Media publiczne, prezydent, partie

W związku z uwaleniem w Semie opracowanej przez PO modyfikacji ustawy medialnej na SLD i osobiście na Grzegorza Napieralskiego naskoczono z zupełnie wyjątkową siłą. Już i tak – oczywiście w związku z tym, że Napieralski nie okazał należytej spolegliwości wobec Kościoła i jest niebezpiecznie wyrazisty – leją go, ile wlezie; jeszcze niedawno źle notowany Olejniczak stał się po przegranych wyborach z dnia na dzień mile widzianym uczestnikiem dyskursu publicznego. No, ale teraz atak stał się zupełnie już niewybredny; ot, przykład pierwszy z brzegu: pan Chlebowski (to ten platformerski dostojnik-prowincjusz z głupawą blond grzywką od konsekwentnego powtarzania „ja rozumie”) wytwornie zarzuca Napieralskiemu schlanie się wespół z prezydentem i „dogadanie się” z nim w sprawie mediów…

Ręce i piersi opadają. Nie mam powodów, by kochać SLD jakąś specjalnie namiętną miłością (zresztą lista błędów tej partii – moim zdaniem – po rozwinięciu sięgnęłaby długością odległości Ziemia-Księżyc, więc i względy racjonalne też nie zawsze za „czerwonym” przemawiają), ale w tej akurat sprawie ma całkowitą rację. Platforma uznała, że – skoro wygrała wybory – może dyktować swoje warunki w każdej kwestii. I zaproponowała ustawę medialną, która media dziś partyjne czyniłaby mediami państwowymi jutro. A to jest nie do przyjęcia, bo publiczne media nie mogą być ani rządowe, ani partyjne; one muszą być „samoswoje”, a ich dziennikarze muszą być na przykład pewni, że udzieliwszy na nagły telefon interwencyjny jakiegoś prezesa, ministra, czy nawet premiera albo prezydenta odpowiedzi typu „a weź się koleś odp…” (oczywiście: nie w tej formie i nie tymi, broń boże, słowami – chodzi mi o sens wyłącznie…) – że w takiej sytuacji nie tylko nie stracą posady, ale dostaną od przełożonego wysoką nagrodę.

PO arogancko zagrała metodą „ja tu rządzę” i nie dopuściła nawet do proponowanej przez SLD dyskusji; nie mówiąc już o tym, że nie przyjęła proponowanych rozwiązań; a miała na to czas. Odrzuciła nawet cień myśli, by media nie były pod jej całkowitą – z kolei – kontrolą. Odrzuciła z niesamkiem obrazoburczy sąd, że i tuski nie zjadły wszystkich rozumów. Była przekonana, że Napieralski w ostatniej chwili ugnie się pod presją zarzutu – rzeczywiście paskudnego – stanięcia po stronie obrzydliwców. Ale nie było wyjścia: z niesmakiem, z obrzydzeniem, z kacem moralnym – trzeba było weto Kaczyprezia poprzeć. Może Platforma pojmie, że w demokracji tak już jest, że czasami bardzo nawet słaby współgracz na ringu politycznym nie tylko ma prawo głosu, ale że to jest decydujące prawo głosu. Może sobie przypomni, co to jest w parlamentaryzmie „języczek u wagi”…

Oczywiście – to straszne, że Budyń-Urbański w TVP i ta cała mafia kręcąca sobie i Jarosławowi Małemu lody w Polskim Radiu potrwa na posadach jeszcze kilka miesięcy. Że jeszcze przez kilka miesięcy będą zatruwały przestrzeń publiczną swoimi odchodami mentalnymi różne „Misje niespecjalne”, „Cienie PRL-u” i inne ekspozytury policji historycznej IPN. Ale jeszcze straszniejsze byłoby, gdyby to premier czy jakiś minister układał ramówki mediom; nawet, gdyby to robił genialnie. Bo to jest – jak mawiała Małgośka T. – kwestia zasad.

PS. Zupełnie nie á propos: wczoraj oglądałem w TVN24 relację „stand up” z powodzi na Śląsku w wykonaniu wyjątkowo paskudnej  (w moim subiektywnym i prywatnym oglądzie; wiem, że de gustibus…) anorektyczki, pani „redaktor” Justyny Wysockiej. Dwuminutowy speech laluni składał się wyłacznie z nonsensów logicznych, wielokrotnych powtórzeń tego samego, źle skonstruowanych zdań i w ogóle kompletu błędów językowych i bełkotu. Skąd oni biorą te koszmarne panienki? Sądząc po wyglądzie tych dam, to nawet popularne w takich sytuacjach względy pozamerytoryczne nie moga wchodzić w rachubę…

Musi więc, co z łapanki.

Reklamy

11 uwag do wpisu “Media publiczne, prezydent, partie

  1. Dzisiaj przy „okazji” katastrofy kolejowej w Czechach oglądałem w TVN24 panią Wysocką w akcji i oceniam ją jako przypadek beznadziejny. Póki wyrzuca z siebie komentarze to tylko jej głupota bije po oczach. ale gdy przeprowadza wywiad… no to już budzą się demony. TVN powinna natychmiast ogłosić konkurs na nowych dziennikarzy a ją wywalić na zbity pysk! Jeżeli ta „nierozgarnięta niewiasta” chce być dziennikarką, to niech najpierw napisze co nieco do jakiejś gazety. Może przejrzy na oczy gdy przed wysłaniem materiału do redakcji najpierw go przeczyta – najlepiej ze zrozumieniem 🙂

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.