Jak chłopaki z "Gazety Polskiej" chcieli obsrać gwiazdę

"Gazeta Polska" to dziwne pismo. Na pierwszy rzut oka – nie ma to-to prawa się ukazywać: przecież ze sprzedaży i reklam nie powinno móc się utrzymać, jeśli istnieje w Kartofellandzie coś takiego jak normalny rynek. Ale się ukazuje i nie pada; wniosek stąd taki, że rynek jest nienormalny, albo też mamy do czynienia z tzw. "bocznym finansowaniem". Niewykluczone, że jedno i drugie. Ostatnio chłopaki z tego gangu postanowiły – nie bacząc na konsekwencje – nasrać na gwiazdy, ściśle zaś biorąc zlustrować naszego kandydata do Nobla, przesławnego odkrywcę pozaziemskich planet, astronoma, profesora Wolszczana, nazywanego niekiedy "współczesnym Kopernikiem". Piszę "nie bacząc na konsekwencje", bowiem jedynym skutkiem działania, polegającego na wypięciu tyłka w górę i wystrzeleniu w tym kieunku naboju kału może być tylko jedno: ostateczne upaskudzenie samego siebie.

Na marginesie tej opisanej już przez wielu blogerów sprawy nasuwają mi się takie oto uwagi. Otóż zauważcie, że obsrywa się z regułu ludzi znanych lub wybitnych; w najgorszym razie bardzo bogatych. Jakoś żaden maszynista Walczak ani woźnica Kowalski nie został dotychczas zlustrowany; a jeśli sądzicie, że z SB współpracowało mniej maszynistów i woźniców, niż profesorów uniwersytetu, artystów, dziennikarzy czy pisarzy – to jesteście w maksymalnie "mylnym błędzie". Bo było wręcz przeciwnie; konsekwencja zaś, z jaką nasi lustratorzy atakują wyłącznie elity dowodzi tylko tego, że ich działania są typowym populizmem nieudaczników i frustratów. Jestem zaś zupełnie pewien, że jakby się przejrzało teczki różnych Sakiewiczopodobnych, Kaniopodobnych, Ziemkiewiczopodobnych i tak dalej, to znalazłoby się też mnóstwo rozmaitych ciekawostek…

Takie były bowiem owe – słusznie minione – czasy.

A co powienien zrobić profesor Wolszczan? Powinien powiedzieć: robiłem to, co mi się podobało, i co uważałem za słuszne. A jak się wam, mali ludkowie, nie podoba – to męski narząd płciowy wam między pośladki, ja zaś chromolę kartoflano-mazowieckie wierzby i wybieram obywatelstwo USA lub dowolnego innego kraju, który mnie zechce; a jestem pewien, że będzie to tak na oko z połowa ONZ.

Martwi mnie jednak, że Profesor trochę pęka i mówi coś o "popełnionym błędzie". A już zupełnym obrzydzeniem napełnia fakt, że toruńska magnificencja, której teoretycznie Profesor podlega, zachowuje się jak zwykły prowincjonalny pętak i powołuje jakieś komisje do wyjaśnienia sprawy, zamiast lustratorom powiedzieć co-im-w-co i z której strony.

Przy okazji: czy atak szmatławca na Wolszczana tylko przypadkiem zbiegł się w czasie z odwołaniem przez Pana Prezydenta kilku wybitnych postaci z Komitetu Ochrony Zabytków Krakowa pod pozorem niezłożenia oświadczeń lustracyjnych?

Moim zdaniem: nie. Zaczynamy nową nagonkę na inteligencję. Ale jest ona – ta nagonka – już bez szans. Takie ot, właśnie sranie na gwiazdy. W górę, czyli na własny głupi łeb.

PS. Przepraszam wszystkich, których uraziła soczystość czy może nawet brutalność języka tego wpisu. Ale atak na Wolszczana wkurzył mnie maksymalnie i musiałem sobie ulżyć.

PS 2. Anegdota, którą bardzo lubię: pewien znany przed laty etyk (nazwisko pominę, ale sprawa jest autentyczna), który prywatnie był ciężką moczymordą i dziwkarzem, co mu absolutnie nie przeszkadzało wygłaszać publicznych umoralniających pogadanek, został pewnego razu zagadnięty o tę ewidentną sprzeczność. Odparł: czy gdybym był biologiem, wymagalibyście, bym wypuszczał listki lub zakwitał na wiosnę?

I o to właśnie chodzi.

Advertisements

15 thoughts on “Jak chłopaki z "Gazety Polskiej" chcieli obsrać gwiazdę

  1. @jezzz: „Z komitetu Pan Prezydent nikogo nie odwolal. “Wybitne” postacie nie spelnily wymagan nalozonych przez ustawę, więc z mocy prawa straciły mandat.
    A za ustawą głosowało też wielce dzisiaj oburzone PO.”
    To „A za ustawą głosowało też wielce dzisiaj oburzone PO.”, to jakis argument, czy co?

    A wielecissimus uczony dochtor Kopernik, choc xionc, mial kochanice, bez co Szwab inny niejaki Dantyszek (co tez mial kochanice – i to w Hispanijej) utroncil go w kadydowaniu na xiecia biuskupa, co mu sie po wuju nalezalo bulo oraz za zaslugi.
    A wog’le to Kopernik, Dantyszek, Hozjusz i bodaj czy nie tez Wojciech z Brudzewa prywatne listy po MIEMIECKU pisali! Noczeba stym co zrobic! Tak niemoze bydz!

  2. a ta „atakowana inteligencja” to tylko zydowsko-bolszewicka czy rowniez jakas inna moze byc ?

  3. Gdyby to nie było absurdalne, byłoby smutne.
    Ludzie obarczeni garbem maluczkości próbują zaistnieć. Nie pomagajmy im w tym. Z umysłową prowincją nie ma sensu dyskutować. To ją jedynie nobilituje i dowartościowywuje.

  4. Jakie śmieci? Śmieć to coś co się wyrzuca bo jest już niepotrzebne. Tą definicję chyba bardziej spełnia wspomniany już Olszewski.

    Całe to gadanie o śmieciach i kolaboracji jest po prostu sposobem na poszczekanie sobie małych piesków. Jaka to była kolaboracja? Kolaboracja to współpraca z nieprzyjacielem, okupantem.
    A PRL okupantem nie był. Żyło w nim jakby dobrze policzyć pewnie z 40-50 mln Polaków [chodzi o łączną ilość osób które w PRL żyły przez te 40 lat z hakiem jego istnienia]. Ci ludzie pracowali w i dla PRL, uczyli się w PRL, tworzyli w PRL, zakładali rodziny w PRL. Jeśli to był okupant to zadziwiający, bo to chyba pierwszy przypadek w historii całej ludzkości, że pod okupacją nie tylko zwiększyła się liczebność „okupowanego” narodu [przybyło nas prawie 14 mln], ale jeszcze doszło do tego, że wydłużyła się średnia życia i poziom wykształcenia obywateli tego kraju.

  5. Panie Obserwatorze,
    Jedną z przyczyn obecnej gry teczkami było obalenie rządu Olszewskiego, któremu uniemożliwiono dokonanie pierwszej lustracji. Nie ma więc tutaj co „kartoflować”.
    I jeszcze dwie uwagi. Pierwsza: również uważam wyciąganie pojedynczych kart z archiwum IPN w celach pijarowskich za średnio potrzebne, ale maksymalnie źle oceniam zachowanie takich ludzi jak Wolszczan, Boni itp. już po opublikowaniu tejże informacji w mediach.
    I druga: Procesy „lustracyjne” są zawsze na pokaz. Z tego samego względu powołano po wojnie Międzynarodowy Trybunał Wojskowy. Dlatego sceptyczny stosunek mój jest zarówno do procesów norymberskich, jak i ostatnich Jaruzelskiego, Kiszczaka, Kani…
    Inna sprawa uważać TW-ka, SB-ka, kolaboranta za śmieci…

Możliwość komentowania jest wyłączona.