Mały deszcz

Dwa dni nam TVN24 pompował autoreklamę pod „niesamowitą” muzyczkę: co to nasi wspaniali dziennikarze śledczy ustalili w sprawie słynnej afery w hotelu Marriott! Słabe mam serce, więc niemal zawału już dostawałem czekając na „Teraz my” oraz specjalny reportaż Kittla… i okazało się, że sytuacja dokładnie jak w tym przysłowiu o chmurze i deszczu. To nie był zresztą nawet deszcz; raczej cienki sik. No bo czegośmy byli świadkami? Najpierw w „Teraz My” pan mecenas Piotrowski powiedział „nowinę”, że wierchuszka PiS z Bratem Odsuniętym na czele stanowiła grupę przestępczą… i na tym swoje rewelacje zakończył; potem dowiedzieliśmy się, że pan Kaczmarek znał najprawdopodobniej pana Krauzego (a w każdym razie zapewne masowali sobie to-i-owo w jednym gabinecie), a pan Krauze – pana Leppera. No i co z tego wynika?

Otóż: niestety, dokładnie nic. Pan mecenas mówi to samo od tygodni; tyle tylko, że nie podpiera tego – niestety – żadną sensowną argumentacją. Z wzajemnych znajomości paru panów też gucio wynika; w całej zaś sprawie podejrzane jest jedynie to, że Kaczmarek się tak tej znajomości z Krauzem wypiera. Ale to akurat robił on od samego początku – i od samego początku było to mocno niewiarygodne, więc nowiny Kittla są skonstruowane na zasadzie „Królowa Bona umarła”; tyż mi sensacja. Wszystko jest wręcz oczywiste i naturalne.
Bo w ustroju miłościwie nam panującym byłoby rzeczą niesłychanie dziwną, gdyby wielki kapitał nie miał kontaktów z politykami z pierwszego szeregu ze wszystkich ugrupowań. Bo kapitał wie doskonale, że od tych znajomości w znacznej mierze zależy jego byt i wzrost. Nie to, żeby od razu korupcja i złodziejstwo & kupowanie sobie ministrów celem ozdoby klopa; ale jak jakaś prowincjonalna idyjota zobaczy pana A., B. C. lub X. w towarzystwie Premiera, Prezydenta, Prezesa – to właśnie ta idyjota pójdzie mu na rękę. A od owej idyjoty zależy mnóstwo…

To jest – szanowni państwo – cecha ustroju i małość głupich ludzi, nie wredny charakter jakiegoś pana Krauzego czy Kaczmarka. Więc, tak nawiasem, pozbycie się jednego czy drugiego z przestrzeni publicznej nic nie załatwi: zaraz będą nowi… Taki właśnie jest kapitalizm.

Co – wyjaśniam – wcale nie znaczy, że należy dokonać rewolucji i kapitalistów eksterminować; takie myślenie, to prymitywny dziewiętnastowieczny anarchizm. Niestety jest tak, że sprawny ekonomicznie ustrój – daleko, niestety, bardziej wydajny w tym względzie od socjalizmu – ma swoje niemiłe cechy. Podobnie zresztą z demokracją: ktoś zauważył słusznie, że 80% populacji, to kretyni; kogóż oni więc demokratycznie wybiorą do władz? Rzecz w tym „tylko”, że – jak powiada bodajże wielki Winston Churchill – nikt lepszego systemu rządów nie wymyślił. Może jedynie wszystko to uzasadnia przekonanie, że politycy lepiej by zrobili, trzymając się od kapitału na setki mil. Bo, widzisz brachu, chlupniesz sobie na koszt miliardera „wiskacza” za 1000 USD butelka, albo przyjmiesz dla synka złoty zegareczek – a skończy się rzecz w najlepszym razie smrodem, najgorszym zaś – kryminałem.

Dość jednakowoż teorii. Wróćmy do TVN24. Otóż, panowie kochani: zrobiliście genialnie w bambuko pisuarów w aferce z Renią Beger – i dobrze, Nie musicie – powtarzam – nie musicie mieć takiego scoopa co tydzień. Więcej powiem: jeśli jeszcze ze dwa razy zadmiecie w surmy reklamy, wyjdzie wam zaś zwykły – pardon – pierd, to jesteście załatwieni. Na własne życzenie.

I pamiętaj. 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Mały deszcz

Możliwość komentowania jest wyłączona.