Czytajcie „Studio Opinii Nieformatowanych”!

Zachęcałem już do tego i ponawiam tę zachętę: czytajcie „SON”; oczywiście nie tylko z tego powodu, żem sam w tę inicjatywę po uszy umoczony, ale dlatego, że pojawia się tam coraz więcej absolutnie pierwszorzędnych tekstów, dotyczących spraw wielkiej wagi i pisanych przez najściślejszą czołówkę polskiego dziennikarstwa i najzdolniejszych debiutantów. Przy okazji: niebawem pojawią się tam nowe nazwiska, które – jak i poprzednie – od dziesięcioleci wiele znaczą w naszym zawodzie. Pojawią się też nowe działy i rubryki, czytajcie więc – a nie pożałujecie. W szczególności polecam dziś dwa niezwykle ważne materiały: Stefana Bratkowskiego i młodej, ale niezwykle zdolnej prawniczki, Magdaleny Jungnikiel…

Stefan – występując tym razem świadomie jako Honorowy Prezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, a więc niejako ex cathedrapisze o prawie prasowym tak: Prawo prasowe potrzebne jest tylko politykom – dla ograniczenia wolności słowa. Jako „prawo” jest puste. Prawo puste jest zbędne. Nie dla takiego prawa nadstawialiśmy głowy.

I dalej m. in. : W demokracji, w gospodarce rynkowej, nie trzeba wymuszać przepisami prawa rzetelności zawodowej dziennikarzy. Jak i nie można mocą prawa ani decyzjami władz zapewnić nikomu ani wiarygodności, ani sympatii, nawet z większością mediów w swoim ręku; antypatyczny premier czy kiepski prezydent najlepiej się o tym przekonali, zwłaszcza, że obcowanie z marketingiem nauczyło odbiorców podejrzliwości. Dziennikarz, gazeta, program telewizyjny, audycja radiowa, blog mogą zaufanie pozyskać tylko sami. Dziennikarstwo wymaga jednego – domniemania przyzwoitości. Dlatego – namawiam: żadnych anonimów (także w Internecie!). Świadczą o unikaniu odpowiedzialności, jeśli nie wręcz o tchórzliwości. Pseudonimy przysługują tylko autorom znanym swej publiczności z nazwiska.

Gorąco zachęcam do przeczytania całego tekstu. Jest świetny i znaczący.

Z kolei Magda Jungnikiel dowodzi, że ci, którzy upominają się o jakieś wyjątkowe uprawnienia prezydenta, specjalnie w kwestii polityki międzynarodowej – po prostu nie znają (albo totalnie nie rozumieją, albo cynicznie udają jedno bądź drugie, by zamącić w głowach „ciemnemu ludowi”…) Konstytucji. Najważniejsze konstatacje prawno-konstytucyjne tej znakomitej specjalistki są m. in. takie: …odpowiedzialność parlamentarna za decyzje, podejmowane przez Prezydenta, składa się na Prezesie Rady Ministrów. Nie odpowiada on za ściśle określone prezydenckie prerogatywy osobiste… i w innym miejscu …jeśli są wątpliwości, który podmiot władny jest prowadzić politykę państwa w danej sferze, należy uznawać właściwość rządu…

W szczególności Prezydent nie ma uprawnień do samodzielnego prowadzenia polityki zagranicznej. Innymi słowy, nie może sam, bez porozumienia z rządem, wysyłać żadnych swoich negocjatorów, ani w sprawach międzynarodowych wygłaszać deklaracji i przemówień o treści nie uzgodnionej z rządem.

Radzę zapoznać się z całym tekstem Magdy, bowiem zawiera on precyzyjną wykładnię prawną i zimny dowód przedstawionych tez, które – bez wątpienia – będą zwolennikom Kaczyńskich bardzo nie w smak.

Reklamy

3 myśli na temat “Czytajcie „Studio Opinii Nieformatowanych”!

  1. W Newsweeku jest parę artykułów poświęconych relacji Tusk-Kaczyński na płaszczyźnie kompetencyjnej. Polecam. Pisane ani z prawa, ani z lewa.
    Pozdrawiam

Możliwość komentowania jest wyłączona.