Pani Hanno: chylę czoła!

Hanna Lisowa, kobieta znienawidzona przez wiele znanych mi pań (przy czym stopień nienawiści jest odwrotnie proporcjonalny do wykształcenia i wprost proporcjonalny do wieku, z gwałtownym wzrostem po czterdziestce…) oraz przez tzw. katolicką opinię publiczną (jako rzekoma rozbijaczka małżeństw, która „ukradła” męża pewnej kochanej plastikowej panience), przeze mnie zaś niezmiennie od lat lubiana za profesjonalizm, bezbłędny warsztat prezenterski i szanowana za jednoznaczne i bezkopmromisowe opowiedzenie się za swoim mężem w sytuacji konfliktu – zaimponowała mi po raz kolejny. Oto, co dziś pisze „Wyborcza”:

Wzięła w obronę Wałęsę, nie pozwoliła nieuczciwie atakować Tuska – Hanna Lis, nowa gwiazda „Wiadomości”, nie poprowadziła wczoraj dziennika. Sama zrezygnowała

Powód – konflikt z szefem „Wiadomości” Krzysztofem Rakiem. Jak powiedzieli nam reporterzy „Wiadomości”, Rak wprost powiedział Hannie Lis, że utracił do niej zaufanie. Wtedy prezenterka kazała mu szukać nowego prowadzącego na środowy wieczór. I znalazł – w studiu „Wiadomości” pojawił się Jarosław Kulczycki.

O co poszło? O dwa materiały: o Lechu Wałęsie oraz o zapowiedzianej przez gabinet Donalda Tuska reprywatyzacji. Pierwszy poszedł, chociaż Rak wbrew Lisowej wyciął z niego jedno zdanie, drugi – nie poszedł, bo Lis wbrew Rakowi go zablokowała.

– To musiało zakończyć się awanturą –
mówią dziennikarze „Wiadomości”.

W pierwszym materiale była mowa o opublikowanym przez miesięcznik „Focus” nowym dokumencie odnalezionym w IPN. SB oceniała w nim w lipcu 1974 r., że Wałęsa „był dla bezpieki niewygodny i niebezpieczny”. Materiał kończył się słowami: „Nie ma jednak wątpliwości, że po ujawnionym dziś dokumencie teza, że Lech Wałęsa mógł współpracować z SB, będzie trudniejsza do udowodnienia”.

Tuż przed 19.30 to zdanie z materiału zniknęło. Z naszych informacji wynika, że to Rak je usunął, bo „naruszało zasady dziennikarskiego obiektywizmu”. Gdy Hanna Lis się zorientowała, że w materiale nie ma tego zdania, sama wygłosiła komentarz: „Ujawniony dziś dokument czyni tezę, że Wałęsa był agentem bezpieki, dość trudną do udowodnienia”. Rak był wściekły.

Drugi materiał przygotował Piotr Czyszkowski (znany z „Misji specjalnej”) oraz Krzysztof Galimski (wcześniej pracownik biura prasowego w Ministerstwie Sprawiedliwości u Zbigniewa Ziobry). Teza – premier Donald Tusk oszukał Polaków, że będzie reprywatyzacja. Były wypowiedzi właścicieli kamienic i samego Tuska.

Z naszych informacji wynika, że Hanna Lis nie zgodziła się na emisję tego materiału w takiej formie, bo według niej był nierzetelny, np. wypowiedź Tuska została zmanipulowana. Rak postanowił, że materiał się ukaże i to niezmieniony.

A jednak to Lis postawiła na swoim: materiał nie ukazał się ani w poniedziałek, ani we wtorek.

Jak powiedzieli nam reporterzy „Wiadomości”, we wtorek wieczorem, po głównym wydaniu dziennika, zdenerwowany Rak miał powiedzieć Hannie Lis, że utracił do niej zaufanie.

Gdy i wczoraj odmówiła wyemitowania tego materiału, doszło do kłótni. Rak podjął decyzję – materiał o reprywatyzacji ukaże się w środę! I się ukazał.

Hanna Lis nie wahała się długo – na kilka godzin przed głównym wydaniem „Wiadomości” powiedziała, że dziennika nie poprowadzi. Wieczorem w TVP nieoficjalnie mówiło się, że telewizja zerwała kontrakt z Lis.

Mój komentarz był już we wstępie. Tu dodałbym, że człowiek, który zastąpił Lisową, postąpił w sposób budzący bardzo duże wątpliwości. Ma prawo mieć inne poglądy niż ona; ale tu chodzi o solidarność profesjonalną. Dawno, dawno temu temu w kodeksie dziennikarskim był zapis: kto podejmuje się pracy za zapłatę mniejszą od kolegi, albo bierze pracę za kolegę, który jej odmówił ze względów profesjonalnych – podlega usunięciu z szeregów dziennikarzy. Innymi słowy: łamistrajk.

Reklamy

6 uwag do wpisu “Pani Hanno: chylę czoła!

  1. jakoś nie wiem dlaczego, ale nie do końca wierzę w czystość intencji. Świadomi realiów dziennikarze idą pracować do państwowej TV zarządzanej przez PiS, a to wróży tylko kłopoty. Albo więc mają misję do wypełnienia, albo – tylko kasa się liczy. Tertium non datur

    Lubię to

  2. Może mam nieuzasadnioną słabość do obojga Lisów, ale uważam ich decyzję o podjęciu współpracy z TVP za uzasadnioną. Można ją rozumieć tak: wiemy, iż jesteśmy tak dobrzy zawodowo i intelektualnie, że nikt nam niczego nie jest w stanie narzucić: myślimy, co chcemy, robimy – co nam się podoba; walkę z nami można tylko przegrać (bo jeśli się nas wywali, to się przegra tym bardziej…). W tej sytuacji TVP jest dla nas wyłącznie tubą do upowszechniania naszych poglądów i opinii, wyłącznie obojętnym ideowo środkiem czysto technicznym. Dlatego oczywiście, że jest to potężne narzędzie powszechne; skorzystanie z narzędzia niepowszechnego – np. „Gazety Polskiej” czy „Naszego Dziennika” albo (tfu!) Telewizji Trwam – byłoby wyborem ideologicznym i wzmocnieniem tego narzędzia; eo ipso jest niedopuszczalne.

    Lubię to

  3. Wygląda na to, że tyłem ustawiający się do rzeczywistości, do gatunku (astacus astacus) nie należy. Jeśli składa się w 100% z wazeliny nie dziwota. To raczej rak błotny, któremu odpowiada mętna woda.
    Pani Lisowej wystawiłbym laurkę tylko za urodę. Sądząc po jej wojnie podjazdowej (wraz z mężem) o dostęp do publicznego błota Pontona oraz zaprezentowanej postawie w przepychance z Rakiem, folwark PiS-owski powinna omijać w gaz masce. Jest inaczej.
    Szkoda urodę niszczyć wyziewami bagna.

    Lubię to

  4. Muszę przyznać, że gdy wczoraj o tym przeczytałem to nabrałem wielkiego szacunku do p. Hanny. Co tu dużo mówić, brawo.
    Nie mam okazji oglądać jej w tv, teraz dosłownie tego żałuję.

    Lubię to

  5. Panie Bogdanie,
    a moim zdaniem tu nie chodzi nawet o kodeksy (pisane i niepisane), ani o poglądy, lecz o zwykłą rzetelność i dobre imię. Jeśli ów dziennikarz postanowił tym zaryzykować, to jego sprawa. Brakuje u nas ostatnio prawdziwych dziennikarzy…
    A co do Pani Hanny Lis – moim zdaniem kolejny raz pokazała, że ma klasę.

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.