Nauka… i nauczka

To było tak: pod jednym z moich postów wpisał ktoś komentarz, który mnie zainteresował; dziennikarski nos powiedział mi, że autorem jest ktoś młody i inteligentny, więc zajrzałem do jego bloga (zostawił adres). Rzecz się okazała faktycznie warta poczytania, choć – z pewnych względów – kontrowersyjna; nie opiszę szczegółów w tej chwili, zostawiając temat na inną okazję. Niech dojrzeje. W każdym razie zobaczyłem kilka dni temu, że młody autor zacytował pewien tekst sensacyjno-naukowy; jak się okazało, tekst pochodził z nieocenionego skądinąd pisma „Dziennik”. No i proponuję, byśmy dzisiejsze spotkanie zaczęli właśnie od tego – Dziennikowego – tekstu…

Tajemnicza epidemia zabija gejów w USA

San Francisco, Boston, Nowy Jork i Los Angeles – w tych miastach rozszerza się tajemnicza i śmiertelnie groźna epidemia. Jej ofiarami padają geje. Bakteria MRSA jest bardzo niebezpieczna, bo odporna na część silnych antybiotyków.

Lekarze alarmują, że to ostatni dzwonek, by powstrzymać rozprzestrzenianie się bakterii. Dlatego rozpoczęła się kampania informacyjna skierowana do gejów. Bo to właśnie oni są ofiarami śmiertelnie groźnej choroby – donosi agencja Reuters.

Na razie wiadomo, że bakteria przenoszona jest drogą płciową. I do tego bardzo odporna na większość antybiotyków. Pierwsze objawy to czerwone krosty na ciele.

Gdy chory nie trafi na czas do szpitala, grozi mu sepsa albo nawet śmierć. Ratunkiem są tylko najnowocześniejsze antybiotyki. Tylko w 2005 roku choroba zabiła 19 tysięcy Amerykanów. Większość z nich zmarła w szpitalach.

Lekarze alarmują, że to ostatni dzwonek, by powstrzymać rozprzestrzenianie się bakterii. Dlatego rozpoczęła się kampania informacyjna skierowana do gejów. Bo to właśnie oni są ofiarami śmiertelnie groźnej choroby – donosi agencja Reuters. Na razie wiadomo, że bakteria przenoszona jest drogą płciową. I do tego bardzo odporna na większość antybiotyków. Pierwsze objawy to czerwone krosty na ciele.

Gdy chory nie trafi na czas do szpitala, grozi mu sepsa albo nawet śmierć. Ratunkiem są tylko najnowocześniejsze antybiotyki. Tylko w 2005 roku choroba zabiła 19 tysięcy Amerykanów. Większość z nich zmarła w szpitalach.

Mój komentarz: Tyle dział naukowy „Dziennika”. Do tego stosowne zdjęcie. Kilka wpisów internautów w duchu „dobrze pedałom”.

Coś mi tu zaśmierdziało lipą. Nie znam się na takich „cymesach” jak „tajemnicza bakteria MRSA”, więc zrobiłem to, co przed publikacją tekstu powinien był zrobić autor notatki: zapuściłem banalną kwerendę w Google’u. Wynik okazał się zabawny – ponad 4 mln linków, poczynając od obszernego artykułu w (angielskiej) Wikipedii, do którego w zasadzie można by się ograniczyć. Jest również – rozpowszechniana po polsku – interesująca ulotka szpitala w Norfolk, którą teraz w wyjątkach zacytuję (tekst kursywą, cały w pdf tutaj):

Departament ds. Kontroli Zakażeń
Zarządzanie ryzykiem
Norfolk and Norwich University Hospital NHS Trust
Data wydania: maj 2006 Wznowienie: maj 2007


MRSA oznacza „Methicillin Resistant Staphylococcus Aureus,” czyli gronkowiec złocisty oporny na metycylinę.

A więc żadna „tajemnicza bakteria, ale coś doskonale znanego… Czytajmy dalej:

Bakteria ta zasiedla skórę oraz błony śluzowe nosa u jednej trzeciej populacji ludzkiej. Bakteria MRSA jest niegroźna dla ludzi, którzy mają ją na skórze i/lub na błonach śluzowych nosa. Nosi to nazwę kolonizacji. Jednak gdy organizm ten dostanie się do ciała poprzez rany, obrażenia, itd. osoba taka może zostać zakażona.

Na zakażenia gronkowcem złocistym narażone są osoby z obrażeniami ciała lub po zabiegach chirurgicznych. Osoby przebywające w szpitalu są szczególnie podatne, ale gronkowiec zazwyczaj nie atakuje ludzi zdrowych.

Obecność MRSA można stwierdzić pobierając wymaz lub próbki. Lekarz lub pielęgniarka pobierze wymaz z błony śluzowej nosa, pachwiny i/lub skóry albo próbkę moczu lub plwociny. Następnie prześle je do laboratorium do analizy.


Jeżeli laboratorium wyhoduje MRSA z tych próbek, może zajść konieczność dalszych badań. Wyniki tych badań pozwolą lekarzowi zdecydować, jakiemu leczeniu należy poddać taką osobę.


MRSA reaguje na niektóre leki i terapie, w zależności, jak rozległe jest zakażenie. Chociaż to prawda, że MRSA jest szczepem bakterii opornym na powszechnie stosowane antybiotyki, lekarze mogą podać inne antybiotyki, aby zakażenie ustąpiło. jeżeli skóra lub błony śluzowe nosa są skolonizowane gronkowcem złocistym, lekarz może zalecić antyseptyczny żel do mycia ciała i krem do nosa. Powierzchowne infekcje można leczyć stosując krem zawierający antybiotyk, ale w przypadku poważniejszych zakażeń, może być to antybiotyk w tabletkach lub w kroplówce. […] MRSA jest niegroźny dla zdrowego organizmu, w tym dla kobiet w ciąży, dzieci i niemowląt.

Polecam zainteresowanym również poważny artykuł w serwisie Mukowiscydoza, oraz źródłowy tekst prof. dr hab. med. Walerii Hryniewicz.

Czyli: gówno nie sensacja. Choroba jest rzeczywiście dość paskudna (patrz niemiłe zdjęcie), ale znana od dawna, w żadnym wypadku „tajemnicza”; od dawna wiadomo zresztą, że gronkowiec złocisty to w ogóle wyjątkowo wredne bydlę. Choroba czasami faktycznie uśmierca, ale grypa też. W dodatku żadnym z przeczytanych przeze mnie tekstów nie ma mowy o przenoszeniu bakterii drogą płciową, w szczególności podczas stosunków homoseksualnych. Po co to pisać takie niesprawdzone bajki? Jak się to ma do rzetelności dziennikarskiej? Czy tylko dlatego, że takie wiadomości „przypaszą” katoendeckiej „wierchuszce” gazety i postraszą małokumatych?

Reklamy

6 uwag do wpisu “Nauka… i nauczka

  1. No teksty „naukowe” w dziennikach, bez względu na to, czy są publikowane w „GW”, „Rz”, czy „Dz” są marnej jakości i rzeczywiście zazwyczaj mają zadanie przyciągnąć uwagę sensacyjnym tytułem, natomiast treść zazwyczaj nijaka ma z nauką niewiele wspólnego.

    W prasie często pojawiają się artykuły nt. tzw. „sensacji archeologicznych”. Miałem przyjemność nieraz zetknąć się z osobnikami, którzy twierdzili, że pisują dla dzienników regionalnych. Pominę milczeniem fakt, że zależało im przede wszystkim na tejże sensacji, czytaj: złoto, skarby i inne precjoza, a nie interesowało ich to, co jest celem takich badań, czyli wyjaśnienie, jak żyli ludzie (nie ci z elit – tym zajmuje się historia) w przeszłości. Najgorsze było to, że ci panowie przetwarzali informacji, które im dostarczaliśmy w sposób, który zmieniał ich sens, ale był zgodny z oczekiwaniami redaktorów.

    Czasami, aż się prosi zarządać autoryzacji, bo wymieniają nazwiska „badaczy” i przypisują im wypowiedzi, które mogą być dla takiej osoby kompromitujące. Nie wiem, jak to jest z innymi dziedzinami, zapewne nie lepiej, więc może niech gazety odpuszczą sobie misję nauczania.

    Polubienie

  2. „W dodatku żadnym z przeczytanych przeze mnie tekstów nie ma mowy o przenoszeniu bakterii drogą płciową, w szczególności podczas stosunków homoseksualnych.”

    Bo kiepsko pan szukal.

    Possible MRSA link to gay sex seen | Philadelphia Inquirer | 01/15 …
    http://www.philly.com/inquirer/health_science/daily/20080115_Possible_MRSA_link_to_gay_sex_seen.html

    Medical News: Multi-Drug-Resistant MRSA Hitting Gay Men – in …
    14 – Methicillin-resistant Staphylococcus aureus (MRSA) may have become a sexually transmitted disease among gay men, researchers here said. …
    http://www.medpagetoday.com/InfectiousDisease/GeneralInfectiousDisease/tb/7967

    Aidsmap | MRSA skin infections associated with sex, drug use and …
    A case-control study of HIV-positive gay men has shown that skin infection with methicillin-resistant Staphylococcus aureus (MRSA) is associated with sex, …
    http://www.aidsmap.com/en/news/1E09B5BC-4AEB-4774-B911-EB508B679E64.asp

    Zeby nie wiem jakie akrobacje werbalne robic, statystyki sa bezlitosne: spolecznosc homoseksualna wyroznia sie niska higiena; gdyby nie antybiotyki, padaliby jak muchy.

    Polubienie

  3. A dla mnie wygląda to po prostu na zapełnienie kawałka wolnego miejsca w gazecie, stąd te powtórzenia i rozwodnienia. Już Lem pisał, że takie wolne miejsca potrafi zapełnić „sam” komputer bez ingerencji człowieka 🙂 (bardzo pouczające i świetne opowiadanie „137 sekund”). Wystarczy zadać pewne warunki brzegowe, tutaj, jak słusznie zauważył/a JotKa takim warunkiem Dziennika jest -bij geja.
    Niestety, „Dziennik” jest śmieciem, a jego dział „naukowy” nie odbiega poziomem od podobnych działów pozostałej prasy

    Polubienie

  4. Dziennik, a szczegolnie jego dzial naukowy, to jedna wielka porazka. polecam omijac z daleka, chyba ze chce sie poczytac „naukowe” brednie.

    Polubienie

  5. Naukowe doniesienie Dziennika powinno byc zakonczone rownie naukowym wnioskiem ” zamiast sie drapać, lec sie modlić bo koniec swiata blisko,\; a po drodze bij geja”.

    Polubienie

Możliwość komentowania jest wyłączona.