A może by tak czasami pójść śladami Amerykanów?

Amerykanie – jako społeczność – wywołują mieszane uczucia. Z jednej strony na przykład zdumienie i lekką zgrozę w wielu ludziach budzi ich niesamowite religianctwo – świetnie skądinąd godzone z dużą tolerancją „międzywyznaniową” i niezłym rozdzieleniem życia religijnego od spraw państwowych. Z drugiej strony imponujące jest ich poszanowanie praw jednostki, z którym w parze – na pierwszy rzut oka – powinien iść daleko posunięty indywidualizm; a tymczasem rzadko która społeczność na świecie potrafi się tak szybko i efektywnie skoncentrować na wspólnie wykonywanym działaniu. No, ale zakończmy te rozważania ogólne; one były tylko wprowadzeniem do – zapewne banalnej – uwagi, że niektóre cechy kowbojów powinny zostać na zawsze ich własnością, inne zaś warto skopiować.

No i teraz będzie o czymś wartym – w moim głębokim przekonaniu – skopiowania. Otóż niezwykle mi się podobają zasądzane w USA odszkodowania, na przykład za utratę zdrowia wskutek błędu lekarskiego. Piszę to w związku z wyrokiem polskiego sądu, który orzekł odszkodowanie w wysokości 100 000 zł i rentę miesięczną 2000 zł w stosunku do rodziców, którym uniemożliwiono dokonanie badania prenatalnego, co spowodowało przyjście na świat dziecka (drugiego z kolei!) z ciężką wadą genetyczną. No i nasze media uznały dość jednogłośnie te kwoty za wysokie…

A mnie się w takim wypadku – podobnie jak w słynnej sprawie Alicji Tysiąc – marzy wyrok właśnie w stylu amerykańskim. Na przykład taki: odszkodowanie 10 000 000 złotych i renta miesięczna 100 000…

Że taki wyrok spowodowałby natychmiastowy upadek tego szpitala? Że jakaś tam społeczność zostałaby pozbawiona opieki lekarskiej?

A to świetnie: po odbudowie lub wykupieniu szpitala już sama miejscowa ludność by pilnowała starannie, by lekarze nie byli tacy religijni. A dyrektor szpitala, któryby dopuścił do niewykonania należnego badania lub zabiegu nie zostałby zapewne już – na wszelki wypadek – nigdzie zatrudniony w służbie zdrowia; no, może u jakichś zakonnic… Nie mówiąc o tym, że zostałby osobiście obciążony taką płatnością, za którą by go przeklinał jeszcze jego prawnuk.

Właśnie w takich celach są orzekane w USA drastycznie wysokie wyroki. I nieźle to działa.

Aha; oczywiście Obama. Tylko Obama. Zresztą – jak mawiał mój osobisty tata – inteligent nie ma prawa sprzyjać Republikanom. Byle kot Demokratów jest zawsze lepszy niż każdy republikański kandydat na prezydenta; powiadał.

Advertisements

7 myśli na temat “A może by tak czasami pójść śladami Amerykanów?

  1. Jednej rzeczy pan nie zauważył, a może nie chce zauważyć. Wysokie odszkodowania=wysokie ryzyko zawodowe=konieczność ubezpieczenia od odpowiedzialności z wysokimi stawkami. Jak lekarz musi płacić takie wysokie stawki to musi odpowiednio więcej zarabiać. Jak musi więcej zarabiać tzn. ze jego praca jest droga a więc NFZ może wykupić odpowiednio mniej jego usług a co za tym idzie ludzie maja mniejszy dostęp do opieki zdrowotnej. I tak z dobrych chęci wyszedł koszmar ubezpieczeniowej paranoi. Dokładnie tak jak w USA jedynym kraju rozwiniętym gdzie średnia długość życia ulega zmniejszeniu.

  2. Sądząc po tym co zobaczyłem zarówno w Faktach i Wiadomościach odnoszę wrażenie, że rząd D. Tuska wolałby żeby to McCain został el Presidente.

  3. To ciekawe, bo to właśnie w Stanach ludność pilnuje, żeby szpitale były religijne. Ci pilnujący czasami mają nawet całkiem wybuchowy charakter.

    A co do odszkodowań w USA, to w sądzie zwykle zwycięża ten, który ma dłuższego, lepiej opłaconego prawnika. O ile po drodze nie dojdzie do ugody.

  4. Otóż wymyślono, choć – przyznaję – kontrowersyjną i obrazoburczą. Niedawno czytałem o takim pomyśle: od 14 do 18 roku życia ma się 1 głos; powyżej każda osoba 2 głosy, osoba z wykształceniem średnim +1 głos, z pełnym magisterskim wyższym +2 głosy, z doktoratem +3 głosy. System zwariowany i trudny we wdrożeniu, ale osobiście byłbym skłonny go poprzeć…

  5. Niestety ma Pan rację z tą obrzydliwością polityki. Ale póki, co nie wymyślono innej formuły doboru reprezentantów i przewodników narodu.

  6. Nie zmienia to faktu, że lepszy taki Obama niż jego republikański przeciwnik; przytoczone cytaty potwierdzają właśnie przywołaną w poscie dziwność społeczeństwa amerykańskiego. Cała zaś sprawa potwierdza, że polityka rozumiana jako podlizywanie się wyborcom jest w sumie dość obrzydliwa; czyż nie?

Możliwość komentowania jest wyłączona.