Tybet i nie tylko

Wyjątkowo zgodna jest tzw. opinia publiczna, czyli – nie używając eufemizmu – środki masowego przekazu w sprawie tzw. zbrodni chińskich w Tybecie. W zasadzie mamy jeden głos (wydawany zresztą we wszystkich mediach przez te same 3-5 osób): oto okrutni Chinole nie pozwalają żyć po swojemu miłemu i spokojnemu nardowi tybetańskiemu.

Może. Może tak jest. Ale każda taka jednomyślność i jednogłośność zapala mi w mózgu rodzaj czerwonego światełka. Stara żydowska mądrość mówi bowiem, że jak ktoś ma 50 procent poparcia – to on może mieć rację; jak ma 70 procent – raczej ma rację; ale jak ma 95% poparcia: uważaj, to jest wielki gwałtownik i rabuśnik…

Więc przy takiej jednomyślności człowiek inteligentny ma obowiązek mieć wątpliwości. A może to nie jest wyłącznie imperialne zniewolenie dumnego narodu, ale walka nowoczesnej cywilizacji z teokratycznym feudalizmem, nie mniej od gnębiciela niedemokratycznym i okrutnym? Więc może jest to kwestia wyboru między jednym złem a drugim; tylko to pierwsze zło strzela – z konieczności? – do rabujących chińskie sklepy, to drugie zaś zło chce stłamsić tych, którzy nie bardzo mają ochotę tak zupełnie bez zastrzeżeń podporządkować się mnichom? A może cała sprawa została wywołana przez ponadnarodowe korporacje, którym solą w oku jest niesamowity interes, jaki bez wątpienia zrobią na olimpiadzie Chińczycy?

Ja wiem: przy takim rozumowaniu agresja ZSRR na Afganistan może być też interpretowana nie jako przejaw wyłącznie rosyjskiego imperializmu, ale jako starcie nowoczesnej cywilizacji już nie z feudalizmem, ale z jakąś wczesnośredniowieczną strukturą, czy nawet skrajnie prymitywną plemienną wspólnotą pierwotną; nie możemy się na to zgodzić, „bo to ruscy”. Ale, ale… co teraz my robimy w tym Afganistanie? Co tam robią kowboje? Czy nie mamy do czynienia z wojną cywilizacji? I, jeśli tak, po której stronie być mamy?

Nie znam odpowiedzi na te pytania, choć niektóre odpowiedzi cisną się na usta; ale może właśnie nim ich udzielimy… pomyślmy? Zimno? Bez emocji?

Reklamy

8 myśli na temat “Tybet i nie tylko

  1. Panie Bogdanie, Chińczycy strzelali. Czy z konieczności? Zapewne tak.
    Ale czy z konieczności wcześniej inwigilowali, aresztowali, torturowali i wykanczali psychicznie?
    Pewnie tak, bo przecież walczyli z ciemnym feudalizmem.

    Ajeśli Tybetańczycy nadal chca ciemnego feudalizmu, to my im uświadomimy, jak bardzo nie chcą. To co Pan tu napisał to sa, niestety, komunały tzw. nie idących za stadem.

    Bardzo sie za siebie wstydzę, ja za stadem idę, w tym przypadku – warto.

    p.s. do x-man66: ma pan nieprawdziwe informacje. Polscy blogerzy jako grupa zorganizowana nigdy nie apelowali do sportowców o bojkot igrzysk. Przeciwnie, na stronie znaduja się nawoływania o umiar i rozsądek w protestach. Ładnie tak rozsiewać plotki?

    Polubienie

  2. Tybetańskie lustro

    […]Obserwuję tą wrzawę z uwagą, ale też z daleko posuniętą rezerwą, wynikającą ze świadomości prostego faktu: historię piszą zwycięzcy… Niestety Tybetańczycy mają pecha[…]

    Polubienie

  3. Przypominam Panie Bogdanie, że 60-70% Polaków chce wprowadzenia w Polsce kary śmierci dla morderców – „raczej mają rację”???
    Pozdrawiam!

    Polubienie

  4. Apel bogerów i dziennikarzy z salonu24 brzmi jak apel hodowców kur i strusi z zagrody48.
    Dlaczego to sportowcy mają wykonywać robotę (za przeproszeniem) blogerów i dziennikarzy z salonu24 ?
    Czyżby zasięg działania blogerów i dziennikarzy z salonu24 ograniczał się li tylko do zwolenników i sympatyków BiDzS24 ?
    Może jednak niech blogerzy i dziennikarze z salonu24 zajmą się swoją robotą czy też hobby a sportowcy niech zajmą się treningami.
    Z tym, że tym drugim będę życzył zajęcia jak najlepszych miejsc na Olimpiadzie a tym pierwszym życzę smacznego jajka (a przy świątecznym śniadaniu niech nie zapomną powiedzieć kilku słów o trudach życia w Tybecie, łamaniu praw człowieka w Chinach, gwarancji bezpieczeństwa dla Polski, definicji „małżeństwa” i kilku innych, nie mniej ważnych sprawach).

    Polubienie

  5. Dziś mnie zniesmaczył Igor Janke w porannym TokFM. Pełnym przejęcia głosem mówił o apelu blogerów i dziennikarzy. Apel oczywiście pochodzi z jego prywatnej platformy Salon 24, a podpisało go raptem 10 osób. Śmierdziało mi to prywatą, zwłaszcza że apel jest kierowany do sportowców i jest idiotyczny — otóż mieliby oni przy każdej konferencji prasowej powtarzać coś o wolności słowa i łamaniu praw człowieka. Najwyraźniej ktoś zapomniał, że takie wyskoki mają sens w języku angielskim, którego nie trzeba przekładać podczas takiej konferencji prasowej.
    Wisienką na torcie jest nazwanie Pospieszalskiego per dziennikarz…

    Znacznie więcej sensu ma dzisiejszy apel Wyborczej, skierowany do szeroko pojętych władz partyjnych i państwowych i wytykający im milczenie.

    Polubienie

  6. Tak daleko może bym nie szedł… Ale też mnie irytuje ta jednomyślność mediów, tym bardziej, że pamiętam jak zniekształcony obraz rzeczywistości przekazuje opozycja na emigracji (i ze stanu wojennego to pamiętam, i z Iraku, i z byłej Jugosławii). Dlatego już bardziej wierzę władzom chińskim. Nie, że bardzo, albo całkiem — ale właśnie bardziej. I to nawet nie jest sugerowanie winy, czy świadomego kłamstwa, ale mechanizmu plotki, który zastępuje dobrze zebrane i zweryfikowane informacje.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.