć grzeje się do białości od ataków na autorów „Teraz My” za ich – haniebne rzeczywiście – sflekowanie min. Drzewieckiego. Część komentatorów przeciwstawia tę negatywą ocenę dziennikarzy TVN ich pozytywnej ocenie za ujawnienie „taśm prawdy” z Renatą Beger; niektórzy powiadają, że jak walili w PiS, to byli dobrzy – jak przyłożyli Platformie, to są źli. Wyciągają stąd owi komentatorzy wniosek o stronniczości i proplatformerstwie dzisiejszych krytyków panów S. i M.

Otóż: program o kuszeniu pięknej Renaty był oparty na prawdzie niewątpliwej oraz aktualnej i opisywał incydent o niezaprzeczalnie dużej doniosłości społecznej i politycznej; w normalnym demokratycznym kraju oznaczałby natychmiastowy upadek rządu. Incydent z Drzewieckim wykorzystuje fakty mocno wątpliwe i drugiej świeżości (sprzed 9 lat), ich zaś – nawet gdyby były prawdziwe – znaczenie społeczne jest żadne. Poza tym dziennikarze w pierwszym wypadku jasno wytłumaczyli swoją wiedzę – w drugim zgoła nie. Stąd podejrzenie Palikota, że otrzymali gotowca z kręgów zbliżonych do PZPN jest mocno prawdopodobne.

Tak czy tak: mocno mi się nie podobają. Wykonali numer tabloidowy, wstyd.

Advertisements

4 myśli na temat “Sensat, pasjonat, głowa państwa

  1. @jacosta: O prof. Szymczaku właśnie pisałem. Ten wybitny lingwista jest wielkim liberałem, gdy chodzi o nowinki językowe; osobiście w tej dziedzinie jestem dość konserwatywny i niechętnie poddaje się dyktatowi nieuków. To, że motłoch mówi notorycznie niezgodnie z regułami – nie oznacza, że należy to uznawać tak łatwo za normę.

  2. Prawie w pełni popieram,rzeczywiście nastąpiła bardzo duża jazda w dół poziomu programów duetu M & S. Jednak „pasjonat” to właśnie człowiek skłonny do wpadania w pasję, gwałtowny, łatwo wybuchający gniewem (Słownik języka polskiego PWN Warszawa 1984 red. prof. Mieczysław Szymczak. Pozdrawiam i życzę częstszych blogów.

  3. Dlatego już od dłuższego czasu nie oglądam TV. Brakuje mi jedynie tvp kultura no i tych wszystkich discovery {które też schodzą na psy}

  4. Wkrótce się okaże kto stoi za sprawą min. Drzewieckiego. Jeśli panowie M&S wykonali zlecenie polityczne z „góry”, nie spadnie im włos z głowy. Jeśli zaś wykonali samowolkę, bez konsultacji z szefostwem – powinni „polecieć” za brak profesjonalizmu i wyjątkowe, agresywne chamstwo.

Możliwość komentowania jest wyłączona.