Dobry wyrok

tk Trybunał Konstytucyjny raz jeszcze wykonał dobrą robotę, odsyłając do kosza idiotyczny art. 132a Kodeksu Karnego, przewidujący karę do 3 lat pozbawienia wolności za „publiczne pomawianie narodu polskiego o udział, organizowanie lub odpowiedzialność za zbrodnie komunistyczne lub nazistowskie„. Niektórzy co prawda kręcą nosem, że sędziowie trochę wykręcili się sianem, uznając ów kuriozalny przepis (czemu go tak nazywam – o tym niżej) za nieważny nie ze względów merytorycznych, ale formalnych: został on, zdaniem Trybunału, uchwalony w trybie niedopuszczalnym, bowiem Senat w trakcie procesu legislacyjnego przekroczył swoje uprawnienia i wprowadził niedozwolone zmiany do rozpatrywanej ustawy Sejmu.

Kilka uwag. Po pierwsze – nie jest ważne uzasadnienie; istotne jest to, że tego przepisu nie będzie (i dlatego np. Jan Gross może spać spokojnie: nikt go za “Strach” do sądu nie zawlecze). Po drugie, nie można mieć pretensji do Trybunału: nie “mignął się”, tylko rozpatrując sprawę najpierw od strony fromalnej od razu natknął się na defekt; to w zupełności wystarcza i zwalnia sędziów od dalszego procedowania.

Na marginesie: znana anegdota mówi, że burmistrz pewnego francuskiego miasteczka, zapytany czemu nie zarządził – na cześć odwiedzającego owo miasteczko Napoleona – oddania przepisowych salw armatnich, odrzekł:

– Powodów jest 37; po pierwsze – nie mamy armat…

– Po pierwsze wystarczy – przerwał mu cesarz.

No i właśnie: fuszerka senatorów to było to “po pierwsze”, które wystarczyło.

Na mój rozum szkoda jednak, że zadziałała przesłanka formalna. Wprawdzie (tu obiecane wyjaśnienie użycia słowa “kuriozalny” na określenie omawianego przepisu) narodu o nic w ogóle pomawiać nie można; wystarcza chwila zastanowienia, by dojść do takiego wniosku. Bowiem naród – to pewna abstrakcja, zbiorowość, ogół. Ilu członków tego ogółu ma coś zrobić, żeby czyn mógł być przypisany narodowi? Połowa? Trzy czwarte? Siedem ósmych? I kto ma tę liczbę ustalić? A w drugą stronę: jeśli jakiś Jasio Walczak, przypadkiem polski włościanin, zarżnął jakiegoś Gruzina Wadze Tegonieradze, to czy podanie np. w informacji prasowej jego nardowości jest “pomówieniem narodu polskiego”, czy też nie?

Słowem: klasyczny, doskonale znany w logice “paradoks łysego”. Jak mi wypadł jeden włos – z pewnością nie wyłysiałem; gdy mi jednak wypadło włosów ćwierć miliona, tom juz łysy. Od którego konkretnie włosa zaczyna się tedy łysina, i czemu właśnie mielibyśmy wybrać liczbę tę, a nie inną?

To – oczywiście – nie naród polski palił Żydów w Jedwabnie i nie naród polski kolaborował z Niemcami, ale konkretni ludzie; fakt, że byli oni Polakami nie znaczy w tym kontekście w ogóle nic. Podobnie to nie Niemcy (wszyscy) rozwalili paru chłopaków z mojej rodziny w jakichś obozach, tylko naziści; i też każdy z nich miał jakieś imię i nazwisko.

No, to są “oczywiste oczywistości”. Dlaczego zatem ubolewam trochę, że nie wypowiedział ich Trybunał dosadnie i głośno? A no dlatego, że Naród Polski (a zapewne i liczne inne narody) kiepsko dosyć rozumuje jako całość. I z pewnością różne ONR-y nadal będą się piekliły w sprawie owego nieszczęsnego pomówienia; dla nich orzeczenie będzie “czysto formalne” i wcześniej czy później jakiś Orzechowski, Piłka czy inny Giertych znowu będzie zawaracał dupę posłom, a być może – ponownie Trybunałowi.

A tak na marginesie: pojęcie narodu ukształtowało się tak ze dwa – może trzy – wieki temu, przedtem każdy był po prostu “tutejszy”. I komu to przeszkadzało?

Advertisements

7 myśli na temat “Dobry wyrok

  1. w kwestii stwierdzenia „polacy mordowali żydów”: może jestem ignorantem (niech pan mnie poprawi, jeśli się mylę), ale do tej pory żyłem w przekonaniu, że domyślnym kwantyfikatorem jest generalny.
    Wracając do sprawy: przepis słusznie uchylony przez TK był reakcją na twórczość J.T. Grossa. Nikt nie powinien pouczać historyka, co powinni badać i jak interpretować wyniki. Bez względu na to, czy nazywa się Gross, Cenckiewicz, czy Irving.

  2. @telemach
    „Ech ta historia pisana przez patriotów” – powinno byc –
    Ech ta historia pisana od nowa przez patriotów.

  3. Drogi Panie Bogdanie, zgadzając sie w całej rozciągłości z tokiem PAńskiego rozumowania pragnę jedynie nadmienić, że za okres rozpowszechnienia się świadomości narodowej uchodził dotąd wiek XIX-ty.
    Co jedynie wzmacnia argumentację.
    Jest zabawnym zajęciem czytanie w litewskich podręcznikach historii jakim wielkim zwycięstwem Narodu Litewskiego była bitwa pod Grunwaldem w której brali udział obok Rusinów również Polacy. Ale czy nie czynimy dokładnie tego samego uznając Bitwę pod Kahlenbergiem za Wielką Polską Wiktorię bo niejaki Sobieski się tam z koronnymi chorągwiami pancernymi pojawił? Zamiast Sapiehy, któremu pod Wiedeń się nie śpieszyło i który wolał w tym czasie łupić ludność na terenie dzisiejszej Słowacji? O czym wspominają naturalnie węgierskie podręczniki historii gdy polskie milczą dyskretnie. Ech ta historia pisana przez patriotów.

  4. 1. @ cichy Dobrze radzę: zajrzyj zawsze do słownika, zanim się zaczniesz mądrzyć. Słownik Języka Polskiego PWN: * Jedwab•no -na, -nie; przym.: jedwabieński a. jedwabiński; wystarczy wejść on-line.
    Roman: Na tym właśnie polega durny szowinizm (którego podzbiorem jest antysemityzm), że się ludzikowie obrażają, gdy im prawdę w oczy mówić. A tymczasem pomniki powinno się stawiać nie tym, którzy nas wychwalają i uwielbiają, ale tym, którzy nam – nawet niesprawiedliwie – czynią zarzuty. Bo to drugie pozwala nam się stać lepszymi, jeśli potrafimy; to pierwsze pogrąża nas wyłącznie w matołeckim samozachwycie. Zawsze lepsza krytyka (choćby tendencyjna i nieuzasadniona), niż pochwała (choćby w pełni zasłużona).
    A przy okazji: nie jest żadnym uogólnieniem czegokolwiek stwierdzenie Polacy mordowali Żydów, bowiem ono znaczy dokładnie tyle: istnieli Polacy, którzy mordowali Żydów, co jest zdaniem oczywiście prawdziwym; uogólnieniem byłoby zdanie wszyscy Polacy mordowali Żydów, będące oczywistą nieprawdą (bo ja nie mordowałem, na przykład).
    Łączę obie odpowiedzi w jedną, bo jak w pierwszym przypadku chodzi o nieuzasadnione przekonanie o własnej wiedzy, tak w drugim – o podobnie nieuzasadnione przekonanie, że autor rozumuje logicznie. Ciut wiedzy o różnicy między kwantyfikatorem wielkim, a małym by się jednak przydało, mniej by było pieniactwa; podobnie to potrzebne, jak ów słownik…
    Aha, jeszcze PAK: nie mam żadnych obiekcji w sprawie terminu „polskie obozy koncentracyjne”; idiotyzm tego sformułowania jest ewidentny. Ale zrozumcie: znakomita większość szeregowych dziennikarzy (choćby i angielskich czy amerykańskich), to zwykli niedokształceni durnie, dla których Nowy Świat w Warszawie to wybieg białych niedźwiedzi, zaś to, czy stolica Polski nazywa się Warszawa, czy Nowosybirsk – nie ma najmniejszego znaczenia. Nie ma powodu, by się z tego powodu pieklić: tak już po prostu jest i będzie, dopóki się nie zacznie rozstrzeliwać ludzi bez wyższego wykształcenia (a mam nadzieję, że nikomu taki koszmarny pomysł do łba nie wleci). Niech se pieprzą; co to nas obchodzi, drogi PAK-u? I absolutnie się zgadzam, że za eksterminację mojej rodziny nie mam prawa obciążać nawet nazistów jako zbiorowości: i wśród nich bowiem byli tacy, co pięknie grali na fortepianie i nikomu nie wrazili w potylicę pocisku ze służbowego Lugera. Tak, powtarzam raz jeszcze: mordercy mają konkretne imiona i nazwiska.

  5. „To – oczywiście – nie naród polski palił Żydów w Jedwabnie”

    Gdzie?! W Jedwabnem, jeśli już.

  6. Po pierwsze, to mnie trochę dziwi, że Autor nie odniósł się do notek na ten temat pt. „Wolno pomawiać naród polski”i od głośnych komentarzy, że chodzi o zabezpieczenie przed nazywaniem obozów koncentracyjnym ‚polskimi’ w obcej prasie. Wydaje się, że jedno i drugie jest przykładem kompromitacji dziennikarzy… (Oczywiście konkretnych, a nie wszystkich, tyle że nazwisk nie pamiętam…)

    Po drugie, byłbym ostrożny z określaniem, że za zbrodniami nazistowskimi stoją ‚naziści’. Rozumiem niechęć do użycia słowa „Niemcy” (zresztą nasłuchałem się rodzinnych wspomnien, gdzie byli i źli i dobrzy Niemcy jako pamięć z okresu wojny), ale użycie słowa „naziści” to także uproszczenie. W wielu przypadkach chodziło o zwykłych ludzi poddanych presji otoczenia; ludzi, którzy prywatnie nie musieli mieć sympatii do nazizmu.

  7. Ja tam nie miałbym nic przeciwko temu, żeby Grossowi i autorom podobnych paszkwili ktoś się do tyłka dobrał. „Pomawianie narodu” to rzeczywiście dość nieszczęśliwe sformułowanie, ale czy o wiele bardziej absurdalne nie jest eksponowanie pojedynczych wyskoków marginesu społecznego (bo nie oszukujmy się – jeśli w ogóle ktoś z Polaków kolaborował z hitlerowcami przeciwko Żydom, to właśnie kanalie z marginesu) i dokonywanie na ich podstawie uogólnienia „Polacy mordowali Żydów”? Stąd już tylko krok do formułowania tez o „polskich obozach koncentracyjnych” albo sugestii, że zagłada Żydów dokonywała się przy poparciu Polaków. Jest to krzycząca niesprawiedliwość i walczyć z nią trzeba. Jeśli nie przy użyciu przepisu odrzuconego przez TK – to następnego, uchwalonego w pełni legalnie i jasno sformułowanego.

Możliwość komentowania jest wyłączona.