A znaczki pocztowe?

Dowiedziałem się dziś, że pisuarom nie przeszła w najmniejszym stopniu obsesja dekomunizacyjna ani chętka na zakazywanie nam co chwila tego-albo-tamtego. Ponoć pani Kempa (to ta prowincjonalna prawniczka – przepraszam prawników, administratywistka – która zrobiła karierę w zagrodzie niejakiego Ziobry jako wiceminister, a której z uwagi na wrodzony wdzięk i maniery nie zatrudniłbym nawet jako bufetowej w GS-ie, bo by konie woźnicom płoszyła) pracuje nad projektem delegalizacji obrotu i posiadania obrazków, znaczków do klapy i innych dupereli z „symbolami komunizmu” i konterfektami dżentelmenów typu pewnego niesymaptycznego gruzińskiego kleryka, Dżugaszwilego.

Pani Kempa i jej sitwa będą z tym – myślę – mieli kłopot. Kilka państw ma na sztandarach różne gwiazdy pięcioramienne, więc co – ambasadorom zabronimy jeździć samochodami „pod flagą”? Naszym – i nie tylko naszym, bo amerykańskim też – oficerom trzeba będzie przy okazji zakazać noszenia pagonów…

No i czyje portrety okażą sie trefne? Józefa i Włodzimierza – bez wątpienia; Feliksa takoż; Leonida pewnie też; ale już z Michaiłem chyba będzie kłopot. Zdjęcia Modzelewskiego czy Rapackiego albo Cyrankiewicza też pewno trzeba będzie z encyklopedii wycinać… A co ze znaczkami pocztowymi, czy kolekcje z okresu PRL i ZSRR będą mocą ustawy zaliczone do prohibitów, a ich posiadacze zakuci w dyby i pokazani gawiedzi, czy wystarczy jak publicznie palną sto zdrowasiek po uprzednim wychłostaniu?

T-shirty z Guevarą i „pacyfa” na piersi zapewnią użytkownikom dłuższe wczasy w wyspecjalizowanych państwowych ośrodkach wypoczynkowych; przy okazji odnowimy tradycje Berezy, n’est ce pas?

Już widzę nowe zadania dla IPN-u, który będzie rozstrzygał z urzędu te superważne dylematy. Nie ulega kwestii, że w związku z tym projektowana ustawa przewidzi dla tej zacnej instytucji jakieś dwieście dodatkowych etatów.

Nie wiem czemu, ale jak słyszę o takich inicjatywach tej bandy popraprańców, przypomina mi się jeden z moich ulubionych wierszyków (nawiasem mówiąc, cytuję z pamięci, nie znając autora – może ktoś wesprze mnie swoją wiedzą?):

W ocenie popełnił błąd
W odmęty pomyłki wpadł
Myślał, że płynie pod prąd
A naprawdę tylko szczał pod wiatr

No i mam pytanie: czy takie żarty, jak załączony plakacik, wykonany z okazji otwarcia linuksowego centrum badawczego w Pekinie, będą dozwolone?

I prośba: dwa moje ukochane rekwizyty z okresu PRL, portret na jedwabiu towarzysza Mao z przepięknie wyeksponowaną brodawką, oraz gustowny metalowy znaczek emaliowany „Lenin – dzieciątko” jakaś szuja mi podiwaniła. Byłem do nich szczerze przywiązany; doprawdy, z łatwością mnie wyprowadzały ze wszelkich nastrojów depresyjnych… A, i jakieś 10 czy 15 lat temu widziałem na placu Zamkowym czyste legitymacje KGB po 10 PLN; niestety, nie załapałem się…

Może ktoś ma to-to na zbyciu, bo mi się okropnie nie chce zasuwać na Koło, gdzie się tym handluje?

Advertisements

9 thoughts on “A znaczki pocztowe?

  1. Ten projekt jest wymierzony w Heinekena!(Czerwona gwiazda jak na czołgu T-34!)

  2. Kolejna inicjatywa anty-komunistyczna w PiS, przekonuje mnie do faktu globalnego ocieplenia.
    Są jednostki wrażliwe na minimalne nawet wzrosty temperatury w przestrzeni wewnątrz czaszkowej i generują takie pomysły.
    Pocieszający jest jednie fakt, iż tacy osobnicy szybciej zakończą swój biologiczny byt na tej planecie.

  3. Oj, ma niejednego pomysła ta familia Kiepskich, że klękajcie narody. Będą przetapiać pamiątki wojny ojczyźnianej na konkwistadorów bogoojczyźnianych.
    Dwie Katiusze na jedną La papessę, J-23 na JP II, jeden dołgoruki na setkę krótkorukich…
    To dziadostwo sakramenckie. Chce przejść do historii sposobem tatarskim; spalonej ziemi.
    Cóż, ponoć dla tych dzieci piasku i wichury-szalonych tumanów-historia, to zdarzenie znaczone ich odchodami. Jedyne, co są w stanie wnieść do niej.
    Panie Bogdanie. W sprawie pamiątek radzę zadzwonić do któregoś z genetycznych patriotów. Jeśli są dla nich tak wraże, jak mówią, oddadzą za darmo. Może nawet z dopłatą pokutną.

  4. Jeśli to co Pan pisze, to prawda, to Kempa rzeczywiście trochę przesadziła. Z drugiej strony propagowania komunizmu zabrania konstytucja, a nie słychać o przypadkach wzywania do sądu lewaków obnoszących się z wiadomymi symbolami, czy o zamykaniu stron www otwarcie promujących ten system.

  5. Czyste legitymacje KGB można było dwa lata temu kupić w Pradze, w sklepie przy jednej z uliczek odchodzących od Václavské náměstí. Niestety, dokładny adres mi umknął, ale było to nie dalej niż 10 minut spaceru.

    Co do pomysłu — mam wrażenie, że to chęć ponownego ujrzenia Lenina wpiętego w klapę. Co jak co, ale naród mamy przekorny, a znaczków z hasłem „Всегда готов” pewnie też trochę po polskich domach się poniewiera.

    Zastanawiam się, co będzie z modelarzami mającymi kolekcje modeli samolotów czy pojazdów z niewątpliwymi symbolami komunistycznymi. Będzie trzeba je zniszczyć, czy tylko wystarczy zdrapać trefne oznaczenie? A osobnicy zbierający mundury? Znam takiego, posiadającego bogatą kolekcję umundurowania Armii Czerwonej / Radzieckiej od czasów wojny domowej począwszy. Nie wiem, czy wykpi się spaleniem tych komunistycznych szmat, być może konieczne będzie jakieś oczyszczenie na szczycie stosu z tych ubranek.

    Mam jeszcze sporo takich pytań, ale sobie odpuszczę. Wypisywanie wątpliwości nie ma sensu, bo pani Kempa i tak ich nie zrozumie. W końcu żeby cokolwiek rozumieć, trzeba mieć w głowie trochę więcej, niż PIS-owski odpowiednik „Krótkiego kursu WKP(b)”.

  6. Hahah… Coraz ciekawsze te pomysły nasi „wspaniali” mają. Czysty kretynizm.
    Od razu zalecałbym spalić wszystkie księgi historyczne z okresu poprzedzającego wstąpienie Braci na urząd, jako że historia ta jest zakłamana, a i jej znaczenie dla kraju jest znikome.

  7. He he, a niektórzy wąsaci zanim się wytłumaczą trójkom społecznym (tylko członkowie PiS), że ta kobieta w klapie to nie Nadieżda Krupska pójdą od razu siedzieć. Może nawet pójdą siedzieć za „celowe noszenie dla odwrócenia uwagi” 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.