Przemilczanie i „czarny PR” jako metody sterowania społeczeństwem

Wyobraźcie sobie taką sytuację: w centrum Warszawy, w znanym i ogólnie dostępnym miejscu zbiera się około 500 osób. Mówią o sprawach publicznych, są wśród nich postaci z pierwszych stron gazet; może niekoniecznie z wydań ostatniego tygodnia, ale zawsze. Prasa, radio i stacje telewizyjne są zawiadomione; skutecznie, o czym świadczy obecność na sali co najmniej pięciu ekip. W toku zgromadzenia padają sformułowania ostre i kontrowersyjne; niektóre z nich są w dodatku bardzo zabawne, inne – gorzkie. No i… nic. Kicha z grochem, w ciągu paru godzin żadnego echa w mediach ani Internecie. Przemilczano.Chodzi o krajowe zgromadzenie wyborcze Polskiej Lewicy, ugrupowania utworzonego przez Leszka Millera i liczącego już dziś w skali kraju około 1000 ludzi, na którym opublikowano program partii i wybrano władze. Ten program jest całkiem ciekawy i zasadniczo różny od programów innych grup lewicy. Owa Polska Lewica rozwija się bez hałasu, ale szybko: pięć miesięcy temu zajęło się tym dosłownie kilka osób. Uczestniczyłem w tym zgromadzeniu jako zaproszony obserwator i – nie ukrywam – sympatyk Millera, którego poglądy i (co nie najmniej ważne) inteligencja i poczucie humoru bardzo mi odpowiadają. To było wydarzenie, z którego za kilka lat może wyniknąć coś bardzo ważnego; wierzcie

Chyba – bez względu na sympatie czy antypatie polityczne albo osobiste – jest to temat dla mediów? Chyba coś takiego trzeba odnotować, choćby i krytycznie?

Okazuje się, że nie. Jakby się Urbański z Walterem i Solorzem umówili ze wszystkimi portalami internetowymi. Nie jestem zwolennikiem żadnych spiskowych teorii dziejów, wręcz przeciwnie. Ale oczy mi się szeroko otwierają ze zdumienia. Nie pojmuję. Przemilczano. Metoda?

Inna metoda, której obiektem jest także sam Miller, ale również facet, którego nigdy w życiu nie nazwałbym bohaterem mojego romansu, choć nie mam do niego także bynajmniej stosunku wrogiego: Donald Tusk. A owa metoda, to „czarny PR”, niegdyś zwany po prostu obsrywaniem. PiS się ewidentnie umówił (zapewne nie tyle umówił, co karnie wysłuchuje rad swoich „spin doktorów”) i przy każdej okazji wszyscy jego przedstawiciele zarzucają Tuskowi lenistwo, nieróbstwo, spanie do południa…

Wydawałoby się: idiotyzm tak oczywisty, że zęby bolą. Wydawałoby się, że prostackie i prymitywne tokowania pani „bynajmniej” Kępy, oczywistej prowincjonalnej drobnomieszczańskiej ćwierćinteligentki, czy półinteligentów w rodzaju Gosiewskiego albo Brudzińskiego – nikomu do szarych komórek trafić nie mogą. Wydawałoby się, że kretyńskie i nietaktowne uwagi na temat odznaczenia Tuska orderem „Słońca Peru” znikną z łam gazet i eteru radiowego co najmniej tak samo szybko, jak się pojawiły – a tu znów: kicha z grochem. Brednie o Tusku powtarza z przekonaniem osoba, którą lubię, cenię i szanuję jej inteligencję (mniejsza o to, kto); chamskie i obraźliwe dla Peruwiańczyków uwagi pojawiają się w ustach wcale nie dwudziestoletniego i zupełnie niegłupiego radiowca tuż po prośbie Tuska, by sobie dać z tym spokój – i po przekonującym stwierdzeniu, że pewno też nie bylibyśmy zachwyceni, gdyby peruwiańska prasa napisała, że Order Orła Białego jest zrobiony z piór, wyrwanych z tyłka takiemu dużemu europejskiemu ptaszysku…

Wrócę jeszcze do Millera. Faciowie od czarnego PR zrobili z niego uosobienie postpezetpeerowskiego betonu i Grupy Trzymającej Władzę. Widziałem z bardzo bliska nie tylko post- ale i wręcz PZPR-owski beton; zapewniam, że Miller z tą kategorią ludzi nie tylko nie ma nic, ale to nic wspólnego – ale jest dla nich wrogiem. O GTW to już i mówić mi się nie chce, bo to intryga szyta zbyt grubymi nićmi (intryga, uknuta zresztą – w moim głębokim przekonaniu – w kręgach wcale niekoniecznie tylko prawicowych…) i całkowicie – zdałoby się – skompromitowana wyrokami sądowymi. No i co? Przyssało się. Przylgnęło.

Nie rwę szat z tego powodu, żeby była jasność. Stwierdzam fakt, po prostu. Tylko ubolewam, że za chwilę te dwa sposoby uprawiania polityki – przemilczanie i czarny PR – zdominują zapewne nasze życie. A jeśli tak, to najwięcej powie to o polskim społeczeństwie, któremu z tak dziecinną łatwością robi się wodę z mózgu.

Reklamy

14 uwag do wpisu “Przemilczanie i „czarny PR” jako metody sterowania społeczeństwem

  1. @che: W przypadku senatora wystarcza pomówienie? Albo proszę podać szczegóły, ewentualnie prawdziwe, jeśli takie są, jakieś źródła, etc. Gdyby zastosować Pańską metodę, to pp. były premier i obecny prezydent powinni wisieć w zamrażarce do wyjaśnienia „Telegrafu”, czyż nie?

    Lubię to

  2. Co do Cimoszewicza zaś: był może jakiś wyrok, proces? Czyżbym nie dostrzegł?

    a ja Panu przypominam, żyjemy w demokracji i tu w kontroli osób u władzy (CIMOSZEWICZ jest senatorem) obowiązują troche inne kryteria niż czekanie na wyrok

    a Pan znów wyjeżdża z jakimś totalniackim tanim zabiegiem propagandowym

    Lubię to

Możliwość komentowania jest wyłączona.