W kwestii cnót chrześcijańskich w aspekcie stanu wojennego

Nadeszła dziś wiadomość, która mnie mocno usatysfakcjonowała i trochę ubawiła. Usatysfakcjonowała – bo po raz kolejny okazało się, że „są jeszcze sędziowie w Berlinie” („Es gibt noch Richter in Berlin”; słowa, w 1778 wypowiedziane do Fryderyka II przez mistrza młynarskiego Arnolda, oburzonego bezprawną decyzją króla, nakazującą zamknąć jego wiatrak, bo ponoć zbyt hałasował; to wyjaśnienie dla tych, którzy nie wiedzieli – erudytów przepraszam). A ubawiła, bo okazało się, że ci sędziowie mają jeszcze subtelne i wielce inteligentne poczucie humoru.

Do rzeczy jednak. Zapadł wyrok – dla porządku: jeszcze nieprawomocny – w sprawie przeciw „autorom stanu wojennego” (swoją drogą: kretynizm tego określenia jest równie porażający, jak nazywanie zdobywcy gola w meczu piłkarskim „autorem bramki”; warto by było, żeby młode kretyniątka dziennikarskie wbiły sobie w wyżelowane łebki, że autorem można być tylko jakiegoś dzieła – sztuki, literackiego, naukowego…).

Sąd – pisał dziś tygodnik „Wprost” – zwrócił IPN akt oskarżenia za stan wojenny z 1981 r. wobec m.in. Wojciecha Jaruzelskiego, Czesława Kiszczaka i Stanisława Kani. Niektórzy obawiają się, że nigdy nie staną już oni przed sądem. Według lewicy, decyzja sądu pomoże w ustaleniu prawdy historycznej. IPN zapowiada odwołanie.

Na wniosek obrony, m.in. Jaruzelskiego i Kani, Sąd Okręgowy w Warszawie zwrócił w środę sprawę katowickiemu pionowi śledczemu IPN, by uzupełnił „istotne braki” śledztwa.

Jeśli sąd wyższej instancji utrzymałby tę decyzję, oznaczałoby to trudną do określenia zwłokę w rozpoczęciu procesu – IPN ma bowiem przeprowadzić wiele nowych czynności śledczych. I tak mocą decyzji sądu IPN ma powołać zespół biegłych historyków do oceny sytuacji Polski w latach 1980-1981 i realności groźby interwencji ZSRR; zwrócić się do zagranicznych archiwów o dokumenty oraz przesłuchać nowych świadków.

Chodzi m.in. o Lecha Wałęsę, ówczesnych – sekretarza KC KPZR Michaiła Gorbaczowa, premier Wlk. Brytanii Margaret Thatcher, kanclerza Niemiec Helmuta Schmidta i doradców prezydentów USA – Zbigniewa Brzezińskiego i Richarda Pipesa; sekretarza stanu USA Alexandra Haiga, szefa sztabu sił zbrojnych Układu Warszawskiego Anatolija Gribkowa, Mieczysława Rakowskiego, Stanisława Cioska, Zbigniewa Messnera, Bronisława Geremka i Tadeusza Mazowieckiego.

Konieczność powołania zespołu biegłych sędzia uzasadniła tym, że opinie biegłych z akt sprawy są niepełne, nieaktualne i sprzeczne ze sobą. Świadkowie mają mówić zaś nie tylko o swej wiedzy o sprawie, ale mogą też być źródłem innych dowodów.

Prokurator IPN Piotr Piątek, który wnosił o oddalenie wniosków obrony i wyznaczenie terminu procesu, zapowiedział złożenie zażalenia na postanowienie sądu.

Stanisław Kania wyraził zadowolenie z decyzji, bo „sądowa droga do prawdy o stanie wojennym została otwarta”. Generał Jaruzelski nie udzielił komentarza dziennikarzom.

IPN skierował do sądu akt oskarżenia bez profesjonalnie przygotowanego materiału dowodowego – powiedział PAP mec. Marek Małecki, obrońca oskarżonego w tym procesie gen. Floriana Siwickiego, b. szefa Sztabu Generalnego WP. Jego zdaniem, próba sądzenia na takim materiale była niemożliwa.

Lech Wałęsa uważa, że decyzja sądu podyktowana jest potrzebą wyjaśnienia wszystkich okoliczności 13 grudnia 1981 r. Sąd zauważa, że nadchodzi czas rozliczenia tego całego okresu (…) Sąd prawdopodobnie chce zrobić ruch poważniejszy: rozliczyć i zamknąć tamten okres wiedząc, że Polska nie była do końca wolna – powiedział b. prezydent.

Mieczysław Rakowski jest przekonany, że decyzja sądu o konieczności przesłuchania m.in. Gorbaczowa, Thatcher, Schmidta i Brzezińskiego jest słuszna i możliwa do wykonania.

Wicemarszałek Sejmu i opozycjonista z PRL Stefan Niesiołowski (PO) zgadza się z decyzją sądu, która pokazuje jednak, że „sąd najwyraźniej nie ma ochoty” zajmować się sprawą.

Zdaniem posła PiS Jacka Kurskiego, decyzja sądu wpisuje się w „klimat ogólnego wybaczenia”. „Zdecydowanie popieramy tutaj działania IPN” – zaznaczył.

Według polityków Lewicy, decyzja sądu pomoże w ustaleniu prawdy historycznej. Prokuratorzy IPN są sami sobie winni. My wierzymy, że gen. Jaruzelskiego powinna osądzić historia, a nie prawicowi historycy z IPN – mówił rzecznik SLD Tomasz Kalita.

W ocenie historyka czasów PRL Antoniego Dudka, decyzja powoduje, że proces prawdopodobnie nigdy się nie rozpocznie. Jest wysoce prawdopodobne, że z uwagi na upływ czasu i wiek ludzi, którzy temu postępowaniu podlegają, proces nigdy się nie zacznie, bo kolejni oskarżeni będą odchodzili z tego świata – dodał.

W kwietniu 2007 r. pion śledczy IPN w Katowicach skierował do sądu akt wobec w sumie dziewięciu osób – członków utworzonej w nocy z 12 na 13 grudnia 1981 r. tzw. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego (WRON) oraz Rady Państwa PRL (która formalnie wprowadziła stan wojenny i wydała odpowiednie dekrety). Zarzuty dotyczą m.in. kierowania i udziału w „związku przestępczym (chodzi o WRON – PAP) o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw”.

Główni oskarżeni to 84-letni gen. Jaruzelski – ówczesny I sekretarz PZPR, premier PRL i szef MON, a także szef WRON, 82- letni gen. Kiszczak – członek WRON i ówczesny szef MSW oraz 80- letni Kania, były już wtedy I sekretarz KC PZPR. Oskarżeni nie przyznają się do zarzutów; w IPN odmówili składania wyjaśnień.

Wojciech Jaruzelski jest oskarżony o kierowanie „związkiem przestępczym o charakterze zbrojnym, mającym na celu popełnianie przestępstw” (czyli WRON) – za co grozi do 10 lat więzienia. Drugi zarzut to podżeganie Rady Państwa do przekroczenia uprawnień przez uchwalenie w czasie sesji Sejmu PRL i wbrew konstytucji dekretów o stanie wojennym.

W 2006 r., gdy IPN stawiał mu zarzuty, Jaruzelski odrzucał je i mówił, że liczy, iż „niezawisły sąd będzie potrafił ocenić bolesną prawdę”. Dodał, że jeśli dojdzie do procesu, będzie to „sąd moralny” nad „tymi w mundurach i bez mundurów” oraz z „milionami, którzy poparli stan wojenny”.

W kwestii poczucia humoru: to żądanie przesłuchania Margaret Tchatcher (która jak wiadomo ma zaawansowanego Alzheimera…) i paru innych zagranicznych prominentów – to rozkosz dla mojego zdegenerowanego umysłu. Sądowi rzecz prosta nie wypadało dokładnie określić miejsca, w które powinien go pocałować IPN in corpore, ani też sprecyzować swojej opinii o poziomie intelektualnym tego szacownego gremium. Więc wyraził swoje zdanie przez omówienie; sapienti sat. Już widzę panów Dudka czy Żaryna albo śliczniutkiego Kurtykę jak dukają w kiepskiej angielszczyźnie pytania do JE Ola Haiga…

Wiem, wiem – zagalopowałem się. Inni aktywiści pełnią w IPN funkcje prokuratorskie „rzuceni na ten odcinek przez partię”, a poza tym za cwane to wróbelki, by się tak łatwo wystawić na sztych. Ale co: nie wolno pomarzyć?

Chcę jeszcze tylko PT Czytelnikom zwrócić uwagę na znamienną wypowiedź nieocenionego Jacka Kurskiego. „Klimat ogólnego wybaczenia” jest, wedle niego, najzupełniej sprzeczny z ideologią arcychrześcijańskiego ugrupowania, do którego ten dżentelmen należy. Niejaki Chrystus i jego nauczanie o miłosierdziu to zapewne lewackie majaczenia permisywistów w tym kontekście; czyż nie tak?

Reklamy

8 myśli na temat “W kwestii cnót chrześcijańskich w aspekcie stanu wojennego

  1. >>> czy ktokolwiek czepia się Piłsudskiego

    To zwycięzcy piszą historię :). W wolnej Polsce (czytaj po 1989 roku) wykładnią w podręcznikach do historii jest, że przewrót Majowy legioniści zorganizowali z troski o stan państwa, który rzeczywiście był marniutki

    Polubienie

  2. Zdaje się że „niejaki” Chrystus i jego nauczanie to coś więcej niż tylko nauczanie o miłosierdziu. Takich kupców ze świątyni ów Chrystus bez wahania wywalił. Czy był to czyn Jego miłosierdzia?

    A i nie wybaczał wszystkim równo jak leci, o nie.

    Polubienie

  3. To nie był gol… to było istne dzieło sztuki (stąd i autor 🙂 A jeśli chodzi o stan wojenny, to cóż, jak to mówią, wybaczyć można, zapomnieć nie wolno. Oczywiście manewr sądu to, jak mówią u nas w firmie, wyautowanie sprawy na dobre. A przecież stan wojenny było to draństwo nie lada tak jak draństwem był cały komunizm.

    Polubienie

  4. po ch…. sąd się tym zajmuje po tylu latach? to jakby robić norymbergę w 1965 r. potrzeba osądzenia tych kolesi ale nie ta forma, bo robi się śmiesznie.

    Polubienie

  5. @analog: Racja. Wpis nie był precyzyjny. Ale moja uwaga w sprawie „autorów” dotyczyła nie prawa, lecz języka. W każdym razie: bum! Uderzam się w piersi.
    @milosti: Nie neguję potrzeby badania historii najnowszej przez nikogo. Neguję potrzebę publikacji wyników tych badań; na przykład, do upłynięcia 50 lat od śmierci osoby „badanej”. Chyba, że prawo stanowi inaczej: przyjmuję do wiadomości, że publika ma znać policyjne dane dotyczące kandydatów na najwyższe stanowiska w państwie – ale już to, czy jakiś Kowalski był TW 40 lat temu, czy nie – nie powinno być w ogóle omawiane. Zwracam uwagę, że nawet zabójstwo się po 25 latach przedawnia, co dopiero działanie, które w momencie jego wykonywania było legalne! A przy okazji a propos stanowiska, zajętego przez sąd: jeden z bardzo wybitnych prawników zwrócił dziś uwagę na taki drobiazg: uznanie stanu woejnnego za nielegalny spowodowałoby automatyczne unieważnienie tysięcy przepisów i niewyobrażalny chaos ustawodawczy; więc – powiada ów prawnik – bardzo dobrze, że sąd zgrabnie się mignął od zajmowania stanowiska. I jeszcze przy okazji: czy ktokolwiek czepia się Piłsudskiego lub jego antagonisty – Witosa, że w trakcie zamachu majowego zginęło ponad 400 osób? Albo że zamach był nielegalny?

    Polubienie

  6. Mógłby Pan się zdecydować, bo dostrzegam w Pana publicystyce jakąś sprzeczność. Z jednej strony neguje potrzebę badania historii najnowszej przez „aktywistów partyjnych z IPNu”, z drugiej ma satysfakcję, kiedy NIEZAWISŁY sąd ucieka od tej odpowiedzialności (umówmy się, wyrok byłby pewną interpretacją danych zawartych w dokumentach, zeznań świadków itp.). Więc co należy zrobić z tym fantem? Spalić wszystko, zapomnieć, nie oglądać się na przeszłość? A może ponownie pogrążyć się badaniach nad okresem do 1918 roku, przez 50 lat prlu „zlustrowanym” na wszystkie możliwe sposoby?

    Polubienie

  7. Szanowny Panie!
    skoroś Pan taki korektor, to: nie zapadł wyrok, tylko sąd wydał postanowienie o zwróceniu akt do prokuratury celem ich uzupełnienia.

    warto by było, żeby stare kretyniątka internetowe wbiły sobie w łyse łebki, że wyrok może tylko zapasć po rozpoznaniu sprawy przed sądem, a przewód w tej sprawie nie został otwarty

    pozdrawiam życzliwie

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.