Rocznica Powstania

Byłem akurat wczoraj o 17.00 na pl. Wilsona w Warszawie. Upał potworny, ludzie snują się na ostatnich nogach. Nagle zatrzymuje się na środku placu czarne Volvo, włączają mu się migacze i alarm; ki diabeł? Stoi i wyje, wszyscy się gapią. Ktoś mówi – pewno ukradli, bo to niezła bryka, a te nowoczesne zabezpieczenia to nie tylko wyją, ale silnik wyłączają; ktoś drugi: ależ skąd, stara pierdoła w środku siedzi (faktycznie, kierowca siwy) i zapomniała imobilajzer wyłączyć. Ktoś trzeci chwyta za komórkę i dzwoni na policję; czwarty mówi „czego, k..asie, kablujesz?A to właśnie wybiła Godzina W.

Nie. Nie będę ubolewał nad brakiem refleksji patriotycznej w narodzie. To tylko dowód, że – poza garstką staruszków, umiejętnie zresztą sterowaną przez cynicznych graczy politycznych (o tym niżej), a także częścią prawicowo oczadziałej młodzieży, wydarzenia sprzed 64 lat mało kogo obchodzą. Nie budzą już w każdym razie jakichś strasznych emocji na masową skalę; i – powiedzmy sobie – słusznie, bowiem 64 lata temu czy 644 – cóż za różnica? Było, minęło, świat jest inny…

Osobiście mam zresztą do Powstania Warszawskiego stosunek skrajnie negatywny. Było nie tylko nieskuteczne (ani nie zadało żadnego ciosu Niemcom, ani nie pozwoliło wystąpić AK w charakterze gospodarzy wobec Rosjan), ale było wręcz przeciwskuteczne: posłało do piachu kwiat polskiej inteligencji w towarzystwie około 200 tysięcy zwykłych obywateli, którzy nie mieli najmniejszej ochoty narażać w walce nawet palca; zniszczyło także całkowicie milionowe nowoczesne miasto wraz z bezcennymi skarbami kultury. Niepojęte, że inicjatorzy tej hekatomby są dziś czczeni jak bohaterowie narodowi, podczas gdy powinni po prostu stanąć przed sądem wojennym.

Na Powązkach zaś – przy kwaterze Gloria Victis – stało się wczoraj coś niesłychanego i normalnego zarazem. Poczytajcie sprawozdanie „Wyborczej”:

To było skandaliczne widowisko. Zamiast ciszy i skupienia, wrzaski i plucie. W chwili najświętszej dla Warszawy zwyciężyło chamstwo i prymityw. Kiedyś tak nie było. Nawet w PRL-u 1 sierpnia przy pomniku Gloria Victis oddawano hołd poległym powstańcom. Wczoraj na Powązkach Wojskowych bohaterami byli politycy. To ich oklaskiwano i ich wygwizdywano. Gdy wieńce składali powstańcy, słychać było pojedyncze brawa. Kiedy zaś z wieńcem do pomnika zbliżył się lider PiS Jarosław Kaczyński, tłum zgotował mu owację. Podobnie było z Januszem Kurtyką (szefem IPN), Mariuszem Kamińskim (szefem CBA) i Janem Olszewskim (byłym premierem, likwidatorem WSI). Brawa na cześć spóźnionego na uroczystość Antoniego Macierewicza zakłóciły minutę ciszy. Nagle wszyscy stali się świadkami profanacji!

Uroczystości pod pomnikiem Gloria Victis od kilku lat zamieniają się w żenujący spektakl. Słuchając buczeń i okrzyków: „Żydzi!” pod adresem przeciwników politycznych, trudno uwolnić się od myśli, że nie mają one nic wspólnego z upamiętnieniem ofiar największego zrywu, jakim było Powstanie Warszawskie.
Atmosfera na cmentarzu w Godzinę W z roku na rok ma coraz mniej wspólnego z autentycznym odruchem pamięci. Dotąd sądziliśmy, że te okrzyki to tylko margines. Że Powstanie, także dzięki niestandardowym działaniom Muzeum Powstania Warszawskiego, stało się nieoczekiwanie ważnym elementem popkultury trafiającym silniej niż kiedykolwiek do młodego pokolenia. Na cmentarzu straciliśmy złudzenia. Siwowłose panie opluwające nielubianych polityków w „świątyni”, w jaką zamienia się 1 sierpnia cmentarz na Powązkach Wojskowych długo pozostaną w naszej pamięci jako symbol bezmyślnej nienawiści.

Pytam: po co przylazło tam kaczorstwo? Po co tam w ogóle jacyś politycy? Szurnięty Macierewicz, stary kokiet Olszewski z farbowanym łbem i wyjedzonymi zębami, śliczny pan Kurtyka? Savonarola Kamiński? Tak gremialnie, tak przypadkiem jednocześnie? Czyż nie jest to obrzydliwa i cyniczna chęć wykorzystania poległych dla własnych, parszywiutkich i godnych pogardy interesów?

Bezsensowna – choć bohaterska – śmierć tych młodych ludzi to dziś sprawa wyłącznie ich i ich rodzin. Ciszej nad tymi trumnami, bydlaki.

Reklamy

9 myśli na temat “Rocznica Powstania

  1. Mag:
    Czy powstanie miało mieć sens? Zapewne i miało. Historia jednak pokazał, poprzez rachunek zysków i strat, że było błędem. I to jest coś, czego nie można dzisiaj przekreślić — a to się niestety politykom i dziennikarzom przytrafia.

    Prywatnie mam dużo zrozumienia dla ludzkich błędów. Prywatnie nie popierałbym postawienia dowódców przed sądem polowym. Prywatnie mam nawet zrozumienie dla tego, że krytyki nie wyraża się na publicznych uroczystościach — to psycholgicznie zrozumiałe, zresztą po co robić przykrość kombatantom mówiąc, że ich walka i poświęcenie przyniosły więcej szkody niż zysków? Ale jednak czy nie godniej byłoby po prostu tego nie akcentować i skupić się na tragizmie, zamiast prób nadania powstaniu nowych sensów, albo przypisywania mu zasług w przemianach roku 1989? I poniekąd o to w dzisiejszych sporach o powstanie chodzi.

    Polubienie

  2. O Powstaniu dyskutować trzeba, w tym trzeba poddawać merytorycznej krytyce osoby odpowiedzialne za jego wybuch. Inaczej nie da się tworzyć normalnego społeczeństwa. Tak jak należy pamiętać i chwalić niezaprzeczalne bohaterstwo kiepsko wyposażonych i uzbrojonych zwykłych żołnierzy, tak należy krytykować bezmyślne (i zbrodnicze w efekcie) decyzje dowódców AK.

    Natomiast jeśli chodzi o zachowania polityków, to brak słów. Właściwie w normalnym kraju należałoby cały ten motłoch wpisać do księgi hańby narodowej i uznać, że ręki tym osobnikom podawać nie wypada.

    Polubienie

  3. W Powstaniu nie walczyli tylko li jeno żołnierze AK. Rozumiem i doskonale zdaję sobie z tego sprawę, że bez organizacji i dowództwa to jest zabawa, a nie konkretna, właściwa walka, niemniej przecież w stolicy to wszystko tętniło, huczało, gdzieś podskórnie, w zaułkach ulic, na zakrętach i po piwnicach.
    Trudno jest oceniać Powstanie.
    Nie uważam przy tym, żeby wybuchło ono bez sensu.

    Polubienie

  4. Mag:
    Żołnierz, także żołnierz AK jest od tego by słuchać rozkazów. Trudno o większą krytykę AK niż twierdzenie, że jej żołnierze nie wytrzymaliby i sami rozpoczęli powstanie. Może… może… tyle, że chyba nie to chcesz powiedzieć?

    Dziadek i serce… Inna jest perspektywa żołnierza inna dowódcy. Pytanie, do czego chcemy Polaków wychować. Do odpowiedzialności za kraj, czy do łatwego poddawania się manipulacji? Jeśli chcemy wychowywać do odpowiedzialności, to trzeba dyskutować o racjach politycznych, uczyć także czekać, uczyć, że między sercem a czynem powinien pośredniczyć rozum. Jeśli chcemy wychować do ślepego posłuszeństwa, do łatwej manipulacji — to należy mówić i postępować tak, jak to ostatnio oficjalnie przy okazji świętowania Powstania się robi.

    Zasadniczo zgodzę się w znacznej mierzez Lunatariusem — ciszej nad tą trumną. Tyle, że — tu rozumiem Gospodarza — to co się z Powstania próbuje dzisiaj zrobić, woła często o pomstę do nieba.

    Polubienie

  5. Ojojoj.
    Historia zawsze wszystko i wszystkich rozliczy, od tego w końcu jest. Od tego są statystyki, wykresy, rachunki i obliczanie prawdopodobnych wyników jakichś działań w stylu „co by było, gdyby”.
    Powstanie Warszawskie pociągnęło za sobą tysiące ofiar i zrujnowało miasto. Ale czego myśmy się spodziewali po tamtych czasach?
    Czasach pięciu już lat ucisku, patrzenia, jak po nocach zabierają braci, rodziców, dziadków, synów i córki; czasu gett, poniżenia, narodu bez państwa i tożsamości tłamszonej, tłumionej, poniżonej.
    Nawet jeżeli rozkaz do wybuchu Powstania by nie padł, ono roznieciłoby się samo. Przecież w tych młodych ludziach wszystko tętniło, wszystko chodziło. Bo i ile można siedzieć i nic nie robić?

    Kiedy dawniej pytałam dziadka, który walczył w Powstaniu, czy to wszystko miało sens odpowiadał zawsze wskazując na serce: ” Jeżeli się kocha, to to zawsze ma sens. My nie walczyliśmy o siebie, dla siebie. My powstaliśmy, żeby żyć. Choć przez tę jedną chwilę”.

    Łatwo jest ferować wyroki, ja wiem, ale co to zmieni.:)

    Polubienie

  6. Dużo mówi się ( w tej najnowszej Najjaśniejszej) o potrzebie odkłamywania historii, ale zdaje się, że zapomina się przy tym dodawać do owego hasła, że należy to czynić wyłącznie zgodnie z filozofią Kalego…
    Obiema rękami podpisuję się pod poglądem Pana Bogdana Misia, że powinno poddać się surowemu osądowi wszystkie osoby odpowiedzialne za sprowadzenie na Warszawę tej bezsensownej i straszliwej hekatomby. Należy również niezwłocznie zweryfikować przywilej spoczywania w kwaterach powstańczych Powązek, inspiratorów Tej Krwawej Jatki.
    Powstańcom zaś – Cześć i Chwała.

    Polubienie

  7. Cóż… Jeśli chodzi o powstańców wielkopolskich, osiągnęli swoje, więc nikt o nich nie pamięta. Bo przecież nie leży w polskim narodowym etosie wygrywać! Gintrowski podsumował to ze dwadzieścia lat temu, śpiewając – o Polsce i Polakach:

    „Tu rozsądku rzadko się używa,
    A jedno, co naprawdę umiemy,
    To najpiękniej na świecie przegrywać”

    Tylko że „przegrywać też trzeba ładnie”, czego jednak większość co bardziej narodowo-populistycznych polityków nie rozumie…

    Polubienie

  8. Gdyby po II WŚ żołnierze AK nie doświadczyli tylu cierpień z rąk swoich „rodaków”, to może dzisiaj nikt by nie próbował im tych krzywd wynagradzać na taką skalę. Tymczasem robi się niemal narodowe święto z rocznicy wybuchu powstania, które nawet jeśli zakończyłoby się wygraną (a było jedną z najgorszych porażek w historii polski) to zysk byłby wirtualny. Nie pamięta się za to o jedynym wygranym powstaniu narodowym, po którym została uznana przynależność wielkopolski do Rzeczpospolitej. Szkoda.

    Polubienie

  9. Ciszej nad tą trumną. Pan również powinien zachować umiar w słowach i ocenach. Rozumiem ocenę Powstania i jego bezsensowności, ale zajadły język nie przystoi.
    Pozdrawiam

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.