Pomysł z Fortu Sokolnickiego

Coś – dla mnie przynajmniej – zdumiewającego: władza lokalna ma pomysł, całkiem niezły zresztą – a w dodatku zanim podjęła decyzję postanowiła zainteresowanych spytać o zdanie. Przecierałem oczy i uszy ze zdumienia na wczorajszej niezwykle sympatycznej imprezie w Forcie Sokolnickiego na Żoliborzu (na zdjęciu na drugim planie możecie red. Dariusza Michalskiego i mnie – to te dwa siwe dryblasy – zobaczyć w pogawędce z burmistrzem J. Warakomskim).  W „Gazecie Stołecznej” piszą dziś m. in. „Fort Sokolnickiego stoi w samym centrum parku Żeromskiego. Pamięta czasy carskie. Dziś zrujnowany, mieści się w nim m.in. Muzeum Sztuki Dziecka i niewielki teatr Anny Gornostaj.

Już wkrótce stary bunkier ma przejść metamorfozę. Władze dzielnicy chcą urządzić tam centrum kulturalne Żoliborza z prawdziwego zdarzenia. Wczoraj do fortu zaproszono żoliborskich artystów i dziennikarzy, aby przedstawić im te plany. – To nie będzie dom kultury, nic z tych rzeczy – zapewniał burmistrz Janusz Warakomski. – To miejsce będzie tętniło życiem, a wszystko ma być gotowe przed końcem naszej kadencji – dodał jego zastępca Michał Jakubowski” (tu cały tekst ze Stołecznej).

Oczywiście, jak się zejdzie kilkadziesiąt nieco rąbniętych osób (mam nadzieję, że rozumiecie, że w środowisku muzyczno-dziennikarsko-artystycznym innych po prostu nie ma), na stole zaś staną w niebagatelnej liczbie sympatyczne flaszki z przednim winem i tace z kanapkami – gada się mile i dobre pomysły rodzą się same. Wczoraj się też jeden urodził; ciut niecenzuralny, ale z pewnym skrótem da się go opisać. Otóż do spółki z jednym Bardzo Ważnym Masonem, Maćkiem Zembatym oraz paroma jazzmanami doszliśmy do wniosku, że należy ustanowić Antynagrodę dla autora najgłupszego pomysłu roku. Troszkę mieliśmy problemu z nazwą; poważnie brany pod uwagę był Wielki Wał, ale w końcu stanęło na wyróżnieniu dwustopniowym. Pierwszy stopień otrzymał nazwę Mały Szmaciany Ch… w Zwisie, drugi stopień Wielki Kartoflany… tenże.

O nazwie pogadaliśmy ładnych kilka minut i był spór. Co do kandydata sporu nie było: naszym wybrańcem – zauważcie, że to dopiero półrocze, a my już doceniliśmy osiągnięcie intetektualne człowieka – jest Mirosław Orzechowski i jego idea odebrania obywatelstwa polskiego Łukaszowi Podolskiemu. Afera z „Teletubisiami”, która przyniosła koleżance partyjnej pana ekswice zaszczytny laur w konkursie na Wszechświatowego Idiotę Roku, to przy tym pomyśle – jak powiada klasyk – „Mały Pikuś”. Zaraźliwa jest ta LPR, czy ki diabeł?

Advertisements

3 thoughts on “Pomysł z Fortu Sokolnickiego

  1. Panie Bogdanie,nie będź Pan taki raptus,oberidyjotów do końca roku namnozy się jak królików pewnego Lejzorka,zaś Kapituła powinna ostatecznie ustalić gradację zidiocenia.
    Wtedy będzie wiadomo wg jakich reguł nominować na miejsca nr II oraz III…Pierwsze jest już i tak zajęte,skądinąd nie przez Orzechowskiego…
    pozdrawiam

  2. Zaraz, zaraz. Jest jeden wielki (ale nie ciałem) kandydat, który jest zupełnie poza konkurencją za tzw. całokształt. Więc może tytuł dożywotni: Mały kaczy… no i ta reszta 🙂

  3. Czy monsieur Orzechowski jest Wielkim Kartoflanym, czy raczej Małym Szmacianym>? No i czy zdecydowaliście już o przyznaniu tytułu, czy to jest raczej najpoważniejszy kandydat?

Możliwość komentowania jest wyłączona.