Odnośnie merytoryki

Dziwny tytuł? Jeśli ci zgrzytnęło, to dobrze. Jeśli zgrzytnęło dwakroć – świetnie, bo w tych dwóch słowach są dwa paskudne błędy językowe; niestety, coraz powszechniejsze. Od czasu do czasu – jak sądzę – warto poświęcić kilka zdań polszczyźnie użytkowej – to znaczy tej stosowanej w sferach polityczno-dziennikarskich. Źle się z nią dzieje.

Zacznijmy od pierwszego słowa. Zauważyłem, że wśród polityków są tylko dwaj, którzy używają go poprawnie: to ministrowie Klich i Ćwiąkalski. Mówi się tak, jak oni, zapamiętajcie: odnośnie do czegoś, nie odnośnie czegoś. Bez tego małego słowa do mamy paskudny błąd językowy!

Pochwaliłem profesora Ćwiąkalskiego – i zaraz muszę go surowo zganić, zresztą podobnie jak posła Kalisza. Otóż, drogi panie ministrze i drogi panie pośle, mówi się rozumiem, a nie rozumię!.

Następny błąd (wszystko to z dzisiejszych i wczorajszych nasłuchów radia i telewizji): panowie dziennikarze, specjalnie sportowi – nie można być faworytem do czegoś (np. faworytem do pierwszego miejsca w turnieju tenisowym); do pierwszego miejsca – lub czegokolwiek – można tylko kandydować. Jak o kimś mówimy, że jest faworytem, to właśnie znaczy to, iż kandyduje gdzieś do czołowej pozycji. Zatem faworyt do pierwszego miejsca to typowe masło maślane! Pomyślcie chwilę: czy powiedzielibyście, że Kubica jest faworytem do drugiego miejsca w Hiszpanii? Przecież – nie! Więc czujecie, że z tym faworytem jest coś „nie tak”, prawda?

Ostatnia sprawa na dziś, to ta tytułowa merytoryka. Co za idiota wymyśliła to nieistniejące słowo? Pleni się ono, szczególnie w wypowiedziach polityków i innych oficjeli, jak kolejny chwast. Ma oznaczać chyba aspekty merytoryczne danego zjawiska – zapewne w odróżnieniu od formalnych, ale jest to skrót myślowy najzupełniej chybiony i niezgodny z duchem języka polskiego. Precz z nim!

Na marginesie: przypomina mi się niesłychana (na szczęście załamana już) kariera kretyńskiego zwrotu w tym temacie. To też był taki ukochany szymelek językowy urzędników i działaczy, który narodził się chyba w drugiej połowie lat sześćdziesiątych, rodowód swój zaś bierze najpewniej z przemówienia jakiegoś ówczesnego bonzy. Tak samo jak owa nieszczęsna merytoryka zwrot ten miał zapewne – w mniej lub bardziej świadomym mniemaniu używającego – podkreślać jego przynależność do grupy ludzi ważnych i wykształconych; tymczasem dyskwalifikował go z miejsca jako głupawego biurokratę…

Advertisements

11 thoughts on “Odnośnie merytoryki

  1. Czy forma odnośnie do jest poprawna?
    Jest poprawna. Poprawniejsza niż samo odnośnie (np. „Odnośnie tej opinii mam tylko jedną uwagę”), to ostatnie bowiem bywa krytykowane jako kalka składniowa z języka rosyjskiego.

    — Mirosław Bańko, PWN

Możliwość komentowania jest wyłączona.