Ręce i piersi opadają…

Zacznę od zachęty: kto jeszcze nie czytał w „Dzienniku” o kulisach tajnego spotkania prezydenta z ministrem spraw zagranicznych – niech się nie leni. Ten tekst jest jednym z najbardziej sensacyjnych, jakie pojawiły się w ostatnich tygodniach; i to wcale nie z uwagi na ujawnienie konfliktu między Dużym Pałacem a MSZ-em, bo o tym wszyscy wiedzą od dawna. Sensacja polega na czymś zgoła innym.

Otóż spotkanie Kaczyńskiego z Sikorskim odbyło się w najtajniejszej sali Biura Bezpieczeństwa Narodowego, spełniającej niezwykłe wprost warunki dyskrecji. Odbyte tam narady i rozmowy są już nie „ściśle tajne specjalnego znaczenia” (to najwyższy stopień tajności w nomenklaturze polskiej), ale mają klauzulę „Cosmic” NATO. Nic tajniejszego na świecie nie ma! Przebieg takiego spotkania znają wyłącznie jego uczestnicy i zaprzysiężony personel techniczny; klauzuli „Cosmic” zdjąć ot, tak sobie – nikt nie ma prawa.

I wszystko z łatwością wycieka do gazety. Włącznie z cytatami z nagrania. Minuta po minucie.

Ludzie kochane: pora zacząc się bać o bezpieczeństwo państwa. I o normalność jego funkcjonowania. Ktoś tu popełnił niewyobrażalne przestępstwo, za które w okresie wojennym idzie się w ciągu 24 godzin przed pluton egzekucyjny. I – nic. Gdzie jest specjalna grupa prokuratorów wojskowych, która powinna być powołana natychmiast, albo jeszcze prędzej? Gdzie komunikat o wdrożeniu śledztwa już wczoraj wieczorem, kiedy informacja o artykule „Dziennika” pojawiła się w przeglądach prasy? Co robią postamcierewiczowskie harcerzyki ze Służby Kontrwywiadu Wojskowego?

I dlaczego ja na to zwracam pierwszy – zdaje się – uwagę? Czy naprawdę już wszyscy mamy głęboko w dupie to państwo?

Reklamy

11 uwag do wpisu “Ręce i piersi opadają…

Możliwość komentowania jest wyłączona.