Po przerwie

I znowu się muszę tłumaczyć z osłabienia aktywności w tym miejscu. Główna przyczyna, to Studio Opinii; nie zdawałem sobie sprawy z czasochłonności budowania tej witryny. I nie dlatego wcale, by było to zajęcie specjalnie skomplikowane technicznie. Raczej – i, z miejsca mówię, jestem z tego wielce rad – chodzi o to, że zajęcie jest złożone… towarzysko. Otóż spotykamy się po kilka razy w tygodniu, gadamy za każdym razem wiele godzin, popadając w niekończące się piętrowe dygresje i chichocząc nad różnymi pysznymi anegdotami, opowiadając sobie o przeczytanych (lub akurat napisanych) książkach… Łazimy do pobliskiej knajpy na pyszne tanie wietnamskie żarcie, pijemy hektolitry kawy, czasami na tym się nie kończy – słowem, znów jest jak za dawnych dobrych czasów. Jest nam, widzicie, całkiem nieźle ze sobą. Niektóre przyjaźnie poodżywały po kilkudziesięciu latach!

Powiem wam, że w tej sytuacji – paradoksalnie, bo przecież w zasadzie aktualnością żyjemy – wydarzenia bieżące stają się jakby mniej ważne. Splunęliśmy z obrzydzeniem i pogardą na wymianę „uprzejmości” między Dornem, a Kaczyńskim i Gosiewskim „w temacie” alimentów; wzięliśmy z głębokim przekonaniem (no, nie wszyscy: głównie Stefan; tzn. przekonani jesteśmy wszyscy, ale tylko Lasera zaprosili…) udział w fecie ku czci Wałęsy; z niesmakiem obserwujemy populistyczny cyrk Platformersów w kwestii kastrowania pedofilów i drugi cyrk w kwestii pozbawienia emerytur członków WRON (bo, uczciwie mówiąc, w sprawie SB mamy zdania podzielone, ale to nam w niczym nie przeszkadza); wyniośle olewamy idiotyczny rozwój sytuacji na odcinku futbolu…

Słowem: mamy ważniejsze rzeczy na uwadze od jakiejś głupiej rzeczywistości; dokładniej mówiąc, naszą własną doskonałą niedoskonałość, która nas bawi i cieszy.

I coraz nas więcej. Jeśli zaglądacie od czasu do czasu do „Studia”, to widzicie: pojawił się Ernest Skalski, mamy na łamach wielkiego fotoreportera Tadzia Późniaka, piszą już u nas Żakowski, Krajewski, Krysia Jagiełło… A następni czekają w kolejce; bo u nas ot, tak z palucha, publikować nie można: tekst musi być zaakceptowany przez kilka osób, autor musi się zgodzić na dokonaną przez nas adiustację („linia redakcyjna” to nie są u nas puste słowa…), a i autor musi być kimś. Niektórzy, także ci bardzo znani, nie opublikują tu nawet przecinka; zwłaszcza anonimowo czy nawet pod pseudonimem: u nas piszemy wyłącznie pod własnym nazwiskiem i na własną odpowiedzialność.

Na zakończenie więc tylko w kwestii… piłki nożnej, bo ten temat – w odróżnieniu np. od procesu Generała Jaruzelskiego – rozwściecza mnie stosunkowo mało. Moje własne zdanie to będzie jednak, nie „studyjne”. Otóż uważam, że choć pan minister Drzewiecki wygłupił się maksymalnie, bo z tą piłkarską bandą wygrać się nie da (dokładnie tak samo, jak nie można wygrać wojny w Afganistanie…) – to jednak zrobił „niewielki krok w dobrym kierunku”. Powinno się bowiem rozwiązać w Polsce wszystkie kluby piłkarskie, wszystkim piłkarzom od III ligi w górę powiedzieć „dożywotnio dziękujemy, panowie nie będą już nam potrzebni”, działaczom – wszystkim bez wyjątku – dać zakaz zbliżania się do obiektów sportowych na mniej niż 100 km i zacząć budować wszystko do nowa. Od naboru 8-letnich dzieci, by za 10-12 lat mieć jaką taką III ligę, za 15-18 – pierwszą, zaś za 20-25 po raz pierwszy uroczyście wejść na areny międzynarodowe…

Marzyciel ze mnie. Nikt tego nigdy nie zrobi, bo przegra każde wybory.

Advertisements

3 thoughts on “Po przerwie

  1. Studio Opinii jest znakomite! Dobrze wygląda na górnej listwie Google Chrome…
    🙂
    Pozdrowienia i powodzenia Studientom!

  2. Zgadzam się w 100% jeśli idzie o dzieciaki i ich szkolenie co zaś się tyczy owej bandy radosnej najciekawsze jest to, że wszystko poświęci byleby tylko od stołków ich nie odkręcać. Taki kraj, tacy ludzie, ale i takie cholerne obyczaje…
    Pozdrawiam serdecznie.

  3. Studi Opinii odkryłam tuz po starcie i ucieszyłam sie jak dziecko.
    Przede wszystkim z tego, że jako jeden z pierwszych, pisze tam p. Bratkowski.

Możliwość komentowania jest wyłączona.