Odrobina optymizmu (jak dla kogo, naturalnie…)

Nienajgorszy ten marcowy poniedziałek. Wiadomości poranne krzepiące: świat jednak nie zidiociał jeszcze do końca. Przede wszystkim, w Hiszpanii wygrał Zapatero, którego lubię – nie tylko z racji jego poglądów, ale bo zadziorny. Okazuje się otóż, że opłaca się lewicowa wyrazistość… Wprawdzie w TOK FM red. Mojkowski (wysoko przeze mnie ceniony za redagowanie „Forum” oraz niesamowitą osobistą wiedzę o sprawach międzynarodowych) nieco się na tego hiszpańskiego socjalistę krzywił, że „podzielił naród” – ale naród chyba był podzielony tak jak u nas; podział tylko został ujawniony i okazało się, że większość jest antyfrankistowska i antyprawicowa. Mała bo mała ta większość – ale jest!
Na dodatek socjaliści wygrali wybory samorządowe we Francji. Niezbyt byłem zachwycony gdy niebrzydka Segolene przegrała z Sarkozym (choć przyznaję: i do niego mam pewną słabość; bardzo ładnie pokazuje, że ma w nosie opinię publiczną w sprawach obyczajowych, co cenię, no i żydowskie pochodzenie prezydenta w antysemickiej co nieco Francji, to rzecz ciesząca!); dziś piękna Royale dała prawicy nieźle popalić.
No i wreszcie Barrack Obama, którego jestem wiernym fanem, nie stracił przewagi z Clintonową. Rzecz jasna, nawet ona jest lepsza niż Republikanie, ale jednak Obama jest w porządku. Jego prawdopodobna wygrana oznaczałaby, że świat będzie za niecały rok zupełnie inny; miło będzie na to popatrzeć, choć paru tradycjonalistów – nie tylko w USA – dostanie pewno zawału…
No i na koniec – wczoraj prawdziwa uczta intelektualna. Dysputa Michnika z Cohn-Benditem na UW – dwukrotnie transmitowana w całości przez TVN24, dziękuję – to absolutne cudo. Cohn-Bendit z przepięknym zawijasem powiedział m. in. – nie wprost, naturalnie – że w sprawie niezaproszenia Michnika do pałacu właściwie nic się nie stało: wszak jego obecność u Kaczora to byłby niezasłużony zaszczyt dla Pana Prezydenta…
Mniam. Kochani prawicowi bywalcy tego bloga: zezłościłem was? To dobrze.

Reklamy

7 uwag do wpisu “Odrobina optymizmu (jak dla kogo, naturalnie…)

  1. Krzysiu: Przepraszając za tę familiarność; w życiu! Nie przyjmuj wszystkiego tak szalenie dosłownie; jeśli nawet powiem, że ja Cię p…, to wcale nie znaczy, że akurat się pieścimy. I raz na zawsze wyjaśniam: nie mam dokładnie nic do gejów; przyznaję im z ochotą wszystkie prawa, które sobie wymarzą. Są sympatyczni! Ale ja – niestety – jestem (czy może raczej: byłem) kompletny heteryk, wręcz lesbij: tylko dziewczyny.

    Polubienie

  2. Ziewnąłem. Jakoś nie chciało mi się złoscić. Przepraszam, następnym razem postaram się bardziej.
    I cieszę się, że zostałem nazwany „kochanym”. Przypuszczam, że to nie jest miłość gejowska? 😉

    Polubienie

  3. Socjaliści w Hiszpanii popełniają tylko jeden zasadniczy błąd. Zamiast traktować po równo tych od Franco i tych z drugiej strony zaczęli jechać po Franco. Oczywiście nie ma się temu co dziwić, ale może to wzmocnić pewne uśpione antagonizmy i nie podoba mi się stosunek Zapatero do Basków i Katalończyków. Oba te narody powinny być wolne i niepodległe.

    Obamę wolę od Hilary, przy czym pani Clinton ma poglądy własne, a Obama to raczej taki słodki chłopiec będący dziełem lobbystów ze strony demokratycznej. Niemniej jednak w dyskusjach z ojcem, który woli Clinton twierdzę, że lepszy Barrack z poglądami takimi {nawet narzuconymi przez innych} od Hilary, za którą nigdy nie przepadałem.

    Hiszpania i Francja nie będą biedniały, no może Francja prędzej bo ten buc Sarkozy to rządzić za bardzo nie umie, także cała nadzieja w Royale. Rozsądny socjalizm przy polityce wolnego rynku to bardzo sensowne rozwiązanie, ale jak ludziom słowo socjalizm źle się kojarzy to nie ma się co dziwić. W Hiszpanii ludzie też umierali na ulicy z głodu, teraz już raczej nie. No i Hiszpanie to równie rozmodlony naród co Polacy, a jednak jakoś lepiej im wychodzi funkcjonowanie w społeczeństwie. Chodź w grę prawdopodobnie wchodzi to kwestia mentalności. Jednak jestem bardzo zadowolony z takiego wyniku wyborów w Hiszpanii.

    {jednocześnie, żeby może podsycić siakąś dyskusyję dodam, że jestem zdecydowanie przeciw instytucji jaką jest UE i czuję się omamiony propagandą jaka miała miejsce przed wstąpieniem. Ta instytucja na chwilę obecną realizuje interesy Paryża i Berlina. Należy zwrócić uwagę jak Londyn powoli wycofuje się z kręgu państw, które są w UE najważniejsze. No i powoli krystalizuje się podział na lepszą i gorszą unię. Ponadto jak taka instytucja jak UE może popierać niepodległość Kosowa, państwa narodowego, rasistowskiego. Nie ma takiego narodu jak Kosowo. To są Albańczycy, a samo Kosowo to kolebka Serbów. To jakby Polsce odebrać Kraków, czy kościelnym Częstochowę}

    Polubienie

  4. W dzisiejszym Wproście jest bardzo ciekawy artykuł o Obamie.
    Polecam też tekst Szewacha Weissa o roli polskich Żydów na świecie, zwłaszcza milionowej emigracji z lat 80. XIX wieku. W 1939 r. z 18 mln Żydów 3,2 mln mieszkało w Polsce, a 5 mln dalszych miało polskie korzenie, w tym np. twórcy Metro-Goldwyn-Mayer.

    Polubienie

  5. u Pana w blogu to jak u nas w Domu: tylko Dziadek z tym co to mówi a ja nie wiem co to… znaczy z czerwonym Międzynarodówkiem i nasz Tata z tym jego Świętym styropianem.
    też nie wiem skąd wyciągniętym parę lat temu…
    a dla nas Dzieci miejsca nie ma.
    a my rośniemy…

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.