Zmieniam poetykę

Przyznam, że mi się znudziło jeżdżenie po katoprawicy jak po burej suce. Właściwie nic nowego krytycznego już się nie da napisać, wiemy wszystko: zachowań pani Sowińskiej, madame Kruk, braci K., poczynań intelektualisty Gowina, publicystyki barda Pospieszalskiego i satyr Marcina Wolskiego nie ma sensu komentować, boć wszystko już było, jak mawiał Ben Akiba i komentarze wszelkie po stokroć już napisano. Tak tedy myślę sobie, że wypada zacząć tę hałastrę chwalić; zaprawdę bowiem powiadam wam, nie jest tak, iżby idiota był tylko idiotą, debil debilem, cwaniak – cwaniakiem, a cham – chamem (nikomu oczywiście z uprzednio wymienionych żadnego z tych określeń nie porzypisując…). Najpodlejszy nawet dupkowaty bandzior i najbardziej skretyniały debil ma bowiem swoje plusy ujemne, ale bez wątpienia ma również swoje minusy dodatnie (znów: to nie o kimkolwiek z nazwiska tu wymienionym…). I nimi się własnie będziemy teraz zajmować; w kazdym razie dopóty, dopoki się nam to nie zbrzydzi.

Zaczniemy od słów zachwytu dla Jego Ekscelencji Ministra Michała (prezydenckiego) Kamińskiego, tego o jakieś 130 kg słuszniejszego niż centralno-biurowo-antykorupcyjna (też Kamińska) postury; tego Męża Prawdziwego i Chrześcijanina, niekiedy dla skromności swojej Małą Dziewczynką zwanego. Owóż Jego Ekscelencja wczoraj u wiedźmy Moniki Olejnik w słynnej „Kropce” okazał wielkie zaiste przymioty charakteru, broniąc dzielnie niezwykle Pana Prezydenta przed posądzeniem, że wystąpieniem swoim ostatnim telewizyjnym spierdolił nabożeństwo maksymalnie w ogóle, politykę zaś międzynarodową kraju w szczególności. Pan Prezydent bowiem – wedle Ministra Swego – przez sekundę nawet nie pomyślał, że jego Orędzie Wspaniałe będzie ohydnie zmanipulowane przez niejakiego Kurskiego, którzy przecież zupełnie nie wiadomo skąd się w Pałacu znalazł; pewno wlazł jak dziad po prośbie i żebrał, to mu z łaski dali coś przy magnetowidach i kamerach pomajdrować, a on tak sam z siebie wszystko obrazkami ozdobił – z życzliwości jeno – i do Telewizji to Publicznej zaniósł, nikomu nie pokazując, bo i po co. JE Minister Kamiński jakieś 67 razy zakrzyknąwszy „Pani Moniko, proszę mnie nie przyciskać!” dał Polakom durnowatym do zrozumienia, że Pan Prezydent po prostu nie ma w zwyczaju przeglądać swoich nagrań; listów podpisywanych ani umów pewno też nie czyta, szlachetny taki On i ufny. Wzruszył mnie więc Ekscelencja do łez niemal. A jak jeszcze wspomniałem, jak Ekscelencji musiał przed laty śmierdzieć cenny paltot, przez Lewaków Obrzydliwych jajami zgniłymi obrzucon, gdy Ekscelencja ze Szkaplerzem Świętym do Wielkiego Obrońcy Chrześcijaństwa, niejakiego Pinocheta, samolotem się udawał, by Angolom wstrętnym, którzy  męża owego wrednie jako zbrodniarza zapuszkowali, Odpór dać – to już doprawdy byłem wzruszony.Od dziś więc za fana wielkiego Ekscelencji się będę uważał. A Jacka Kurskiego – zgodnie z sugestią Ekscelencji – z duszy-serca nienawidzieć będę za Krzywdę Wielką, jaką Panu Prezydentowi uczynił. Zresztą… przecież wszystko było jasne: ów Kurski brata ma w ohydzie prasy polskiej, w „Gazecie Wyborczej” judejczyka Michnika. To czegóż się po indywiduum owym spodziewać można było? Tylko co na to wszystko Brat Panaprezydentowy? 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Zmieniam poetykę

  1. Gospodarzu….
    buhahahaha
    dziękuję
    ->tymek
    wiosna nie ma żadnego wpływu
    tzw. „masa krytyczna” zadziałała

    Polubienie

  2. Chyba wiosna wpływa na te zmiane nastawienia… Pan chwali Kaminskiego, Jarosław chwali Donalda za „bojkot” olimpaidy… coś sie dzieje.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.