Sylwia – fuj!

Niejaka Sylwia Walendowska, reporterka TVN24 z Wrocławia bodajże, która już kilka razy mi ciężko podpadła, zrobiła dziś pełne jaja w postaci „wywiadu politycznego”… z wróżką, która korzystała z tarota; już za samo to powinna zostać wybatożona na gołą pupę, bo pomysł był iście kretyński. No, ale może nie ona sama winna – jakaś idyjota ten materiał zatwierdzała na antenę, może nawet zamawiała. Pani Sylwia się jednak do tego nie ograniczyła: dwukrotnie (a więc: nie przez przejęzyczenie!) w ciągu dwuminutowego materiału użyła zwrtotu „ta amerykańska satelita”. Horror!

Nie mam większych pretensji do p. Sylwii: jest, jaka jest; wykształcenie ma – jakie ma; umie tyle – ile umie. Ma prawo mieć parcie na szkło; jak każdy. Ale ktoś ją przyjął do pracy i ktoś jej materiały akceptuje; i ta osoba (te osoby?) powinna (-y) natychmiast stracić posadę. Tyle, że wczoraj w „Szkle kontaktowym” Grzegorz Miecugow w odpowiedzi na pretensje jakiegoś widza o słabnący poziom TVN i TVN24 odparł, że telewizja podążą za widzem; o ile rozumiem tę wypowiedź, to znaczy ona, iż skoro robimy program dla debili, to dopasowujemy się do ich poziomu.

Nie. Nie zgadzam się na to.

Reklamy

11 myśli w temacie “Sylwia – fuj!

Możliwość komentowania jest wyłączona.