Może zaczną myśleć…

Sensacja: prof. Wolszczan jest głównym tegorocznym kandydatem do Nobla. Stąd dwie teorie spiskowe: 1) wstrętni masoni zareagowali na ujawnienie przez IPN za pośrednictwem niedawnego przecieku współpracy astronoma z SB i chcą natychmiast tę wspaniałą instytucję zdezawuować i skompromitować, oraz 2) chłopaki z IPN wiedzieli, że się szykuje esbecka prowokacja z przyznaniem kolejnemu agentowi (pamiętacie „Bolka”?) Nobla, więc czujnie wyprzedzili to niecne działanie i w porę ujawnili ciemną przeszłość uczonego…

Jedno brednia i drugie brednia. Co jest tedy prawda?

Prawda jest taka, że jedna rzecz (fakt, uczynek, cecha) nie określa człowieka do końca i raz na całe życie. Można mieć w życiu epizod współpracy z policją polityczną – i być dzisiaj godnym podziwu i szacunku człowiekiem, a nawet dostać Nobla. Można mieć 6 żon i 17 nieślubnych dzieci oraz namówić piętnaście panienek do aborcji – i jak wyżej. Można nawet być wrednym ateuszem i w dodatku nie lubić JP II – i jak wyżej. Można być Negrem wyznania mojżeszowego, przy tym gejem i komuchem – i jak wyżej. I w drugą stronę: można mieć sześcioro przykładnych katolickich dzieci, zapierniczać co niedziela do kościółka i nawet być posłem – i być nieliczącym się w świecie dupkiem.

Ale to trudno zrozumieć i zaakceptować; prawda? Bo to RELATYWIZM.

Reklamy

9 myśli na temat “Może zaczną myśleć…

  1. I co z tego, że my tu sobie „pogadamy” na temat głupoty, kiedy i tak katolicko-faszystowski motłoch nieudaczników, w sile równej, co najmniej niezdekompletowanej Armii, dalej będzie popisywać się rzeczoną głupotą. Przecież ci ipnkwizytorzy świadomi swojej mizerii (łudzę się, że tak jest), nigdy nie spoczną w maltretowaniu i eliminacji jednostek wybitnych.
    Jesteśmy pośmiewiskiem świata, i tak już pozostanie – dowodzić tego nie trzeba, Już po wielokroć dowiodła tego nasza historia w ostatnich 300 latach. Jak nigdzie indziej pasuje do nas poniższa sentencja (niestety, nie pamiętam jej autora), że „Największym złem nękającym świat jest nie siła ludzi złych, lecz słabość najlepszych”. Amen.

  2. Obawiam się, że nie chciałby Pan mieć za syna „oszołoma”, opętanego katolicką ideologią.

    Przepraszam za tę starość, tak mi się napisało – i nie zdążyłem się ocenzurować przed kliknięciem „publikuj”. Spróbuję się wytłumaczyć: nie chodziło mi o kpiny z wieku – każdego dnia odczuwam coraz bardziej, że starość grozi i mi, dlatego nawet się wstydzę tego co napisałem; raczej z tym starzeniem chodziło o bloga, który staje się coraz bardziej przewidywalny (a może po prostu przyzwyczaiłem się…), dlatego rzadziej mam ochotę wpisywać komentarze.

    Wracając do tematu: nie wydaje mi się, aby rozdzielność moralności i zasług na jakimś polu była dla mnie rzeczą niepojętą.

    Oczywiście: zgodnie z moimi przekonaniami, skażenie współpracą z jakimś konkretnym ugrupowaniem czy organizacją bywa piętnujące. Nie wiem czy tak jest w przypadku prof. Wolszczana – nie interesowałem się jego historią na tyle, abym mógł wydawać sądy.

    W każdym razie – nie widzę tu powodów do lamentu, a jako „opętany” katolicką ideologią nie czuję, jakobym jednocześnie nie pojmował zagadnienia, które sam nazwałem przecież oczywistym.

  3. @Krzysiek: Mylisz się, synku. BM się nie starzeje; on po prostu jest stary. No i trochę w życiu widział. Widział więc jak w słusznie minionym okresie rządziła rzeczywiście drobnomieszczańska menda, która nie dopuszczała sytuacji, gdy „niesłuszny” (czytaj na ogół „niepokorny”, a zazwyczaj po prostu „inny”) dostawał jakieś bonusy, typu Nobla powiedzmy. I dokładnie to samo obserwuje ten starzec teraz; jeśliś tedy bracie nie zrozumiał sensu wpisu i celu, dla któregom napisał „oczywiste oczywistości”, to wyjaśniam łopatologicznie: dla opętanych ideologią (komunistyczną, endecką, katolicką, islamską – czort z nimi) ta oczywista rozdzielność moralności i zasług naukowych czy nawet państwowych była zawsze wraża i niepojęta. I każde skażenie (współpracą z takim czy innym ugrupowaniem lub organizacją, pochodzenie itp.) jest dla owych oszołomów nieodwracalne i piętnujące. I jest tak nadal; od PRL nic się tu absolutnie nie zmieniło. Z tego kpię właśnie, to mnie brzydzi i z ideologów wszelkich szydzę, bo ich serdecznie nie cierpię. Może serdeczniej tych katoprawicowych, bo to już absolutnie siarczyste idyjoty, ale tamtych też.

  4. No i mamy laureatów. Trudno mi się nie zgodzić z decyzją Komitetu Noblowskiego. To są fundamenty. Może tylko pytanie: czemu tak późno dostali?

  5. Bogdan Miś się starzeje… O takich tu oczywistościach mówi… To przecież oczywiste, że jeśli ktoś jest dajmy na to fachowym hydraulikiem czy mistrzem świata w obieraniu cebuli na czas, albo znanym aktorem, naukowcem, to nie znaczy od raz,u że ma kryształowo czyste sumienie… Chociaż może dawniej wymagano aby obie cechy były powiązane – i komu to przeszkadzało? Tak czy inaczej – nobla z fizyki przyznaje się człowiekowi za działalność naukową, prywatnie laureat może być mendą. Innych cech upatrywałbym może u kandydatów do nagrody pokojowej, ale jak czytałem, było i tu kilka spektakularnych wpadek, dlatego pewnie ciężko będzie mnie zadziwić…

  6. Nie wiem, czy ta „sensacja” nie pali kandydatury. W pełni się zgadzając, że lustracja u nas postawiła hierarchię wartości na głowie (wywracając także wartości etyczne), trochę boję się przedwczesności tej noblowskiej sensacji.

  7. Dla porządku: Nobla z fizyki dostaje się za osiągnięcia w fizyce, a nie za moralność (cokolwiek ona oznacza), poglądy i inne rzeczy. I całe szczęście, że tak jest. I tak będę oceniał kolejnego laureata (czy będzie to P. Wolszczan, czy kto inny): będę miał szacunek za dokonania naukowe, za poszerzanie granic naszej wiedzy, za podziw jaki żywię dla Nauki.
    Nie mi oceniać czyjeś życie, wiem jakie ono jest i jakie mam problemy ze swoim :).
    Co do reszty zgoda: szczególnie mi się podoba określenie: „być nieliczącym się w świecie dupkiem”, ileż nazwisk i osób natychmiast mi się z tym kojarzy 🙂

Możliwość komentowania jest wyłączona.