PiS traci pole; czy straci wszystko?

Wydaje się, że PiS w związku z Traktatem Lizbońskim postawił wszystko na jedną kartę. Nie widać – przynajmniej dziś – pola do kompromisu. Kryzys widać natomiast gołym okiem. Ale sytuacja jest tym samym nowa – nie tylko z tego względu, że Kaczyńscy & Co wpędzili się po raz pierwszy w całkowitą niemożność manewrowania, ale też dlatego, że opinia publiczna przyjmuje to wszystko bardzo źle. Nawet publicyści do niedawna „pryncypialnie przyjaźni” Małym Braciom zaczynają mieć coraz poważniejsze wątpliwości (czytajcie „Dziennik”, a nawet „Wprost”!) – no i nic dziwnego, bowiem walka przeciw własnym niedawnym sukcesom (a tak przecież PiS przedstawiał kilka miesięcy temu wyniki swoich negocjacji z Unią) jest do tego stopnia dla ludzi niezrozumiała, że nie da się jej obronić przy największej nawet sympatii dla Kartoflanych Braci. Na dobitkę Jarosław Odtrącony walnął ten kompromitujący tekst o internautach – i sam nie widzi, że strzelił sobie już nie w stopę, ale w wątrobę. Na druga dobitkę budzące coraz powszechniejsze oburzenie ekscesy Jerzego Roberta Nowaka, uparcie i idiotycznie tolerowane przez Kościół, który wspiera PiS, a sam ma kłopoty z kryciem kolejnego sutannowego pedofila…

No, zaczyna to dla pisiorów wyglądać niedobrze. Jak się będą upierać, to im Tusk może zrobić brzydki kawał: poda rząd do dymisji i rozwiąże Sejm, ogłaszając kolejne przyspieszone wybory. Przy obecnych nastrojach Platforma lekko weźmie ponad 50% głosów i większość konstytucyjną w Sejmie, jak mi się wydaje. Będzie to oznaczać pełne dorżnięcie watahy – żeby zacytować Radka Sikorskiego. Wprawdzie nie będzie to również dobre dla lewicy, ale jakichś zasadniczych strat w porównaniu z dniem dzisiejszym ona akurat nie poniesie; skoro zaś nie urodził się jeszcze polski Zapatero, to nie ma komu chwilowo działać. Więc dziś nie ma co się martwić; owo dorżnięcie watahy i ostateczny koniec, a w każdym razie nadzwyczaj poważne osłabienie neoendecji i wnuków Dmowskiego samo w sobie jest godne oklasków.

Przy okazji powiem coś, za co niektórzy z bywalców tego bloga zapewne będą chcieli mi zrobić duże kuku: jeśli Tusk – na co się, podkreślam, dziś nie zanosi – jednak się ugnie i pójdzie na najmniejszy choćby kompromis, to zada potworny cios całej Europie i potwierdzi tym samym mniemanie niektórych, że jednym z największych nieszczęść kontynentu był Traktat Wersalski i odzyskanie niepodległości w 1918 roku przez pewien kraj nad Wisłą. Byłaby to i dla Europy i dla tego kraju katastrofa niewyobrażalna.

Reklamy

7 myśli na temat “PiS traci pole; czy straci wszystko?

  1. @cpols Yes, indeed. Uczyłem ludzi na tym wydziale przez roczek. Pod światłym kierownictwem ojca Jacka Żakowskiego… Ach, cóż to były za czasy miłe. Pozdrowienia!

  2. @cpols Yes, indeed. Uczyłem ludzi na tym wydziale przez roczek. Pod światłym kierownictwem ojca Jacka Żakowskiego… Ach, cóż to były za czasy miłe. Pozdrowienia!

  3. strzelił sobie w stopę, strzelił w kolano, strzelił w wątrobę, niechże strzeli sobie między oczy, a kula rykoszetem niech powali brata.

  4. @Makowski
    zgadzam sie z Toba

    Misiu! Uczyles mnie i moja zone matematyki na Elektronice PW? Wtedy to chyba jeszcze Lacznosc byla.

  5. 1. Nie powiedziałbym, że to co powiedział Kaczor o internautach, jest kompromitujące. Jedno z pierwszych, a przynajmniej nielicznych zdań „na luzie” wypowiedzianych przez byłego premiera, w dodatku skażone śladem związku z rzeczywistością, a tu takie oburzenie i narzekanie.

    2. Jeśli platforma zdobędzie ponad 50% głosów, to przecież będzie to dobre dla lewicy.

    3. A jeśli ktoś uważa, że nieszczęściem kontynentu było odzyskanie przez Polskę niepodległości, to jego głosu nie powinniśmy brać pod uwage przy podejmowaniu strategicznych decyzji, czyż nie?

  6. Mam nadzieję, że dojdzie do referendum w sprawie przyjęcia eurokonstytucji, czy jak tam ten gniot się nazywa. Biurokraci z Brukseli czują jeszcze niedosyt w wymyślaniu kolejnych bzdur. Może Polacy dadzą temu odpór i odeślą traktat tam gdzie jego miejsce – na śmietnik historii.

    Co do Dmowskiego (kolejna prowokacja? ;)) to, mógłby Pan Gospodarz coś o historii Polski poczytać (polecam W. Roszkowskiego), bo najwyraźniej zatrzymał się na etapie „Krótkiego kursu WKPb”.

  7. a odczepmy sie od „neoendecji” wreszcie — i od tych wszystkich terminów rodem z początku XX wieku!
    Kartofle – to populistyczne; a więc lewicowe warzywo;
    i obok Dmowskiego (nie przepadam; ale) – to mogły najwyżej leżeć
    (na straganie w dzień targowy…)
    w grupie warzyw IV świeżości.
    w sosie chavezowsko-Leninowskim przyprawione; i z bruxelką.

Możliwość komentowania jest wyłączona.