W sprawie piłki kopanej

Nie powiem, żebym był fanem futbolu. Prawdę mówiąc, gra ta nudzi mnie śmiertelnie. Jedenastu wyrośniętych facetów, w większości z ilorazem inteligencji sporo poniżej 100, za to zarabiających indywidualnie tyle, co mieszkańcy sporego miasteczka do spółki, uwijających się wokół wypełnionego powietrzem kawałka skóry… Nie, to nie tylko nudzi: to wręcz irytuje. No i – jak się okazuje – ci faceci in corpore kantują widzów, załatwiają wyniki meczów metodą „weź i daj”; słowem robią ze sportu cyrk. Myślę, że nic dziwnego, iż pierwszym moim pomysłem po ujawnieniu ostatnich przekrętów było: a rozwiązać to wszystko w cholerę, wywalić oszustów z ciepłych posad – niech idą ulice zamiatać albo seksualnie obsługiwać bogate starsze panie – ligę rozwiązać i wyłączyć kraj na jakieś 10-15 lat z jakichkolwiek rozgrywek międzynarodowych; dodatkową korzyścią będzie upadek kibolstwa (na które – całkiem odrębnie – też mam pomysł: wydać im zamiast jakichś tam „zakazów stadionowych”… broń ostrą: po dwóch sezonach nie będzie problemu…).
No, ale nadeszła chwila refleksji; nie będę ukrywał, że po rozmowie z pewnym bliskim mi młodym człowiekiem, który zauważył bystrze, że o nadużyciach i przekrętach w futbolu wszyscy doskonale wiedzą. I – podobnie jak w wypadku wrestlingu, w którym już nawet najgłupsza kuchta z łatwością zauważy, że tam nie ma mowy o żadnej walce, bo wszystko jest wręcz wyreżyserowane – wszyscy się z tą sytuacją godzą. Bo chodzi – mówił cynicznie ów młody człowiek – nie o żaden sport, tylko o widowisko, o show. I to widowisko, którego organizacja daje setkom ludzi niesamowite zarobki. Sport – powiedział mój rozmówca – to jest wtedy, gdy Donaldinho kopie piłę ze swoimi ministrami; albo gdy chłopaki z trzeciej „B” rzucają sobie do kosza na szkolnym boisku; wszędzie indziej to jest cyrk, ustawka, reżyseria i tak dalej; słowem – komercja. Naród zaś to lubi, akceptuje i opłaca – podobnie, jak opłaca i lubi panią Mandarynę, udającą za pomocą playbacku, że śpiewa. Więc wszystko jest OK.
Ze smutkiem przyznaję rację. Tak jest, nie ma co rozwiązywać, pakować do mamra oszustów i takie tam. Jak z pluskwami – jedyne na nie lekarstwo, to polubić.
Tyle, że to nie ja.

Advertisements

4 thoughts on “W sprawie piłki kopanej

  1. Rozumiem, że nie lubi pan piłki nożnej. Nie każdy ją lubi. Ale tym wpisem wykazał pan pewna ignorancję.
    Na piłkę nożną można spojrzeć tak jak pan to uczynił:

    Jedenastu wyrośniętych facetów, w większości z ilorazem inteligencji sporo poniżej 100, za to zarabiających indywidualnie tyle, co mieszkańcy sporego miasteczka do spółki, uwijających się wokół wypełnionego powietrzem kawałka skóry…

    ale można i tak:
    jedenastu facetów biega za piłką w określonym kierunku. Nie biegną „kupą”, gęsiego czy wszyscy naraz. Każdy z nich ma wyznaczona pozycję oraz sektor po którym biega 😉 Przyjmuje piłek na rożne (techniczne) sposoby i tak ją również ogrywa. Mamy zagrania klepką, z woleja, półobrotu, wyskoku, główka… etc…
    piłkarze ci, lepiej lub gorzej realizują założenia taktyczne. Muszą wyprzedzać akcje przeciwnika ( a wiec myśleć do przodu) czasami trzech z nich lub czterech musi jednocześnie (synchronizacja) zrobić krok do przodu by „spalić” przeciwnika. Etc.. itp….
    zgodzę się z opinią, iż jest to widowisko związane z ogromną „kasą” tak to już jest, patrz np. lekkoatletyka.
    Natomiast nie mam już zgody na stwierdzenia typu:

    I – podobnie jak w wypadku wrestlingu, w którym już nawet najgłupsza kuchta z łatwością zauważy, że tam nie ma mowy o żadnej walce, bo wszystko jest wręcz wyreżyserowane – wszyscy się z tą sytuacją godzą

    To, że w Polsce (jak zwykle) promowana była korupcja (nie tylko w piłce nożnej) nie może dyskwalifikować tego SPORTU całkowicie.
    wspomniałem o tym w swoim wpisie Orange ekstraklasa
    Pozdrawiam.

  2. Tyle że bez piłki to byłby zwykły bandytyzm, z którym można sobie radzić metodami bardziej bezpośrednimi. Poza tym bez piłki bandytów nie popierałaby instytucja w stylu PZPN, która tak mocno kibolstwo zwalcza, że aż efektów nie widać…

  3. Piłka nożna sprawia mi pewną ‚wizualną’ satysfakcję. I tyle.

    Co do kibolstwa — nie zgadzam się. Piłka, czy inne sporty, są tylko pretekstem. Niczym więcej. Jeśli jej zabraknie, to znajdzie się inny pretekst.

  4. Poniekąd mogę się z kolegą zgodzić, ale tylko poniekąd.
    Piłka jest okrągła i widać na niej każdy kant, ale jest to zaspokojenie odwiecznej potrzeby igrzysk. I nie pastwmy się nad polską ligą, bo gdy spojrzymy na rozpoczynającą się niedługo olimpiadę znowu będziemy mieli doping. A kolarstwo, a choćby skoki narciarskie w których co rok zmieniają się reguły i promują innych zawodników aby nasz biedny Adaś nie mógł wygrywać. 🙂

    Świat w ogóle jest pełen świństwa, kłamstwa, chamstwa, obłudy, morderstw, wojen, oszustw i nierządu. Wszystkim tym kieruje wszechobecna propaganda.

    Idąc Twoim tropem rozwiążmy świat. Ja go nie akceptuje.

    Jestem i będę kibicem. Sam uprawiałem sport i będę uprawiał. Podziwiam tych którzy potrafią więcej ode mnie. Nie tylko na boisku ale również w życiu codziennym i pracy. I na codziennie spotyka mnie cały ten chłam.

    Nie przestanę interesować się sportem, najwyżej będę chodził na IV ligę albo mecze młodzików.

    To z czym chcę walczyć to ze sponsoringiem przez firmy bukmacherskie takie jak bwin. To oni psują do końca sport. Nie piłka jest zła i nie świat zły.
    tylko ludzie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.