Meandry naszej cywilizacji

Niemal bez echa przeszła informacja, która – w sumie – zrobiła mi sporą przykrość: kolejny przyzwoity kanał telewizyjny znika z anteny, inny zaś ulega „modyfikacji zgodnej z życzeniami widzów”. Jak podał portal Media2:

W ciągu najbliższych miesięcy czekają nas poważne zmiany w paczce kanałów dokumentalnych Discovery – nową twarz otrzyma kanał Science, z kolei Discovery Civilisation zmieni nazwę. Największa zmiana to likwidacja historycznego kanału Discovery Civilisation, który zostanie zastąpiony dokumentalnym kanałem Discovery World już 18 kwietnia 2008 roku. Zmiana wynika m.in. z przeprowadzonych badań, z których wynika, że według badań Discovery widzowie wolą filmy dokumentalne.To nie jedyne zmiany – czytamy dalej – w kwietniu 2008 roku odświeżony zostanie kanał Discovery Science.

Z kolei witryna Sat4All informuje, że Discovery World zadebiutuje 18 kwietnia zamiast Discovery Civilisation. W ramówce Discovery World mają znaleźć się programy o historii, wojskowości i konfliktach zbrojnych, o kryminalistyce, medycynie sądowej oraz o podróżach. Discovery Civilisation wypadnie z portfela kanałów nadawcy na całym świecie w dniu 18 kwietnia. Discovery Networks tłumaczy swoją decyzję wynikami badań gatunków programowych, które przeprowadziła w zeszłym roku. Wynikało z nich, że widzowie mają spory sentyment do filmów dokumentalnych, które coraz rzadziej można znaleźć na antenie Discovery Channel – sztandarowej stacji z rodziny Discovery.

Mój komentarz: Z nieco podobnych powodów poległ już kanał BBC Prime (w Polsce podobno matoł nie lubi czytać napisów….). Co zaś tyczy się Discovery, to usłyszałem jeszcze gdzieś, że szef całości – który objął stanowisko przychodząc na nie ze szmatławca MTV, co już samo w sobie dowodzi absolutnej choroby umysłowej właścicieli Discovery – twierdzi, że to w ogóle pakiet kanałów dla zgredów, który trzeba koniecznie „odnowić”. Już teraz to ponure indywiduum chwali się, że poprzednio Discovery tłumaczyło na przykład, co to jest i jak działa grawitacja – dziś zaś pokazuje zamiast tego jak spada z wysokości 5 metrów nowy samochód i się rozbija…

Pewno ktoś Panu Dyrektorowi – zapewne jakiś ściągnięty przezeń 15-letni doradca – powiedział w języku Szekspira coś, co po polsku brzmiało by mniej więcej tak: widzisz, qrwa, szefie – jak jest rozpierducha i po ekranie latają i piszczą gołe dupencje, to ja i moje ziomy boki zrywamy; co tam będziemy mówić o jakiejś nauce…

Tak oto sprawdza się raz jeszcze prawo Grishama-Kopernika o wypieraniu lepszej monety przez gorszą. Tak oto wygląda początek procesu „dostosowywania oferty medialnej do potrzeb widza”, czyli wprowadzania par force do sfery mediów zabsolutyzowanego wolnego rynku i kryteriów czysto finansowych; na końcu mamy różne „Gwiazdy walą dupą w lód”, „Doda i inne bez majtek” czy serial typu „P…, p…, a walizki na drugim peronie”. W sumie kupa śmiechu z naciskiem na słowo kupa. „Dla targetu w wieku lat 13-39” – ale: czy aby na pewno dla całego? I czy taki „target” ma jakąkolwiek wyróżniającą cechę wspólną poza dostępem do kasy?

Bardzo poważnie trzeba się zastanowić nad polityką medialną. Coś złego dzieje się w skali globu; co więcej, rodzą się w związku z tym bardzo poważne – wręcz zasadnicze – pytania o rozwój demokracji, wolny rynek i tak dalej. Bez odpowiedzi na te pytania nie tylko kanał Cywilizacja zniknie. Sama cywilizacja podzieli jego los.

Advertisements

10 thoughts on “Meandry naszej cywilizacji

  1. Coś to prawo K-G ma pecha. Dotarłem właśnie do ostatniej Polityki, a tam w artykule Żakowskiego jest… prawo Kopernika-Grahama 🙂
    Nawiasem mówiąc, to drugi z rzędu lapsusik mojego ulubionego skądinąd Żakowskiego. W poprzednim numerze był passus „Polacy budzą się co rano z rządzą rewolucji”.

  2. PAK:
    Owszem, ten projekt jest „ciężki”, ale wyłącznie przez wysoki poziom wyspecjalizowania i wąską tematykę, której inaczej się właściwie nie da przedstawić. Oczywiście można byłoby się zająć beletryzowaniem tych opisów, ale to utrudnia odczytanie danych.
    Natomiast informacje w nim publikowane przeznaczone są nie tylko dla zawodowców, ale też dla amatorów. Docelowo będą tam opublikowane wszystkie „kwity” dotyczące działań polskich jednostek lotniczych na Zachodzie i to będzie przeszukiwalne archiwum, na dodatek dostępne praktycznie dla każdego, a nie tylko osób znających polski.

  3. Wstydzę się za tego Grishama… No i, niestety, marcoos ma wiele racji: faktycznie, te duchy, jasnowidze, UFO i różdżkarze to hańba. Ale to się zaczęło wraz z przyjściem tego żenującego idioty z MTV. Natomiast – kolego Makowski drogi – jeśli to jest EWOLUCJA, to ja ją – pardon – tniutniam oraz pieję (to ostatnie, to cytat z moejgo kuzyna, który – strofowany przez tatę przez kilka minut – odparł „a ja tatusia serdecznie pieję”.

  4. Grubi:
    Właśnie czytałem, że Hindusi rozpoczynając program kosmiczny zaczęli od satelity telekomunikacyjnego, nadającego programy edukacyjne w czterech głównych językach Indii. Bardzo pomogło im to w modernizacji kraju, głównie (na początku) rolnictwa — tym bardziej, że zapewnienie warunków odbioru tej telewizji nawet na najbardziej zapadłej prowincji było priorytetem.

    Mikołaju:
    Pozostaje mi przyklasnąć. Tyle, że to ciężkie jest. Wymaga czasu i przygotowania. Oczywiście — to do przejścia, ale raczej dla zawodowców, a nie amatorów.

  5. Pytanie jest dobre. Ciekawe, jak to wygląda w Chinach i Indiach i czy tam też robią ludziom taką wodę z mózgu jak tu w UE i USA. Większość krajów obawia się tych dwóch azjatyckich potęg, ale czy ktoś analizuje, dlaczego te kraje stały się potęgami?

  6. Jest cała masa lepszych od Discovery stacji, jak choćby genialne Planete czy National Geographic Channel. Nie ma co płakać po Civilisation.

    A co do Discovery Science – nic bym nie miał przeciw i jego likwidacji. Oni tam na poważnie bredzą o UFO, duchach i innych paranojach. I to-to ma „Science” w nazwie… Przynajmniej tak to wygląda, kiedy jestem w pobliżu telewizora i akurat to-to włączę. To ja już wolę gołe d* na lodzie, które przynajmniej są rzeczywistością, a nie urojeniami wariatów. 🙂

  7. Discovery Civilisation to był mój ulubiony kanał de facto. Niedawno przestali puszczać „Wiek wojen” i muszę przyznać, że od tego momentu ramówka tego kanału poważnie straciła na wartości. O ile o wojnach i historii broni dokumenty oglądam z przyjemnością, o tyle jak przez godzinę kopią w ziemi szukając wazonu to już nie jest tak ekscytujące.
    W ogóle ostatnio Discovery leci na łeb na szyję. W podstawowym Discovery puszczają jakieś polityką podszyte programy o wyższości broni i wojsk USA nad resztą świata czy też o bohaterskich akcjach wspaniałych żołnierzy US&A. Każdy chyba wie, że w M16 i kolejnych jego wariacjach awaryjność jest ogromna, a nawet przesypawszy pół pustyni przez poczciwego kałacha dalej można strzelać bez kłopotu.

    Programy w sieci Discovery już od dawna stawały się coraz bardziej kretyńskie. Więcej rozpierduchy i wszystkiego co z tym związane. Chociaż wczoraj widziałem fajny program tamże – „Wojna i cywilizacja” czy jakoś tak, b. przyjemnie się oglądało. Podejrzewam, że mało takich właśnie programów będzie można oglądać po wprowadzeniu zmian.

    Pozostaje wobec tego Discovery Science, ale tam to praktycznie ciągle lecą powtórki i mało co nowego. Cóż powiedzieć jak nie to, że wszyscy dostosowują się do poziomu odbiorców. Niedługo książki będą po 200 złotych, bo 3/4 populacji nie będzie umiało czytać…

  8. otóź to.
    >> Mikołaj
    ma rację.
    (a pan, panie Bogdanie — nie, bo to zwykłe marudzenie jest; i niedostrzeganie Ewolucji.)
    tradycyjne Media – są (coraz bardziej) dla Ydjotów.
    (druk też kiedyś był „dla elity”; a poźniej przyszły Pisma Kobiece…;-))

    …wynalazek Jana Gutenberga (druk) miał wpływ na upowszechnienie zdobyczy kulturalnych…

    (że posłużymy sie serwisem dla… no, serwisem sciaga.pl
    (;-)

  9. Cóż, po prostu robienie programów popularno-naukowych jest ciężkie, mimo że mało kosztowne. Znacznie lepiej podnieść budżet i nakręcić rzucanie się samochodami, bo taki fajny program da się sprzedać do setek odbiorców i nakłady się zwrócą. A że ludzie nic z niego nie wyniosą? Cóż, jakieś koszty muszą być…

    Na szczęście mamy możliwość tworzenia dobrych materiałów w Internecie, gdzie koszt wejścia jest niski, a liczba odbiorców wysoka. Sam od lipca 2007 współfinansuję projekt polegający na przeklepywaniu danych z dokumentów do postaci elektronicznej (http://orb.polishaf.pl), a i od dłuższego czasu planuję kolejny projekt związany z historią lotnictwa. To moja prywatna odpowiedź na żenujący poziom historii w mediach i zalew g… w Internecie.

Możliwość komentowania jest wyłączona.