Inwazja jąkałów

Ten wpis będzie – uprzedzam – bardzo „niepoprawny politycznie”. Chodzi mi o zjawisko, które jest w mediach elektronicznych (nawet tych przeze mnie dosyć lubianych) coraz częstsze – i coraz bardziej dla mnie irytujące. Otóż obserwuję prawdziwą inwazję komentatorów i uczestników dyskusji studyjnych z niebywale wyraźnymi, graniczącymi z inwalidztwem, usterkami dykcji. Po prostu, to są pieprzone jąkały; i już nie chodzi nawet o samo „ykanie” (yyyy… eee… więc… yyy… powiem tak… eeee…), ani mówienie nadmiernie szybkie z powtarzaniem słów (to podobno „intelektualiści”), typu: w tej sprawie-sprawie moim-moim zdaniem-zdaniem-zdaniem… Zalęgły się w radiostacjach autentyczne jąkały; a jedynym jąkałą, którego akceptuję i dla którego robię wyjątek, jest Adam Michnik (choć jego mówienie też jest męczące, ale on nie bierze udziału w tzw. eventach studyjnych). Powiem otwarcie: nawet dla najinteligentniejszego człowieka z wadą wymowy, szczególnie dla jąkały, nie ma miejsca przed mikrofonem, tak jak nie ma miejsca przed kamerą dla tłustego babska z brudem za paznokciami i brakiem przedniej jedynki. Tacy ludzie mogą być pokazywani i nagrywani wyłącznie na zasadzie „bohatera dnia” (coś nadzwyczajnego zrobił, w czymś wziął udział, wyróżnił się jakoś itd.). Nigdy jako komentatorzy, prezenterzy czy tzw. stali uczestnicy. Choćby byli najmądrzejsi i mieli autentycznie coś do powiedzenia – won sprzed mikrofonu, niech się wypowiadają na piśmie! I nie jest to żadna dyskryminacja niepełnosprawnych!

Reklamy

11 uwag do wpisu “Inwazja jąkałów

  1. @student: Jeden lubi ser szwajcarski, drugi jak mu nogi pachną… Pozostaniemy zapewne przy swoich opiniach i to jest moja ostatnia na ten temat wypowiedź: daj wobec tego grać Szekspira jąkałom i każ rolę Julii wykonać bezzębnej krostowatej wiedźmie, zaś rolę Toski w operze powierz Dodzie; albo, jeszcze lepiej Jarosławowi Kaczyńskiemu. Pewno część postmodernistycznych krytyków uzna to za nowatorski eksperyment, ale ja wolę coś takiego nazywać czystym żywym gównem.

    A poważnie: nie jest tak, że wszyscy mogą wszystko i wszystkim wszystko od wszystkich się należy. „Żołądki mamy identyczne”, ale głowy już całkiem nie. Jąkała – jeśli ma coś do powiedzenia – niech to robi na piśmie; chętnie przeczytam. Inaczej treść jego wypowiedzi do mnie w ogóle nie dotrze – i na to się po prostu nie poradzi.

    Dokładnie to samo dotyczy budowania gwiazdy z tzw. prostego człowieka (w tym z wadą wymowy czy widocznym dużym syfem na czole): nie da się; a jeśli publika to kupuje, to tym gorzej dla niej: idioci. Eksperyment Big Brothera – to chyba widać wyraźnie – jest jednorazowym wybrykiem natury i już się skończył. Co prawda, sezon na kurdupli jeszcze tu i ówdzie trwa, ale też się skończy…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.