Sprawy bieżące

Kilka dni nic tutaj nie pisałem, bo mnie „naszło” co innego: jak głupi piszę książkę popularnonaukową o matematyce i w ciągu ostatnich dwóch tygodni urosła ona o jakieś 200 stron. No, ale tymczasem nadziało się na świecie i w pewnym pieprzonym kraiku co niemiara, więc pora na wpis zbiorczy. Skoro zaś zbiorczy – to będzie i zwięzły, w punktach. Tematy na dziś to zatem:

  • Jubel radia TOK FM
  • Operacja Lecha Wałęsy
  • Wypadek dwóch dziennikarzy samochodowych
  • Działania pani rzecznik praw dziecka

Po kolei. Od momentu, w którym PiS zawłaszczył radio publiczne, wprowadzając tam różne prawicowe kreatury – przestałem go słuchać i przerzuciłem się na dwie stacje: TOK FM gdy chodzi o informację i publicystykę (ostatnio także rozrywkę: genialne „Przygody wuja Alberta” Maćka Zembatego), oraz RMF Classic gdy chodzi o muzykę; i nie żałuję. Dziś – pięciolecie TOK FM; gratulacje dla pysznej roboty Ewy Wanat i zespołu. Mam jednak w stosunku do tego radia, które z powodzeniem wyjęło „misję” radiu publicznemu, bijąc je na dodatek warsztatowo o kilka długości, jedno zastrzeżenie: otóż o ile radio publiczne musi być politycznie „uniwersalne”, o tyle prywatne, komercyjne – wcale nie. W związku z tym udział w porankach silnie prawicowego p. Jankego i podkreślającej swoje związki emocjonalne z Kościołem p. Kolendy-Zalewskiej nieco mnie uwiera. Jak prawica i centroprawica chce, to niech sobie (jeśli rzecz warsztatowo udźwignie) zrobi własną rozgłośnię; tam się zgromadzą jej zwolennicy i będą „prawego słowa” słuchać do upojenia, my – fanatycy Unii Europejskiej, libertyni, liberałowie obyczajowi, ateusze, racjonaliści, geje, lesbije & wszelkiej maści lewacy, słowem: prawdziwa inteligencja – zostaniemy tutaj i nikt, ani oni, ani my, nie będzie dostawał cholery; może tak być?

Lech Wałęsa. Oj, nie byłem ja jego fanem za czasów prezydentury. Im więcej jednak czasu upływa – tym większą żywię do człowieka sympatię i szacunek. Że zaś mam go w „Skype”, więc – gdy jego operacja w USA zakończyła się sukcesem i ten niespożyty facet niemal natychmiast zarejestrował się w Sieci – posłałem mu najlepsze i szczere życzenia; tekstowe, rzecz jasna. Uważam go po prostu za nasz najlepszy towar eksportowy i genialnego ambasadora. Imaginujcie sobie moje zdumienie, gdy po 20 sekundach głośniki zagadały do mnie znanym wszystkim głosem… Szczęka opadła mi do kolan! Rozmowa była arcysympatyczna – i powiem, że z bardzo nielicznymi politykami ze ścisłej czołówki gadałem w taki sposób; prawdę mówiąc – ż żadnym, choć paru, nie chwaląc się, znałem lub znam osobiście nienajgorzej. Oświadczam niniejszym: ten człowiek ma wielką klasę. Przy okazji: jakaś idyjota publicznie powiedziała, że Wałęsa powinien się operować w Polsce, a 100 000 dolarów – tyle miał wynieść koszt prywatnie przeprowadzonej operacji – oddać np. rodzinom wielodzietnym; otóż odpowiem, że rodziny wielodzietne najlepiej zrobią, jak sobie kupią za parę groszy paczkę kondomów. Mogą też użyć bardzo taniej szklanki wody – zamiast; serdecznie polecam wszystkim dzieciorobom. A Lech Wałęsa jest jeden i gdyby „ze względów patriotycznych” rżnął się nie w Huston, ale np. na Wołoskiej, to bym mu zarzucił zwykły populizm.

Kraksa Ferrari. Nie podobają mi się reakcje większości mediów. Pewno: tragedia. Pewno: szkoda ludzi. Ale odnoszę wrażenie, że media podeszły do sprawy pobłażliwie; zbyt pobłażliwie. Życzę szybkiego powrotu do zdrowia temu, który przeżył. Ale powiedzmy sobie wyraźnie: jest przestępcą. A pewno także idiotą: jeżdżenie 200 km/godz po mieście dowodzi jednego i drugiego. A zapewne i pychy: jestem celebrytą, więc wolno mi więcej niż innym. Myślę, że – jeśli Pan Redaktor wyzdrowieje – dożywotni zakaz prowadzenia pojazdów, dożywotni zakaz pełnienia zawodu dziennikarskiego, trzy lata więzienia w zawieszeniu i jakiś milion złotych grzywny – to byłby wyrok w sam raz.

Dzisiejsza „Polska – The Times” skoczyła do gardła pani rzecznik praw dziecka – tej samej, która wywalczyła dla nas mało zaszczytne miejsce „na pudle” w międzynarodowej konkurencji o tytuł Idioty Roku. Tej samej, która pieprzyła jakieś durnoty na temat orientacji seksualnej „Teletubisia”. Otóż okazuje się, że owa dama wprowadziła u siebie w biurze jakiś niesamowity – stalinowski wręcz – reżim i stosowała wobec pracowników najzwyklejszy mobbing. Na dodatek… kompromitowała siebie i państwo polskie klękaniem publicznie przed niejakim Rydzykiem…

Otóż na marginesie tego wszystkiego powiem, że zachwyca mnie pewna wykładnia prawa. Orzeka ona, że obrazą i zniesławieniem jest stwierdzenia, że p. XY jest idiotą i bałwanem; nie jest obrazą ani zniesławieniem stwierdzenia, że ja uważam p. XY za idiotę i bałwana – bo opinie nie podlegają ocenom…

Cudownie. Wszystkim zatem, którzy czują się urażeni tonem i melodią moich wpisów oświadczam niniejszym: owe określenia, które uważacie za obelgi, to tylko i wyłącznie moje subiektywne opinie. One nie muszą być prawdziwe. Być może, to ja jestem głupi cham. Nie wykluczam tej ewentualności.

A teraz, szanowni państwo, pocałujcie Misia w dupę.

Advertisements

11 thoughts on “Sprawy bieżące

  1. @Mikołaj: Effendi, chyba Prorok cię oświecił. Mam to samo wrażenie gdy chodzi o Jankego. A Kolendę trudno mi znieść – wstyd powiedzieć – głównie ze względów estetycznych: ma absolutnie nieradiowy głos i jakiś taki chybotliwy, znerwicowany sposób mówienia; jej prokościelność byłbym ostatecznie w stanie wybaczyć.

Możliwość komentowania jest wyłączona.